fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Trzydziestokrotność: strata czy zysk?

123RF
Sejm właśnie zmienił zasady działania polskiego systemu emerytalnego. Do tej pory składki ZUS wpłacało się tylko od podstawy nieprzekraczającej 30-krotności przeciętnej płacy. Teraz ta bariera znika.

Opozycja protestuje, twierdząc, że jest to zwykła podwyżka podatków od pracodawców i lepiej zarabiających pracowników. Rządzący odpowiadają, że nic podobnego – jest to działanie w interesie tych pracowników, którzy dostaną dzięki temu znacznie wyższe emerytury. A ekonomiści załamują ręce, twierdząc, że jest to odpowiednik weksla obciążającego przyszłe budżety niemożliwymi do spłat kwotami. Kto ma rację?

Problem leży w tym, że wyobrażając sobie proces odprowadzania składek, a potem wypłaty emerytur, posługujemy się zazwyczaj schematem myślenia, który w dzisiejszej Polsce ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. Do przekonania wielu ludzi nieźle trafia następujące rozumowanie: dzięki przeprowadzonej reformie emerytalnej odprowadzane przeze mnie składki zapisywane są na moim własnym koncie emerytalnym (dawniej w ZUS i OFE, teraz pewnie niedługo już tylko w ZUS). Im więcej mam na tym koncie oszczędności, tym wyższą dostanę emeryturę. Więc rzeczywiście, w...

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA