fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Śmierć hipopotama

Fotorzepa/Waldemar Kompała
Poniedziałek, 21 grudnia. Telefon, że zmarł ojciec Jan Góra OP. Dla mnie ciągle Jaś, choć ważył pół tony, a na karku miał pięć tuzinów lat, i to z dużym okładem.

A przecież lekki duchem, żwawy jak motylek. W ostatni czwartek zadzwonił do mnie znienacka z prośbą, abym się przygotował, bo musimy stworzyć na Jamnej kabaret. Kabaret? Tak, kabaret, bo zbliża się świąteczny wyjazd młodzieży na Jamną, a te poznaniaki to strasznie poważne chłopaki. Więc my, staruszkowie, musimy ich rozruszać i mam przygotować swoją część do wspólnego występu. Piosenki i skecze mają być polityczne, bo ma już dość tego jeżdżenia po prezydencie i pani premier. I ma dość tego Komitetu Obrony własnej D.

Sprawdzam datę połączenia: czwartek, 17 grudnia, godz. 19.46. To – oczywiście – niczego nie zmienia, ale przecież czuję niejasną potrzebę, aby wiedzieć dokładnie. Śmierć przyjaciół przekreśla zaufanie do stałości świata, więc czegoś trzeba się chwycić.

* * *

Jasia poznałem w latach 70. w Beczce. Byliśmy studentami. Ja studiowałem na UJ, a Jaś był klerykiem w krakowskim Studium Teologicznym dominikanów. Między un...

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA