Opinie

Czy Sąd Najwyższy może zawiesić stosowanie polskiej ustawy?

Fotorzepa, Jerzy Dudek
W polskim prawie nie istnieje żaden przepis, który w sposób literalny pozwalałby jakiemukolwiek organowi państwa na zawieszenie stosowania ustawy, dopóki ona obowiązuje, tzn. dopóki nie został on zmieniony bądź uchylony przez parlament albo Trybunał Konstytucyjny nie stwierdził jego niekonstytucyjności, czyli dopóki nie derogował go z systemu prawa.

Ewentualna bowiem odmowa zastosowania niekonstytucyjnego przepisu przez sąd na podstawie art. 8 ust. 2 Konstytucji RP, przewidującego bezpośrednie stosowanie ustawy zasadniczej, jest bowiem inną zupełnie sytuacją. W tym zakresie trzeba zgodzić się z wczorajszym oświadczeniem Kancelarii Prezydenta RP, że „w polskim prawie nie ma przepisów będących prawidłową podstawą takiego działania Sądu Najwyższego".

Czytaj też:

KRS publikuje nazwiska, a SN pyta Unię o praworządność

Polska konstytucja ważniejsza od prawa unijnego

Kancelaria Dudy: działania SN uznajemy za bezskuteczne

Sąd Najwyższy pyta TSUE o praworządność w Polsce

Czy zatem Sąd Najwyższy wyszedł poza swoje kompetencje i kierując 2 sierpnia br. pytania prejudycjalne do Trybunału Sprawiedliwości UE (TSUE), zawieszając przy tym stosowanie niektórych przepisów ustawy o Sądzie Najwyższym do czasu wyroku TUSE nie działa ultra vires? Pytanie to jest zrozumiałe, biorąc pod uwagę wagę sprawy (zmiany ustawowe dotyczące polskiego sądownictwa) oraz precedensowość takiej decyzji SN.

Decyzja SN ma jednak swoje umocowanie w prawie Unii Europejskiej i orzecznictwie Trybunału Sprawiedliwości UE. Możliwość zawieszenie stosowania ustawy krajowej wynika z kilku fundamentalnych zasad prawa unijnego, tj. zasady efektywności, zasady bezpośredniego skutku oraz zasady pierwszeństwa prawa UE. Możliwość, a niekiedy konieczność, zawieszenia przepisu krajowego podejrzewanego o sprzeczność z prawem UE do czasu wyroku TSUE, jest elementem unijnego prawa do sądu, który zapewnia art. 47 Karty Praw Podstawowych UE, a szerzej zasada efektywnej ochrony prawnej wynikająca z art. 19 ust. 2 Traktatu o Unii Europejskiej.

W sprawie Factortame (C-213/89) dotyczącej prowadzenia połowów przez brytyjskich rybaków, a więc sprawie rozstrzygniętej prze TSUE blisko 30 lat temu, przyznano sądom krajowym możliwość stosowania środków tymczasowych (zabezpieczających) w postaci zakazu stosowania prawa krajowego podejrzanego o niezgodność z prawem UE do czasu rozstrzygnięcia sprawy przez TSUE, nawet jeśli prawo krajowe takiej możliwości wprost nie przewiduje. Zabezpieczenie takie ma chronić, by prawo potencjalnie niezgodne z porządkiem prawnym UE nie prowadziło do powstania szkody lub jej spotęgowania. W kolejnej sprawie Unibet (C-432/05) Trybunał Sprawiedliwości uznał, że nawet jeśli taki środek zabezpieczający nie został stworzony w prawie krajowym to prawo UE wymaga jego ustanowienia i zastosowania przez sąd krajowy na podstawie prawa unijnego.

W doktrynie prawa (zob. N. Półtorak, Ochrona uprawnień wynikających z prawa Unii Europejskiej w postępowaniach krajowych, Warszawa 2010, s. 368) nie ukrywa się, że respektowanie zasad unijnych w zakresie środków tymczasowych stosowanych przez sądy polskie przy obecnym kształcie regulacji kodeksowych jest bardzo trudne. Jak już wyżej wspomniano, przepisy procedury cywilnej nie przewidują możliwości zawieszenia stosowania przepisów prawa. Możliwości takiej nie ma i nigdy nie miał nawet Trybunał Konstytucyjny. Trzeba jednak zauważyć, że art. 755 k.p.c. dla roszczeń niepieniężnych przewiduje możliwość udzielenia zabezpieczenia w taki sposób, jaki sąd, stosownie do okoliczności, uzna za odpowiedni. Ta regulacja więc, która stanowi jedną z przywołanych przez Sąd Najwyższych w pytaniu prejudycjalnym podstaw prawnych zawieszenia stosowania kilku przepisów ustawy o SN, może więc być wykorzystana jako podstawa zastosowania środka zabezpieczającego polegającego na niestosowaniu w danej sprawie przepisu prawa polskiego do czasu rozstrzygnięcia sprawy prejudycjalnej przez TSUE. W sprawie, w której występuje poważne zagrożenie niepowetowaną szkodą, nawet jeśli nie da jej się wycenić w pieniądzu, ale można ją oszacować w kategoriach uszczerbku dla demokratycznego państwa prawa, takie periculum in mora (niebezpieczeństwo w zwłoce), jest powszechnie akceptowaną w prawie UE i państwach członkowskich przesłanką zastosowania zabezpieczenia. Sądy krajowe zaś, w ocenie Trybunału Sprawiedliwości, muszą tak interpretować istniejące przepisy proceduralne, być środek tymczasowy mógł zostać w takiej postaci udzielony.

Oczywistym jest, że rozstrzygnięcie co do meritum sprawy może być różne. Możliwe zwroty akcji w sprawie ustawy o SN także trudne są do przewidzenia. O ile jednak zadane przez Sąd Najwyższy pytania prejudycjalne nie dotyczą procedury obsadzania stanowisk sędziowskich w nowo tworzonych izbach w Sądzie Najwyższym (np. Izby Dyscyplinarnej), to w odniesieniu do stanowisk w SN, które mają być opróżnione przez sędziów wysyłanych przedwcześnie w stan spoczynku i obsadzone przez nowe osoby należy uznać, że wczorajsze orzeczenie SN spowodowało zamrożenie procedur prowadzonych przez KRS i Prezydenta RP do czasu wydania rozstrzygnięcia przez Trybunał Sprawiedliwości UE.

Na marginesie wypada tylko wyrazić żal, że polscy sędziowie tak rzadko korzystają z instytucji pytań prejudycjalnych do TSUE. W ubiegłym roku polskie sądy skierowały raptem kilkanaście takich pytań, podczas gdy np. niemieccy blisko 150. Gdyby w innych zagadnieniach polska judykatura mniej kurczowo trzymała się ustaw i częściej konsultowała podnoszone przez pełnomocników procesowych wątpliwości dotyczące prawa unijnego z pewnością ochrona praw człowieka w Polsce by na tym zyskała.

Prof. ALK dr hab. Agnieszka Grzelak, Akademia Leona Koźmińskiego, Katedra Prawa Międzynarodowego i Prawa UE Akademii Leona Koźmińskiego; Zastępca Dyrektora Zespołu Prawa Konstytucyjnego, Międzynarodowego i Europejskiego w BRPO.

R.pr. Mirosław Wróblewski, zastępca przewodniczącej Komisji Praw Człowieka Krajowej Izby Radców Prawnych, Dyrektor Zespołu Prawa Konstytucyjnego, Międzynarodowego i Europejskiego w BRPO.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL