fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Marek Kobylański: Pandemia nie wszystko wybaczy

Adobe Stock
Nie tylko spory o zwolnienia firm z ZUS w obecnym trudnym czasie wydłużają kolejkę po sprawiedliwość. To także skutek niejasnych przepisów, które powstają w cieniu Covid-19.

Zwolnienia ze składek ZUS były jedną z pierwszych form pomocy dla przedsiębiorców. Okazuje się, że nawet tak skromna jak na potrzeby wielu z nich tworzy problem, który musi swój finał znaleźć w sądzie. A przecież przepisy regulujące ulgi w składkach ZUS miały być takie jasne i przyjazne.

Czytaj także:

Z danych Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie wynika, że sędziowie są zalewani skargami na odmowy ZUS przyznania ulgi w związku z Covid-19. Ktoś może powiedzieć, że około 1000 spraw, o których mowa, na ogólną liczbę firm, które skorzystały z ulgi, to niewiele. Tylko, po pierwsze, to może być dopiero początek fali takich sporów, a po drugie, nie tylko nimi zajmują się sądy, które działają w pandemicznej rzeczywistości. Sprawy z piętnem Covid-19 wydłużają zaś kolejkę po sprawiedliwość. Przykład ulgi w składkach ZUS potwierdza, że wiele sporów obywateli i firm z państwem nie trafiłoby w ogóle do sądu, gdyby nie niechlujność legislacyjna i wprowadzanie przepisów bez podstawy prawnej w przeświadczeniu, że walka z pandemią wybaczy wszystko. Efektem takiego podejścia były sprawy o przymus noszenia maseczek, o ograniczenia w przemieszczaniu się i zakaz prowadzenia biznesu z powodu zagrożenia epidemicznego.

Covidowych spraw w sądach raczej nie ubędzie, bo już niektórzy przedsiębiorcy zapowiedzieli pozwy o odszkodowanie za zamknięcie ich firm. Mogą do tego jeszcze dojść sprawy o odebranie pomocy finansowej lub jej nieprzyznanie firmom, które otworzyły się mimo obowiązywania lockdownu. Ten bowiem został wprowadzony, jak wynika z orzeczeń sądowych i opinii wielu ekspertów, bez podstawy prawnej.

Wydaje się, że koronawirus niektórym odbiera zdolność racjonalnego podejmowania decyzji, również tych związanych z tworzeniem i egzekwowaniem prawa. Dlatego nie tylko coraz więcej osób traci wiarę w przepisy, które niby mają chronić przed transmisją wirusa, ale też otwarcie negują je np. przedsiębiorcy, którzy wbrew zakazom otworzyli albo zamierzają otworzyć swoje biznesy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA