fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Czy jest dobry sposób na zatory - komentuje Jerzy Kowalski

O dobrych kontrahentach marzą wszyscy przedsiębiorcy. Z nimi biznes jest łatwiejszy – i co najważniejsze – bezpieczniejszy. Jednak coraz więcej firm przyznaje, że zapłatę za sprzedane towary i usługi dostaje po terminie.

Połowa z nich nie ma opracowanego scenariusza, co robić, kiedy klient nie płaci. Problem jest poważny, gdyż w praktyce gospodarczej co szósta polska firma z sektora MSP co miesiąc walczy o przeżycie. Często kredytują się kosztem innych, którym też nie płacą w terminie. Brak pieniędzy na koncie sprawia również, że te przedsiębiorstwa nie rozwijają się, bo nie mają wystarczających środków na inwestycje, postęp technologiczny i innowacje. Co robić w takiej sytuacji? Jak unikać zerowego stanu firmowego konta? Czy opóźnienia w realizowaniu płatności na rzecz swoich partnerów handlowych oznaczają koniec firmy, czyli po prostu upadłość? Niekoniecznie. Krótkotrwałe załamania strategii biznesowej, brak klientów, spadek cen na oferowane produkty czy usługi, wzrost wartości półproduktów używanych we własnej działalności, odejście specjalistów niezbędnych w prowadzeniu firmy nie oznaczają jeszcze armagedonu. Jak mówi chińskie porzekadło: „Upaść można, podnieść się trzeba". Dlatego trzeba walczyć, gdy dojdzie już do zapaści finansowej spowodowanej zatorami płatniczymi.

W realiach biznesowych najważniejsze jest jednak sprawdzanie kontrahentów przed zawarciem transakcji oraz monitorowanie tego, co dzieje się z należnościami. Płynność finansowa stanowi fundament sprawnej gospodarki, a wpływ na nią ma każdy, nawet najmniejszy przedsiębiorca. Planowane zmiany legislacyjne powinny ułatwić walkę z zatorami płatniczymi w sektorze małych i średnich przedsiębiorstw

Zwiększeniu mają np. ulec odsetki ustawowe za opóźnienie w transakcjach handlowych o kolejne dwa punkty procentowe – niezależnie od aktualnej stopy referencyjnej NBP. Wynosiłyby więc one 11,5 proc.

Przewiduje się też wprowadzenie trójstopniowego progu wysokości rekompensaty z tytułu kosztów odzyskiwania należności (dziś jest to 40 euro). Wysokość wynagrodzenia miałaby być uzależniona od samej wartości spóźnionego świadczenia pieniężnego i wynosiłaby 40 euro dla świadczeń o wartości do 1 tys. euro, 70 euro dla świadczeń do 10 tys. euro oraz nawet 100 euro dla spóźnionych należności powyżej 100 tys. euro. Zmienić się też mają zasady rządzące procesowym dowodzeniem faktów.

Więcej o zaproponowanych regulacjach pisze Łukasz Lewicki w artykule "Czy zbliża się koniec zatorów płatniczych".

Zapraszam do lektury także innych artykułów w najnowszym numerze „Biznesu".

Jerzy Kowalski, redaktor prowadzący

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA