Przygoda zaczyna się od samouczka, podczas którego gracze poznają tajniki walki mieczem, uczą się wyprowadzać ciosy, blokować je, a także stosować uniki. Szybko jednak zostają rzuceni na głęboką wodę i muszą po prostu przeżyć. Niektóre mapy są czysto turniejowe, małe, zwarte, wymagają skutecznego wyprowa-dzania ataków i ripost. Inne zmuszają do współpracy z towarzyszami, chociażby koordynowania działań. Przepychania wież oblężniczych w odpowiednie miejsca, wspinania się na mury, przedzierania wąskimi uliczkami w stronę rynku, przy którym wznosi się twierdza należąca do wrogiego przywódcy.
„Chivalry 2" świetnie pokazuje chaos panujący na polu bitwy. Tu każda sekunda przynosi jakąś zmianę. Wróg może zaskoczyć nietypowym cio-sem, uskoczyć na bok, nagle otrzymać wsparcie w postaci dwóch osiłków. Może też wycofać się, otworzyć zapadnię w podłodze i tam zepchnąć rywala albo sięgnąć po wiszący tuż obok dzwon i przyrżnąć mu w głowę. Swoboda działania jest olbrzymia i tylko wzmacnia emocje towarzyszące zabawie. To właśnie one decydują o sporym zainteresowaniu grą. Chętnych do wspólnej zabawy nie brakuje.
Gra firmy Torn Banner nie zastąpi lekcji historii, ale pomoże zrozumieć, jak wielkim szaleństwem są wszelkie wojny. Życie mamy tylko jedno i stracić je niezwykle łatwo. Wystarczy... spóźnić się o ułamek sekundy z zasłoną albo stanąć w niewłaściwym miejscu. I koniec. Kaputt. Good bye.