fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Po godzinach

Sprawa czerwonego kapturka: Sąd Najwyższy uniewinnił wilka

Adobe Stock
Sprawa bajkowego wilka wróciła na wokandę Sądu Najwyższego, który zmienił wyrok skazujący na uniewinnienie. Dzięki temu dzieci dowiedziały się jaką moc mają hejt i niesprawiedliwe oskarżenia. Oraz że sądzą nas ludzie tacy sami jak my.

To kolejna edukacyjna symulacja rozprawy sądowej, którą dla dzieci warszawskich szkół zorganizowało Stowarzyszenie Sędziów Iustitia. Tym razem okazją był przypadający na piątek Dzień Edukacji Prawnej.

Czytaj także: Sąd Najwyższy skazał bajkowego Wilka na wychowawczą karę

Po tym jak w grudniu zeszłego roku Wilk stanął przed obliczem sądu pod zarzutem pożarcia Czerwonego Kapturka i Babci – za co został skazany na 10 miesięcy ograniczenia wolności, zakaz wyjścia z lasu, obowiązek noszenia elektronicznej obroży i odbycie zajęć z kuratorem o godności dzieci i seniorów – przyszedł czas na apelację.

Największa sala Sądu Najwyższego im. Stanisława Dąbrowskiego znów zapełniła się młodzieżą gimnazjalną, a za sędziowskim stołem usiadł trzyosobowy skład: przewodniczący sędzia Włodzimierz Brazewicz oraz Marta Kożuchowska-Warywoda i Bartłomiej Przymusiński.

Uczniowie słuchali ponownych zeznań Kapturka i Babci – o tym jak to się stało, że dziewczynka spotkała w lesie wilka. Były odmienne od zeznań złożonych na rozprawie w pierwszej instancji – co natychmiast wychwyciła obrona (Mec. Karolina Kuszlewicz), ale też dostrzegło oskarżenie (prokuratorzy Małgorzata Szeroczyńska i Krzysztof Parchimowicz).

Sąd przesłuchał też biegłego – był nim znany dziennikarz i przyrodnik Adam Wajrak. Najpierw prowadzący rozprawę sędzia Włodzimierz Brazewicz ustalał jego kompetencje. – Mieszkam w lesie i często widuję wilki. Znam ich zwyczaje – odparł Wajrak, a sąd uznał, że to wystarczy, by być biegłym.

Jakie są zwyczaje wilków? - Boją się ludzi. Starają się do nas nie podchodzić – bo je bardzo prześladowaliśmy. Może się zdarzyć, że chory wilk może zaatakować człowieka. Ale tamten oskarżony, na chorego nie wygląda, to zdrowy okaz – skomentował biegły. - Jak wilk reaguje gdy ktoś krzyczy? – dociekała obrona. - Może się przestraszyć i uciec, ale może też zareagować inaczej, bo wilki są bardzo ciekawskie. Mogą też wtedy wyć. A gdy wilk się dużo naje? – padło pytanie. – Może tak być, że nasz Wilk się czymś zatruł i miał olbrzymią niestrawność – ocenił biegły.

Na koniec głos zabrały strony. Obrona wnosiła o uniewinnienie Wilka, a prokuratura przedstawiła dwie wersje. - Każde zło musi być ukarane niezależnie od tego, czy popełni je człowiek czy wilk. A w każdej rodzinie są czarne owce. Nasz Wilk pożerając Kapturka i Babcię popełnił zło i słusznie za nie odpowiedział. Dlatego wyrok skazujący powinien być utrzymany w mocy – wnosił prokurator Parchimowicz.

- Owszem, Wilk narozrabiał i jest tego winien. Ale też każdy z nas jest winny – gdy mówi źle o innej osobie. A tu się okazuje, że narozrabiały też Kapturek i Babcia, bo okazało się, że nie było tak, jak zeznawały – podkreśliła prokurator Szeroczyńska. - Kapturek wiedział, że wilki są pod ochroną, a wszedł do lasu i karmił Wilka różnymi potrawami. Dlatego – gdyby sąd uznał, że wyrok I instancji był nieprawidłowy, wnosimy o jego uchylenie i ponowny proces – zakończyła.

Sąd udał się na naradę, a po niej ogłosił werdykt: wyrok skazujący uchylił i wobec wątpliwości co do dowodów na niekorzyść Wilka, uniewinnił go.

- Nie ma takiej możliwości, żeby wilk połknął całego człowieka. Ludzie boją się wilków – i dlatego Babcia i Czerwony Kapturek, powodowane strachem wynikającym z tej sytuacji, opowiedziały o sprawie inaczej niż było naprawdę – mówił sąd.

Wynika z tego jeden bardzo ważny wniosek: gdy jest się w sądzie, trzeba mówić prawdę. A gdy się czegoś nie pamięta – nie należy dodawać nic od siebie, bo jeśli się tak robi – można wyrządzić krzywdę innemu stworzeniu – podkreślił sędzia Brazewicz.

Sędzia Kożuchowska-Warywoda dodała: nie wolno tak się zachowywać, by swoim zachowaniem wyrządzić krzywdę komuś innemu. Bo krzywdę można wyrządzić nie tylko zadając mu ciosy, ale też mówiąc o nim złe rzeczy. Nieprawdziwymi wiadomościami sprowadziliśmy na Wilka niesłuszne oskarżenie.

- A jeśli sąd nie jest czegoś pewny – nie może tym obciążać podsądnego. Nie mając dowodów nie można nikogo skazać – wyjaśnił sąd. Sędzia Przymusiński dodał: Las to miejsce życia dzikich zwierząt. Jesteśmy tam gośćmi. Musimy traktować się z szacunkiem.

Na koniec dzieci miały jeszcze jedną naukę o tym, kim są sędziowie. Po zamknięciu tej rozprawy sędzia Brazewicz zdjął z szyi swój sędziowski łańcuch i powiedział: tutaj moja rola sędziego się kończy. Teraz jestem waszym, trochę starszym, kolegą.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA