fbTrack

Opinie

PO–PiS z prądem

Adobe Stock
Obchodzimy hucznie dziesiątą rocznicę awantury o to, kto odpowiada za podwyżki cen prądu: PiS czy PO.

Założenia dotyczące przeciwdziałania zmianom klimatycznym Rada UE przyjęła w marcu 2007 roku. Plan zakładał, że do 2020 roku UE dokona redukcji o 20 proc. emisji gazów cieplarnianych w stosunku do poziomu emisji z 1990 roku. Na czele polskiej delegacji na szczyt Unii stał prezydent Lech Kaczyński. Już wówczas niektórzy, jak profesor Krzysztof Żmijewski, wcześniej prezes PSE, ostrzegali, że skończy się to katastrofalnymi dla polskiej gospodarki podwyżkami cen prądu. Ale pan prezydent – jak sam później przyznał w wywiadzie dla „Dziennika" – zgodził się na „politykę klimatyczną z punktu widzenia Polski ryzykowną".

Lider opozycji Donald Tusk jakoś nie protestował wówczas przeciwko tym ustaleniom. Gorzej, że jak sam został premierem, nie zaprotestował w grudniu 2008 roku przeciwko zmianie tych ustaleń polegającej na przyjęciu jako punktu odniesienia dla ograniczeń roku 2005 zamiast 1990. Ryzyko się więc zmaterializowało. Różnica była spora, bo Polska w latach 1990–2005 była światowym liderem ograniczania emisji CO2. W 2013 roku Tusk przekonywał, że weto do pakietu klimatycznego mogli zgłosić tylko Kaczyńscy w marcu 2007 roku: „Potem było to już niemożliwe z uwagi na procedury unijne". Ale to nieprawda! W 2007 roku określono cele, a nie metody ich realizacji. W 2008 roku przyjęto co innego, niż uzgodniono w 2007 roku.

Tak czy siak, w 2008 roku było wiadomo, co się stanie w roku 2020. Co zrobiono? Rząd Tuska kontynuował politykę rządu Kaczyńskiego z lat 2006–2007 – konsolidacji rynku wytwórców energii. Ich liczba spadła z prawie 40 do czterech! A ceny energii naturalnie wzrosły – podobnie jak pensje zarządów tych spółek oraz ich wydatki na obsługę prawną i reklamową. Rozbudowywano też elektrownie węglowe (Kozienice, Opole). Jarosław Kaczyński w 2013 roku sugerował, że Polska pod jego przywództwem „wypowie" pakiet klimatyczny, ale jak już został tym przywódcą, to go nie wypowiedział. Za to „rozjechał" OZE i znalazł takich menedżerów w spółce Elektrownia Ostrołęka, którzy podpisali się pod budową nowego bloku węglowego wbrew racjonalnym przesłankom ekonomicznym.

Stworzono za to fundusz wypłaty różnicy ceny (prądu). Wzorem była zapewne uchwała Rady Ministrów z dnia 19 listopada... 1957 roku „w sprawie zasad wyrównywania różnic cen, podziału zysku oraz finansowania środków obrotowych państwowych przedsiębiorstw przemysłu terenowego".

Kto więc winny? Moim zdaniem wszyscy!

Autor jest adwokatem, profesorem Uczelni Łazarskiego i szefem rady WEI

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL