fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Andrzej Arendarski: Postulaty na lepsze czasy

AFP
Konia z rzędem temu, kto powie, gdzie jest bezpieczna granica między zdrowiem i bezpieczeństwem obywateli a niedopuszczeniem do zastoju gospodarki.

Coraz bardziej niepokojące prognozy dotyczące wpływu pandemii na światową gospodarkę powodują erupcję radykalnych pomysłów, jak najskuteczniej walczyć z kryzysem. Po stronie radykałów stanął Grzegorz Hajdarowicz, który na łamach „Rzeczpospolitej" podzielił się swoją wizją antykryzysowego parasola („Koronawirus: nikt nie chce słyszeć prawdy?", 30 marca 2020 r.).

Autor krytykuje działania rządów polegające na zamykaniu albo ograniczaniu większości sfer funkcjonowania społeczeństwa. Proponuje model, zgodnie z którym jak najszybciej uruchamiana jest aktywność publiczna, otwiera się granice i komunikację ze światem. Osoby starsze i chore przewlekle zostają poddane kwarantannie domowej do czasu unormowania się sytuacji, reszta społeczeństwa pracuje i się uczy.

Dodatkowo opowiada się za wprowadzeniem programu gospodarczego zakładającego m.in. zawieszenie kodeksu pracy, czasowe wstrzymanie transferów socjalnych, skrócenie urlopów, wyrównanie wieku emerytalnego z uwzględnieniem służb mundurowych, zawieszenie poboru podatków dochodowych i składek ZUS.

Skutki uboczne

Niewątpliwie podjęcie takich działań pomogłoby gospodarce, mogłoby jednak wywołać niepożądane konsekwencje w innych dziedzinach, takich jak zdrowie i bezpieczeństwo publiczne. Problem z zaproponowaniem i wdrożeniem skutecznej strategii walki z kryzysem i wzięciem za nią odpowiedzialności polega przede wszystkim na tym, że nawet specjaliści nie są w stanie odpowiedzieć dzisiaj na najważniejsze pytania. Nie wiedzą, jak rozwinie się pandemia, jak długo będzie trwać, czy i kiedy zostaną wynalezione skuteczne środki lecznicze.

Konia z rzędem temu, kto powie, gdzie jest bezpieczna granica między zdrowiem i bezpieczeństwem obywateli a niedopuszczeniem do zastoju gospodarki. Model chiński odpada, bo Chiny wyłączyły tylko jedną prowincję, a nie cały kraj. Może jednak model liberalny, jak w Szwecji?

Nie będąc specjalistą w dziedzinie epidemiologii, jestem ostrożny w stawianiu kategorycznych tez. Uważam, że proponując strategie walki z gospodarczymi skutkami kryzysu, należy uwzględniać również inne, poza gospodarczymi, uwarunkowania i wybierać rozwiązania bezpieczniejsze przede wszystkim dla zdrowia obywateli. Zdaję sobie sprawę, że zapaść gospodarcza będzie bardzo dotkliwa. Jednakże wydaje mi się, że zaproponowanie w tym momencie zawieszenie kodeksu pracy, transferów społecznych albo ograniczenie praw pracowniczych wywoła kolejne konflikty i dodatkowo utrudni walkę z kryzysem.

Nie twierdzę, że rozwiązania zaproponowane przez Grzegorza Hajdarowicza są niesłuszne, uważam wręcz, że większość z nich powinna na trwałe wejść do polskiego prawodawstwa. Niektóre z nich, np. szybszy zwrot VAT czy odbiurokratyzowanie relacji między biznesem a urzędami, powinny być wprowadzone natychmiast. Jednak na pewno nie jest to właściwy moment na wprowadzanie tak radykalnych środków, jakie proponuje autor. Większość Polaków odczuwa lęk przed chorobą, utratą pracy, zapaścią finansową. Drastyczne zmiany mogą jeszcze bardziej nadwerężyć już i tak mocno zaburzone poczucie bezpieczeństwa Polaków.

Środowisko biznesu powinno skupić się na tym, co jest realne do wprowadzenia w obecnej sytuacji. Przede wszystkim trzeba walczyć o uwzględnienie w kolejnych wersjach tzw. tarczy antykryzysowej tych postulatów organizacji pracodawczych i biznesowych, które zostały zlekceważone przez rząd w pierwszej, wdrażanej już wersji planu. Najważniejszy jest bowiem dopływ pieniędzy do firm i zahamowanie ich wypływu, czyli programy finansowania i zaprzestanie pobierania danin, i to nie tylko od mikroprzedsiębiorstw.

Ostrożnie z podatkami

Należy również apelować, aby przy okazji walki z kryzysem rząd nie podejmował działań, które osłabią albo nawet zniweczą planowane efekty tarczy, dociążając biznes nowymi podatkami. Przykład? Wciąż trwają prace nad ustawą o opłacie cukrowej. Jeszcze przed wybuchem pandemii przedsiębiorcy alarmowali, że nowy podatek, uderzający głównie w producentów napojów i branżę spirytusową, może doprowadzić do poważnych problemów wielu polskich firm.

Tekst Grzegorza Hajdarowicza odniósł pożądany efekt publicystyczny: pobudził do dyskusji. Jednak środowisko przedsiębiorców powinno stać mocno na ziemi i zgłaszać pomysły realne do wprowadzenia. Byłbym bardzo szczęśliwy, gdyby w tym dyskursie wzięli udział nie tylko przedstawiciele biznesu, ale i rządu.

Andrzej Arendarski jest prezesem Krajowej Izby Gospodarczej

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA