fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Procesowe pendolino w Izbie Dyscyplinarnej - komentuje sędzia SN Jarosław Matras

Adobe Stock
W 8 dni od rozprawy składu zwykłego mamy znać odpowiedź pełnej izby na pytanie prawne. To rekord. Czy taki sąd najwyższy będzie się cieszył zaufaniem? I jaki jest prawdziwy powód tego pośpiechu? – pyta sędzia Izby Karnej SN.

Od 11 lat mam zaszczyt być sędzią Izby Karnej Sądu Najwyższego, więc ten okres służby oraz doświadczenie z tym związane upoważnia mnie do poczynienia dwóch uwag na temat tego, czego doświadczam od kilku tygodni obserwując prace Izby Dyscyplinarnej SN. Ta nowa izba, to – przyjmując optykę polityków z obozu władzy i kierownictwa Ministerstwa Sprawiedliwości – miała być creme de la creme sądownictwa, „sądem" wyznaczającym właściwe standardy prawne, etyczne i moralne innym sędziom, zwłaszcza sądów powszechnych. Mam świadomość, tak jak wszyscy, którzy obserwują tzw. reformę SN, że tezy te były potrzebne tylko po to, aby dokonać określonych zmian w jego strukturze oraz zmian osobowych.

Wszystko przez pytania

19 marca 2019 r. przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) odbyła się rozprawa w połączonych sprawach C 585/18, C 624/18 i C 625/18 (pytania prejudycjalne zadane przez SN), a jej przebieg relacjonowały środki masowego przekazu. Zapewne w reakcji na przebieg tej rozprawy 28 marca 2019 r. Zgromadzenie sędziów Izby Dyscyplinarnej SN podjęło uchwałę nr 5 (dostępna na stronie internetowej Sądu Najwyższego w zakładce „wydarzenia"), w której wyrażono „głębokie zaniepokojenie faktem procedowania przez TSUE w oparciu o pytania prejudycjalne zadane przez sąd niewłaściwy i orzekający w składzie sprzecznym z ustawą", a także, podkreślono, iż „wszystkie sprawy, w których zostały skierowane pytania prejudycjalne, zostały w sposób bezprawny przejęte przez niewłaściwą Izbę SN, zaś składy formułujące pytania prejudycjalne były ukształtowane rażąco niezgodnie z polskim prawem, co skutkuje nieważnością wydawanych w tych sprawach orzeczeń".

Nie będę wdawał się w wymianę argumentów co do określeń zawartych w uchwale; pozostawię to bez komentarza. Wydaje się jednak, że podejmując taką uchwałę trzeba byłoby znaleźć dla jej wydania stosowną podstawę prawną, aby nie stawiano zarzutu, iż było to – używając określenia jednego z polityków obozu rządzącego, co do oceny orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego – „spotkanie przy kawie i ciasteczkach". Uchwała nr 5 nie jest orzeczeniem, ale jak najbardziej musi mieć swoją podstawę prawną. Z ustawy o Sądzie Najwyższym (Dz.U. 2018, poz. 5 ze zm.- dalej u. SN) wynika, w jakich sprawach zgromadzenie sędziów danej izby może podjąć uchwałę (art.19 § 1). Unormowanie art. 19 § 1 ma charakter kompletny i nie zawiera regulacji, która w formule dość ogólnej zastrzeżona jest dla Zgromadzenia Ogólnego Sędziów SN w art. 17 § 1 pkt 4 („podejmowanie uchwał w innych ważnych sprawach dotyczących Sądu Najwyższego"). Zważywszy zatem na treść art. 19 § 1 ustawy, podstawą takiej uchwały mógłby być tylko pkt 5 tego przepisu, a więc „rozpatrywanie innych problemów dotyczących funkcjonowania izby". Czy problemy dotyczący funkcjonowania Izby Dyscyplinarnej to: „fakt procedowania przez TSUE", „lekceważenie przez Trybunał podstawowych zasad postępowania sądowego" „bezprawne przejęcie spraw przez niewłaściwą Izbę Sądu Najwyższego" oraz „ukształtowanie składów formułujących pytania prejudycjalne rażąco niezgodnie z polskim prawem, co skutkuje nieważnością wydawanych w tych sprawach orzeczeń"? Pytanie pozostawiam bez odpowiedzi.

Dyscyplinarki dla SN?

Mając na uwadze zawartość tego dokumentu, sięgnąłem więc do treści rozdziału 7 ustawy o SN aby przypomnieć sobie, czy wobec takiego nagromadzenia „nieprawości" oraz wytykanej skali tych „uchybień", których dopuścił się TSUE i SN, prezes Izby Dyscyplinarnej ma jakieś uprawnienia w zakresie inicjowania postępowania dyscyplinarnego wobec sędziów SN, bo jak na razie sędziowie TSUE poza tym, że – w ocenie Izby Dyscyplinarnej - lekceważą rzetelny proces, są poza zasięgiem naszego, wzorowo ukształtowanego, systemu odpowiedzialności dyscyplinarnej. Upewniony lekturą ustawy odnotowałem, że prezes tej Izby ma określone uprawnienia, ale – o ile wiem – na razie z nich nie skorzystał; trochę obawiam się o Szanowne Koleżanki i Kolegów z tych składów SN, czy po moim tekście taki wniosek nie wpłynie, ale po pierwsze, oznaczałoby, iż ktoś nie wykonuje swoich obowiązków należycie, a po drugie - i to może ma daleko mniejsze znaczenie - oferuję się jako obrońca, jeśli uznają, iż będę Ich godnie reprezentował.

Druga uwaga dotyczy procedowania w sprawie II DSI 54/18. Izba Dyscyplinarna rozpoznała już wiele spraw dyscyplinarnych i osoby w niej orzekające nie miały nigdy wcześniej wątpliwości, co do swojego statusu, pomimo, że tzw. należyta obsada sądu musi być badana w każdej sprawie z urzędu przez pryzmat art. 439 § 1 pkt 1 i 2 k.p.k. Nagle, 2 kwietnia 2019 r., skład orzekający w tej sprawie, już na rozprawie, takie „poważne wątpliwości co do wykładni przepisów prawa" w zakresie statusu osób powołanych na stanowiska sędziowskie w SN, powziął i skierował pytanie prawne do składu 7 sędziów, odraczając sporządzenie uzasadnienia tego postanowienia do dnia 5 kwietnia 2019 r. Już 5 kwietnia odbyło się posiedzenie, na którym skład 7 sędziów rozstrzygał to pytanie prawne, mając zapewne na uwadze wszystkie argumenty zawarte w uzasadnieniu pytania prawnego (nie ustaliłem, kiedy owo uzasadnienie zostało sporządzone) oraz sporządzone naprawdę w tempie ekspresowym stanowisko Prokuratury (pismo datowane na 4 kwietnia 2019 r.). Takie tempo rozpoznawania skomplikowanego zagadnienia prawnego jest mi nieznane. Jeśli to jest nowy „standard" i „wzorzec", to chyba rzeczywiście jest to „rewolucja" w szybkości rozwiązywania problemów prawnych. Czekam na kolejne iście ekspresowe rozstrzyganie problemów prawnych w tej Izbie.

A teraz poważnie

Dla mnie to nie jest żaden wzorzec postępowania, a raczej powód do wyrażenia głębokiej obawy o prestiż i powagę Sądu Najwyższego. Aby zakończyć opis tego postępowania dodam jeszcze, że skład siedmiu sędziów zreferował w swoim postanowieniu, iż te wątpliwości składu trzech sędziów wynikają z wątpliwości podnoszonych w przestrzeni publicznej oraz z treści pytania prawnego składu SN w sprawie III KO 154/18. To zatem nie skład orzekający 2 kwietnia 2019 r. powziął poważne wątpliwości, ale przedstawił pytanie prawne na kanwie „cudzych" wątpliwości prawnych (m.in. tych przedstawionych przez SN w Izbie Karnej w sprawie III KO 154/18, nie znając przy tym uzasadnienia tego pytania prawnego). Gdyby na to spojrzeć w sposób normatywny, to skoro sąd występujący z pytaniem prawnym nie ma żadnych własnych wątpliwości, co do statusu osób orzekających w Izbie Dyscyplinarnej, to nie było przesłanki do dalszego procedowania i powinna nastąpić odmowa podjęcia uchwały. Skład 7 sędziów uznał jednak, że zagadnienie prawne jest na tyle poważne, iż konieczne jest jego rozpoznanie przez skład Izby Dyscyplinarnej, a posiedzenie Izby zaplanowano na 10 kwietnia 2019 r.

Z przepisów ustawy wynika, że o takim posiedzeniu zawiadamia się Prokuratora Generalnego, strony tego postępowania, a Prezes SN może zobowiązać podmioty zawiadomione o posiedzeniu do przedstawienia na piśmie przed posiedzeniem wniosków co do kierunku rozstrzygnięcia (art. 85 § 5). Zaiste, czas jaki miałby Prokurator Generalny na zajęcie swojego stanowiska jest niespotykany (4 dni, w tym dwa wolne od pracy) i znów jest to nieznany mi sposób procedowania w zakresie zagadnień prawnych. Puentując: „przejście" od składu zwykłego SN, który zadaje pytanie prawne, do składu pełnej Izby zajmuje w Izbie Dyscyplinarnej w 8 dni! Myślę, że ten absolutny rekord Sądu Najwyższego nigdy nie zostanie pobity w Europie. W Izbie Karnej „przejście" ze składu zwykłego (3 sędziów) na skład 7 sędziów trwa co najmniej dwa miesiące z uwagi na harmonogram wyznaczanych innych spraw oraz powagę problemów prawnych zawartych w takich pytaniach prawnych. Myślę sobie, że chyba tak jak kiedyś oceniano poprzedni SN (ten w „starym" składzie), jako jeden z lepszych i szybszych Sądów Najwyższych w Europie (np. w sprawach karnych średni czas rozpoznawania sprawach kasacyjnych to ok. 6-7 miesięcy), to obecnie – przez pryzmat procedowania w tej sprawie – jesteśmy niewątpliwie sądem najszybszym, mam tylko głębokie obawy, czy dalej tak dobrze ocenianym.

Zupełnie inny powód

Powód takiego postępowania, w mojej ocenie, jest zupełnie inny. 28 marca 2019 r. w Izbie Karnej w sprawie III KO 154/18 zostało przez skład 3 sędziów zadał składowi siedmioosobowemu tej Izby praktycznie tożsame pytanie prawne, przy czym w tym trzyosobowym składzie orzekającym był sędzia, wobec którego zaistniały wątpliwości co do tego, czy jego status uprawnia do orzekania. O ile zatem kontekst tego pytania prawnego był oczywisty (po raz pierwszy sędzia ten był w składzie kolegialnym), o tyle, w Izbie Dyscyplinarnej nie widziano problemu z należytą obsadą SN do czasu, kiedy nie zostało zadane pytanie prawne w Izbie Karnej. Wtedy rozpoczął się ten opisany procesowy ekspres, tak aby poprzez wydanie uchwały całej Izby „związać" poglądem prawnym inne składy SN. Staram się także odgadnąć, jakimi torami myślowymi wyłączony został w toku tego procedowania przepis art. 40 § 1 pkt 1 k.p.k., który wskazuje, że sędzia jest z mocy prawa wyłączony od udziału w sprawie, jeżeli sprawa dotyczy tego sędziego bezpośrednio, ale albo może jestem mało kreatywny w interpretacji, albo skład sędziowski w Izbie Dyscyplinarnej uważa, że zagadnienie prawne, które dotyczy statusu tych sędziów, nie jest sprawą w rozumieniu art. 40 § 1 k.p.k. Nawet jednak gdyby próbować bronić tej drugiej koncepcji, to jednak takie „rozstrzyganie" wprost narusza zasadę, że nikt nie powinien być sędzią we własnej sprawie. Rodzi się jednak zasadnicze pytanie: czy treść zagadnienia prawnego nie zostanie przesłonięta innym pytaniem: czy nie jest to procesowa „gra" o „zawodowe, prawnicze życie" tych osób? Jeśli tak, to odpowiedź znamy.

Na zakończenie dodam, że z informacji prasowych wynika, iż sędzia, którego status był przedmiotem zagadnienia prawnego w Izbie Karnej jest kandydatem na sędziego TK. Przypadek? Czy może chęć uniemożliwienia procedowania co do tego pytania prawnego Izbie Karnej?

Autor jest sędzią Izby Karnej Sądu Najwyższego

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA