fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Łukasz Piszczek: Piłkarz, który mnóstwo przeszedł

PIOTR MATUSEWICZ/ EAST NEWS
Meczem ze Słowenią reprezentacyjną karierę zakończył gracz mądry i lubiany.

Jeszcze w drodze do Soczi, gdzie reprezentacja miała siedzibę podczas zeszłorocznego mundialu, Łukasz Piszczek i Robert Lewandowski przekonywali Adama Nawałkę, by porzucił pomysł gry trójką stoperów w defensywie, który – z marnym skutkiem – trener zaczął wprowadzać w meczach towarzyskich. Selekcjoner lubił i co ważniejsze nie bał się konsultować swoich pomysłów z najważniejszymi zawodnikami kadry, a prawy obrońca Borussii Dortmund był postacią, z której zdaniem liczył się szczególnie.

Nie tylko zresztą Nawałka – o Piszczku i jego niezwykłej zdolności rozumienia gry oraz o chwytaniu w lot taktycznych niuansów mówili jednym głosem trenerzy Borussii Thomas Tuchel i Peter Bosz. Gdy Tuchel – obecny szkoleniowiec Paris Saint-Germain – prowadził BVB, wewnętrznym żartem w klubie było nazywanie Polaka jego „grającym asystentem”.

Mundialowe smutki

Nawałka swoich najbardziej zaufanych zawodników wysłuchał i ostatecznie przeciwko Senegalowi Polacy wyszli w klasycznym ustawieniu – z czterema obrońcami w linii. Tym, które dało tak dobre efekty dwa lata wcześniej podczas mistrzostw Europy we Francji, tym, które sprawdziło się w eliminacjach. Mimo to Piszczek popełnił poważny błąd przy pierwszej bramce, Nawałka podjął w przerwie decyzję przejścia na trójkę stoperów i utrzymał ten pomysł w spotkaniu z Kolumbią, w którym to zawodnika Borussii ustawił na środku obrony. W jedynym wygranym przez Polaków meczu na mundialu (z Japonią 1:0) Piszczek już nie zagrał, a po mistrzostwach – mimo namów nowego selekcjonera Jerzego Brzęczka – ogłosił koniec reprezentacyjnej kariery. I tak się nosił z tym zamiarem, ale fatalny mundialowy występ utwierdził go w słuszności tego wyboru.

Wyjątkowo cichy i nieefektowny koniec gry w biało-czerwonych barwach piłkarza, który wedle wielu ekspertów aspiruje do jedenastki wszech czasów reprezentacji Polski, a o miano najwybitniejszego prawego obrońcy w naszym futbolu rywalizuje wyłącznie z Antonim Szymanowskim. Za byłym wiślakiem przemawiają medale – złoto igrzysk w Monachium w 1972 roku, brąz mistrzostw świata dwa lata później i brąz w Montrealu – ale kariera klubowa Piszczka jest nieporównywalnie bardziej efektowna. Do mistrzostwa Polski z Zagłębiem Lubin (2007) dorzucił dwa triumfy w Bundeslidze (2011 i 2012), dwa Puchary Niemiec (2012 i 2017), a także finał Ligi Mistrzów (2013) przegrany przez BVB z największym rywalem Bayernem Monachium na londyńskim Wembley.

To jeszcze nie koniec

Wczorajszy mecz na Narodowym, podczas którego Piszczek był fetowany owacją na stojąco, miał szczególny wymiar. Nie chodziło wyłącznie o pożegnanie i wręczenie kwiatów przed pierwszym gwizdkiem, ale przede wszystkim o to, by jeden z ulubieńców kibiców nie musiał jako swojego ostatniego meczu w narodowych barwach wspominać koszmaru z Kolumbią i przegranego mundialu.

Nadzieje przed mistrzostwami świata miał obrońca Borussii duże. – Wieku nie oszukam, zdaję sobie sprawę, że to może być mój ostatni wielki turniej, a nigdy nie grałem na mistrzostwach świata. Zdaję sobie sprawę, że będziemy oceniani przez pryzmat osiągnięć, medali. Polska piłka przeżyła lata posuchy, choć oczekiwania zawsze były bardzo duże, może nawet za duże. Teraz mamy zawodników liczących się w europejskiej piłce. Osiągnięcie sukcesu to marzenie, chociaż mundial to olbrzymie wyzwanie. Na sukces musi się złożyć mnóstwo czynników, zaczynając od losowania. Mam marzenia, ale jestem człowiekiem, który realistycznie patrzy na rzeczywistość. Chciałbym jednak, żeby ten turniej stał się zwieńczeniem mojej kariery w reprezentacji – mówił „Rzeczpospolitej” przed wyjazdem do Rosji.

Piszczek jeszcze nie kończy z grą w piłkę. Kontrakt z Borussią ma do czerwca przyszłego roku, ale już zdążył powiedzieć, że chciałby go przedłużyć na kolejny sezon. Co będzie później? Do niedawna zarzekał się, że nie interesuje go praca trenera, ale wypada mieć nadzieję, że zmieni zdanie. Jego zachowania zresztą na to wskazują. Wychowywał się na Śląsku w Goczałkowicach, gdzie jego ojciec Kazimierz był najpierw piłkarzem, a następnie trenerem i prezesem miejscowego LKS. Od jakiegoś czasu formalnym wiceprezesem klubu jest Łukasz Piszczek, który wspiera finansowo (i nie tylko) lidera IV ligi. Poczynił także odpowiednie inwestycje w profesjonalny sprzęt streamingowy, by móc oglądać wszystkie mecze swojego klubu na ekranie smartfona. We wspomnianej rozmowie z „Rzeczpospolitą” przyznawał: – Już dziś myślę o tym, jak zorganizować sobie czas, gdy przestanę grać w piłkę. Chciałbym współpracować z Borussią, ale mam też plany związane z Goczałkowicami.

Media obiegły niedawno obrazki, jak Piszczek, który przechodził w Polsce rehabilitację po kontuzji, dyryguje zespołem przy bocznej linii za pomocą kul, którymi musiał się po operacji posługiwać. Tradycją się stało, że gdy gra LKS Goczałkowice, a zawodnik Borussii jest akurat w domu rodzinnym, to on wciela się w rolę szkoleniowca.

Piszczek zdaje się stworzony do roli trenera. Współpracował z najlepszymi, przede wszystkim z Juergenem Kloppem, z którym zdobywał mistrzostwo w Niemczech i z którym grał w finale Champions League. Ale Lucien Favre czy Bosz oraz Tuchel to też europejska czołówka.

Zostały przyjaźnie

Piszczek w trakcie piłkarskiej kariery mnóstwo przeszedł – co pozwala mu jeszcze lepiej rozumieć futbol. Zaczynał jako napastnik, był najlepszym strzelcem mistrzostw Europy do lat 19, chociaż główną pamiątką z tamtego czasu są przyjaźnie z Jakubem Błaszczykowskim i Łukaszem Fabiańskim. Jeszcze jako napastnik został awaryjnie powołany przez Leo Beenhakkera na Euro 2008.

Po tym jak Favre (jeszcze gdy Piszczek grał w Hercie w Berlinie) uczynił z niego prawego obrońcę, stał się piłkarzem klasy światowej. Gdy był u szczytu formy, chciał go w Realu Madryt sam Jose Mourinho, ale Polak nie zdecydował się na transfer. Nie wyobrażał sobie, że mógłby zostawić Dortmund, który stał się jego drugim domem.

Lojalność i przywiązanie do ludzi mogą przeszkodzić Piszczkowi w karierze trenerskiej, gdyż w tym fachu trzeba czasem być bezwzględnym. A reprezentant Polski miał łzy w oczach, gdy musiał w 2010 roku opuścić Berlin (Hertha spadła z ligi) i zgodzić się na transfer do Dortmundu. Nie wiedział wówczas, że zaczyna przygodę życia.

Kariera Piszczka to jednak nie tylko blaski. W Zagłębiu Lubin brał udział w procederze korupcyjnym. Próbowano jego rolę umniejszać, twierdzono, że był tylko młodym, zahukanym dzieciakiem, który nie umiał się postawić starszyźnie. Tę wersję wykluczają jednak jego własne zeznania z prokuratury. Był w grupie osób, które decydowały o kupnie meczu od Cracovii, sam wtajemniczał w szczegóły innego piłkarza Zagłębia, którego zabrakło na spotkaniu. Został skazany na rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata, 100 tys. zł grzywny i zwrot 48,1 tys. zł premii za awans do Pucharu UEFA. W 2015 roku jego wyrok uległ zatarciu. Z pewnością zatarciu uległy jego przewiny w świadomości kibiców. Swoją postawą przez lata udowodnił, że ludzie, którzy pobłądzili, zasługują na drugą szansę.

Sam drugie życie dostał wiosną 2018 roku, po terrorystycznym zamachu na autokar BVB. – Żeby zrozumieć, jak się wtedy czuliśmy, trzeba było być w tym autobusie – mówił, patrząc w podłogę. – W takim momencie myślisz o sobie i bliskich. Zaczynasz zdawać sobie sprawę, ile możesz stracić... Potrzebowałem tygodnia, by jakoś sobie z tym poradzić, był to jeden z najtrudniejszych momentów w moim życiu. Wciąż dochodziły nowe informacje: jak blisko było tragedii, co tak naprawdę nam groziło. Zaczynała działać wyobraźnia, trudno mi było zostać z własnymi myślami.

Dziś powoli Piszczek szykuje się na kolejne życie, być może faktycznie skoncentruje się na swoim LKS Goczałkowice-Zdrój. Byłoby to rozwiązanie romantyczne, ale jednak ze stratą dla polskiego futbolu.

Łukasz Piszczek

Urodzony: 3 czerwca 1985 roku w Czechowicach-Dziedzicach


Kariera juniorska: LKS Goczałkowice-Zdrój, Gwarek Zabrze


Kariera seniorska: Zagłębie Lubin, Hertha Berlin, Borussia Dortmund.


66 meczów w reprezentacji Polski (3 gole).


Osiągnięcia: Mistrz Polski z Zagłębiem Lubin (2007). Mistrz Niemiec (2011, 2012), Puchar Niemiec (2012, 2017), Superpuchar Niemiec (2014, 2019), finalista Ligi Mistrzów 2013 (wszystkie osiągnięcia z Borussią Dortmund).

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA