fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Gorąca linia Liverpool – Belgrad

AFP
W grupie śmierci o awans wciąż walczą trzy drużyny. Liverpool mierzy się dziś z Napoli, Crvena Zvezda gra z Paris Saint-Germain.

Kiedy pod koniec sierpnia rozlosowano grupy, było jasne, że ktoś z trójki Paris Saint-Germain, Liverpool, Napoli będzie musiał odpaść. A jednak trudno uwierzyć, że któregoś z tych zespołów wiosną w Champions League oglądać już nie będziemy. Liverpool pół roku temu grał w finale z Realem, PSG to finansowa potęga, a Napoli zatrudniło Carlo Ancelottiego, by strącić Juventus z piedestału w Serie A.

Wicemistrzowie Włoch przed ostatnią kolejką są teoretycznie w najbardziej komfortowym położeniu. Prowadzą w grupie C z punktem przewagi nad PSG i trzema nad Liverpoolem. Wystarczy, że we wtorek zremisują na Anfield.

Problem w tym, że piłkarze Juergena Kloppa, rozdający rywalom punkty w meczach wyjazdowych (trzy porażki), przed własną publicznością zmieniają się nie do poznania. Po świetnym widowisku rzutem na taśmę pokonali PSG (3:2), później rozbili Crveną Zvezdę (4:0).

Teraz też muszą wygrać. Ale poprzeczka wisi wyżej, bo Napoli nie przegrało żadnego z pięciu dotychczasowych spotkań. Sprawę komplikuje też fakt, że Liverpool musi zwyciężyć 1:0 lub różnicą dwóch goli. W innym przypadku pozostanie trzymać kciuki za niepokonaną na własnym stadionie Crveną Zvezdę, by urwała punkty PSG.

Może dojść do sytuacji, że cała trójka zakończy fazę grupową z dziewięcioma punktami (remis PSG i wygrana Liverpoolu). Wówczas do 1/8 finału z pierwszego miejsca zakwalifikuje się Liverpool, a awans drugiej drużyny będzie zależeć od wyniku na Anfield.

– Najważniejsze, że gramy u siebie – przyznaje Klopp, a Ancelotti zapowiada, że nie każe zawodnikom zaparkować autobusu w polu karnym i ograniczać się do kontrataków.

Kalkulować nie zamierzają też piłkarze z Paryża. – Nie interesuje nas to, co się wydarzy w drugim meczu – przekonuje Gianluigi Buffon. – Mamy los we własnych rękach. Wywieźć trzy punkty z Belgradu nie będzie łatwo. Przegrał tu Liverpool, a Napoli zremisowało. Ale gdy patrzę na nasz atak, rośnie we mnie optymizm – dodaje bramkarz mistrzów Francji. Neymar, Kylian Mbappe i Edinson Cavani we wszystkich rozgrywkach uzbierali już w sumie 40 goli.

W pozostałych grupach prawie wszystko jest już jasne. We wtorek o 1/8 finału powalczą jeszcze tylko Tottenham i Inter. Oba zespoły mają po siedem punktów. Anglicy jadą na Camp Nou, by spotkać się z pewną pierwszego miejsca w grupie B Barceloną. Włosi podejmą PSV Eindhoven.

Po raz ostatni sędziowie będą musieli sobie radzić bez systemu VAR. Już od fazy pucharowej powtórki pomogą im podjąć decyzje. Wideoweryfikacja miała zostać wprowadzona dopiero w kolejnym sezonie, ale UEFA wreszcie otworzyła się na technologię. Nie ma co zwlekać. Gra idzie o zbyt duże pieniądze, by pozwalać sobie na pomyłki. ©?

Wtorek

Grupa A: Monaco – Borussia Dortmund (21.00, Polsat Sport Premium 4 PPV); Club Brugge – Atletico Madryt (21.00, Polsat Sport Premium 5 PPV).

Grupa B: Barcelona – Tottenham (21.00, Polsat Sport Premium 2); Inter Mediolan – PSV Eindhoven (21.00, Polsat Sport Premium 3 PPV).

Grupa C: Liverpool – Napoli (21.00, Polsat Sport Premium 1); Crvena Zvezda Belgrad – Paris Saint-Germain (21.00, Polsat Sport Premium 6 PPV).

Grupa D: Schalke Gelsenkirchen – Lokomotiw Moskwa (18.55, Polsat Sport Premium 1); Galatasaray Stambuł – Porto (18.55, Polsat Sport Premium 2).

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA