fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Kto tu kogo kontroluje? - Wojciech Tumidalski o ujawnianiu list poparcia do KRS

Adobe Stock
Sprawa list poparcia kandydatów do KRS, które po wyroku sądu ma kontrolować urząd, to kolejny smutny krok odwracający zasady trójpodziału władzy.

Po tym, jak Naczelny Sąd Administracyjny przesądził, że należy ujawnić wykazy podpisów sędziów, którzy poparli kandydujących do Krajowej Rady Sądownictwa, wydawało się, że nie ma od tego odwrotu. Myliłem się, bo wyrok przed jego wykonaniem urzędnicy Kancelarii Sejmu (no dobrze, to nie urzędnicy Kancelarii, lecz ich polityczni przełożeni) postanowili poddać testowi: czy dla rządzących jest korzystny czy nie.

Czytaj też:

Odwołano się do mitycznego RODO. Zadziwiło to nawet szefa KRS sędziego Leszka Mazura, co w sumie dobrze o nim świadczy. Brawa też dla sędziów z Wieliczki, że pierwsi sami się ujawnili. Czytam też, że nowela kodeksu postępowania karnego zakłada, iż prokurator będzie mógł wstrzymać decyzję sądu odmawiającą stosowania aresztu. Tak burzy się demokratyczną hierarchię i odchodzi od ustalonych rozumowań prawniczych. Unik to żadna nowość. Kancelaria premier Beaty Szydło nie publikowała wiele miesięcy wyroków Trybunału Konstytucyjnego. Kancelaria Prezydenta... Pamiętam, jak za Bronisława Komorowskiego sąd nakazał jej ujawnienie ekspertyz, które wpłynęły na jego weto do ustawy o OFE. Kancelaria prezydenta Dudy nie ujawnia ekspertyz, na podstawie których Andrzej Duda miał podejmować decyzje o Trybunale. Jawność jest nie w smak rządzącym – ktokolwiek rządzi.

Wracając do list poparcia kandydatów do KRS: im dłużej nie wiemy, kto się tam podpisał – a każdy musiał zebrać co najmniej 25 podpisów – tym więcej namnoży się spiskowych teorii. Tak być nie może. Wszystkim się należy wiedza, czy podpisów jest 500 czy np. 25. To pozwoli ocenić prawdziwą legitymację środowiskową tej rady. KRS uchwalała już, że jest legalna, że Sejm wybrał ją zgodnie z prawem. Sędziom brak cywilnej odwagi, by wszem wobec pokazać, jakie uzyskali poparcie? Odwoływanie się do obawy hejtu wobec popierających czy do innych kuriozów po prostu nie przystoi tej profesji.

Największe kuriozum zostawiam na koniec: nie wiem, co chce chronić sędzia Maciej Nawacki z KRS, który żąda, by prezes UODO chronił jego dane, choć sam przyznał, że udzielił sobie poparcia jako jeden z 25 sędziów podpisanych pod kandydaturą. To nie grzech, ale wstyd – powiedziałby Pawlak z „Samych Swoich". Ujawnijcie te listy!

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA