fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Czterdziestolatek rozdaje karty

AFP
Borussia Dortmund znów traci punkty, koronacja Bayernu coraz bliżej. Liverpool pokazał charakter i rzutem na taśmę wygrał w Newcastle.

Lektura niemieckich gazet nie pozostawia wątpliwości: Borussia pożegnała się ostatecznie z marzeniami o odzyskaniu tytułu. Cztery punkty to strata nie do odrobienia w dwóch kolejkach, jakie zostały do końca sezonu.

Do meczu w Bremie piłkarze Luciena Favre'a przystępowali, wiedząc, że muszą wygrać z Werderem, by zachować cień szansy na mistrzostwo. Godzinę wcześniej Bayern pokonał 3:1 zamykający tabelę Hannover 96 (na 1:0 trafił Robert Lewandowski, to jego 22. gol w Bundeslidze) i powiększył przewagę do pięciu punktów. Borussia szybko objęła prowadzenie (Christian Pulisic), jeszcze przed przerwą na 2:0 podwyższył Paco Alcacer. Nic nie zwiastowało nadchodzącej katastrofy.

Roman Buerki miał niewiele pracy i być może to uśpiło jego czujność. W 70. minucie puścił między nogami piłkę po strzale Kevina Moehwalda z linii pola karnego, a chwilę później po raz drugi pokonał go inny z zawodników, który kwadrans wcześniej wstał z ławki rezerwowych – Claudio Pizarro.

40-letni snajper z Peru spędził w Bayernie aż dziewięć sezonów, teraz wyświadczył swojemu byłemu klubowi dużą przysługę. Wszystko wskazuje, że to jego bramka będzie przełomowym momentem wyścigu o tytuł.

Pizarro cieszy się w Monachium ogromnym szacunkiem. Karl-Heinz Rummenigge miał zaproponować mu nawet posadę, gdy już zdecyduje się zakończyć karierę. Po tym, co wydarzyło się w miniony weekend, może więc wrócić do Bawarii jako bohater.

Już wiadomo, że w Anglii losy mistrzostwa rozstrzygną się w finałowej kolejce (12 maja), w poniedziałek okaże się, kto – używając terminologii z Formuły 1 – przystąpi do niej z pole position.

Jeśli Manchester City pokona Leicester, znów wyjdzie na jednopunktowe prowadzenie. I czeka go jeszcze tylko spotkanie z Brighton, które uratowało się przed spadkiem. Liverpool podejmie rewelacyjnego beniaminka z Wolverhampton. Po wygranej 3:2 w Newcastle drużyna Juergena Kloppa wróciła – przynajmniej na 48 godzin – na pozycję lidera. Zwycięskiego gola strzelił Divock Origi.

Belg zmienił Mohameda Salaha, który po zderzeniu z bramkarzem rywali doznał poważnie wyglądającego urazu głowy. Na strachu się jednak skończyło. Egipcjanin został zniesiony na noszach, ale do szpitala nie trafił. O tym, czy będzie mógł zagrać w Lidze Mistrzów z Barceloną, zadecydują szczegółowe badania. Na wtorkowy rewanż nie będzie na pewno gotowy Roberto Firmino (kontuzja pachwiny).

Inny z półfinalistów Champions League, Tottenham, uległ niespodziewanie 0:1 Bournemouth, przez niemal całą drugą połowę grając w dziewiątkę. Czerwone kartki dostali Heung-Min Son i Juan Foyth. Gospodarze ten fakt wykorzystali w doliczonym czasie. Szkoda tylko, że udziału w tym zwycięstwie nie miał Artur Boruc, który usiadł na ławce.

Polaków nie zabrakło natomiast na boisku w Londynie. West Ham z Łukaszem Fabiańskim w bramce rozbił 3:0 Southampton z Janem Bednarkiem w obronie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA