fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Podatek dochodowy

Zakaz liniowego PIT dla dyrektora

Adobe Stock
Fiskus twierdzi, że osoba zarządzająca częścią spółki nie może się rozliczać jak przedsiębiorca.

Niebezpieczna interpretacja dla kadry kierowniczej. Skarbówka uznała, że podatek liniowy nie przysługuje menedżerowi, który zarządza jednym działem spółki.

– Do tej pory fiskus potwierdzał, że tylko osoby zarządzające całą spółką nie mogą rozliczać się tak jak przedsiębiorcy i płacić podatku liniowego. Nie wiem, skąd ta zmiana stanowiska, przepisy są wciąż takie same – mówi Beata Hudziak, doradca podatkowy, partner zarządzający w kancelarii 8Tax.

Czytaj także:

Menedżer dla jednego działu

O interpretację wystąpił mężczyzna prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą. Związany jest ze spółką, która powierzyła mu zarządzanie jednym z działów. Zawarta umowa została nazwana kontraktem menedżerskim. Mężczyzna nie jest jednak członkiem zarządu spółki. Umowa upoważnia go do nawiązywania współpracy z kontrahentami, prowadzenia negocjacji handlowych czy wydawania poleceń pracownikom.

Mężczyzna chce rozliczać swoje dochody w firmie i płacić podatek liniowy.

Co na to fiskus? Przypomniał, że zgodnie z art. 13 pkt 9 ustawy o PIT wynagrodzenie osób pełniących funkcje zarządcze to przychody z działalności wykonywanej osobiście. Nie można więc ich rozliczać tak jak zysków z działalności gospodarczej. Nawet wówczas, gdy zarządca zarejestrował własną firmę. Dotyczy to umów o zarządzanie przedsiębiorstwem i kontraktów menedżerskich. A także umów o podobnym charakterze.

Zdaniem skarbówki wykonywane przez mężczyznę czynności powinny być rozliczane poza działalnością gospodarczą. Nie opodatkuje więc dochodu stawką liniową (interpretacja nr 0115-KDIT3.4011.253.2019.4.WM).

Przejście na skalę

Jakie mogą być skutki finansowe takiego stanowiska?

Po pierwsze, przy wyższych zarobkach mężczyzna zapłaci 32-proc. podatek (według skali). Stawka liniowa to tylko 19 proc., niezależnie od wysokości dochodu.

Po drugie, nie rozliczając się jako przedsiębiorca, traci możliwość pomniejszania przychodu o wiele kosztów prowadzenia działalności (wydatki na samochód, telefon, biuro w mieszkaniu), dzięki czemu mógłby znacznie obniżyć zobowiązania wobec fiskusa.

Po trzecie, zaliczkę na podatek od wynagrodzenia mężczyzny powinien potrącać płatnik, czyli spółka. Jeśli tego nie robiła, fiskus obciąży ją odpowiedzialnością za niepobrane zaliczki.

– Trudno się zgodzić z tą interpretacją. Zakaz rozliczania się na zasadach przewidzianych dla przedsiębiorców powinien dotyczyć osób zarządzających całą spółką, a nie jej częścią. Być może o stanowisku skarbówki zadecydowało to, że umowa została nazwana kontraktem menedżerskim, ale nie jej tytuł powinien tutaj decydować – mówi Beata Hudziak.

Wcześniej interpretacje w podobnych sprawach były korzystne dla podatników. Spójrzmy na jedną z nich, w której fiskus także zajął się rozliczeniami osób zarządzających poszczególnymi działami w spółce. Do ich obowiązków należy m.in. organizacja i koordynacja prac działu, stały nadzór nad pracownikami, planowanie ich zadań, dbanie o przestrzeganie procedur.

We wniosku o interpretację argumentowano, że dyrektorzy mogą się rozliczać tak jak przedsiębiorcy, ponieważ nie zarządzają całym przedsiębiorstwem, ale jedynie jego częścią. Fiskus zgodził się z tym stanowiskiem (interpretacja nr 0112-KDIL3-1.4011.18. 2017.1.KS).

Zalecany podział obowiązków

Co mogą zrobić menedżerowie, którzy nie chcą płacić wyższego podatku?

– Rozdzielić swoje obowiązki na zarządcze i inne, np. doradztwo. Dochody z zarządzania będą rozliczane poza działalnością na niekorzystnych zasadach, pozostałe w firmie z liniowym PIT. Skarbówka to akceptuje – podpowiada Beata Hudziak.

Opinia dla „rzeczpospolitej"

Marcin Borkowski, radca prawny i doradca podatkowy w kancelarii Borkowski i Wspólnicy

Przepis o rozliczeniu kadry kierowniczej jest niejednoznaczny i daje skarbówce spore pole do popisu. Zwłaszcza pojęcie „umowa o podobnym charakterze" to pojemny worek, do którego fiskus może tak naprawdę wrzucić każde kierownicze stanowisko. Wątpliwości budzą również kontrakty menedżerskie. Przepisy ich nie definiują i często kontrakty zawierane są nie tylko z członkami zarządu, ale także z menedżerami niższego szczebla. Uważam jednak, że o zasadach rozliczenia powinna decydować nie nazwa umowy, ale zakres obowiązków danej osoby. Jeśli nie bierze udziału w zarządzaniu całą spółką, powinna mieć prawo do liniowego PIT. Niejasne przepisy powodują jednak, że analogiczne stanowiska mogą być różnie ocenione przez fiskusa. A obie strony umowy, spółka i dyrektor, wpadną w pułapkę, z której ciężko się wydostać bez finansowych strat.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA