fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zapalić skręta na złość Europie

materiały prasowe
Nie mam już więcej do przekazania światu. Wszystko jest w moich wierszach" – mówi mieszkająca w Toskanii polska poetka Maria Linde, bohaterka „Słodkiego końca dnia", brawurowo zagrana przez Krystynę Jandę. Nie chce już dłużej uchodzić za autorytet moralny. Gorzkich słów pada więcej – poetka oskarża Europejczyków o brak samodzielnego myślenia i fasadową tolerancję, pod którą skrywa się strach przed obcymi. Do tego zapowiada zrzeczenia się Nagrody Nobla.

Powszechne oburzenie na te słowa i niezrozumienie politycznego przesłania pisarki skazuje ją na wewnętrzną emigrację. Szukając ratunku, wybiera status outsidera. Jednocześnie nawiązuje romans z dużo młodszym Koptem, którego okoliczni mieszkańcy biorą za islamskiego imigranta. Granie na nerwach najbliższym – mężowi, córce, wnukom – sprawia jej niemal przyjemność. Linde sprzeciwia się powinnościom jej wieku i statusu społecznego. Dlaczego nie może wcisnąć do dechy gazu w aucie? Wypalić skręta czy namówić nastoletnią wnuczkę do posłuchania zapomnianego dziś przez młodych Franka Sinatry?

Reżyser Jacek Borcuch wcześniej portretował niepewność wpisaną w błędy młodości („Wszystko, co kocham") i siłę doświadczenia ludzi dojrzałych („Tulipany"). Teraz, w subtelnym z pozoru „Słodkim końcu dnia", opowiada o problemach społeczno-politycznych Europy: o zaniku solidarności i niechęci do uchodźców. Mówi też o mniejszych i większych dramatach wielopokoleniowej...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA