fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Po co komu tacy sędziowie? - komentuje Wojciech Tumidalski

Krystyna Pawłowicz, Stanisław Piotrowicz
Fotorzepa / Jerzy Dudek
Gdy do Trybunału Konstytucyjnego trafią osoby będące do wczoraj czynnymi politykami, będą tam nieprzydatne, bo muszą się wyłączyć z orzekania w sprawie każdej ustawy, w uchwalaniu której uczestniczyli.

Krystyna Pawłowicz i Stanisław Piotrowicz po zakończeniu kadencji parlamentarnych wkrótce przywdzieją togi z biało-czerwonym żabotem i zasiądą w sędziowskiej ławie Trybunału Konstytucyjnego. Wydaje się to już przesądzone.

Posłom rządzącej partii nie przeszkadza niekonsekwencja między obniżaniem tej granicy wieku dla sędziów Sądu Najwyższego, a tym, że do Trybunału wysyłają osoby, które wiek ten już przekroczyły – co tylko potwierdza polityczną motywację obniżania wieku dla krytycznych wobec dobrej zmiany sędziów, których chciano się pozbyć z SN.

Czytaj też:

Awantura o kandydatów PiS do Trybunału Konstytucyjnego

PiS wycofuje kandydaturę do TK

Gawkowski: Pawłowicz i Piotrowicz - komisarze polityczni PiS

Ale pomińmy już tę kwestię. Gorsza sprawa, że do Trybunały wybierani są właśnie aktywni politycy. Cóż z tego, że prof. Pawłowicz nie kandydowała w tych wyborach, a eksposeł i eksprokurator Piotrowicz nie zebrał wystarczającej liczby głosów w macierzystym okręgu? Człowiek może mówić, że wyszedł z polityki, ale polityka z niego tak łatwo nie wychodzi – wystarczy spojrzeć na twitterowe komentarze byłej posłanki. Nie pierwsi to politycy idący do Trybunału, choć tym razem ta bezceremonialna zmiana miejsc bije po oczach także elektorat PiS.

Największy problem jest taki, że Trybunał Konstytucyjny nie będzie miał pożytku ze swych nowych członków. Jeśli bowiem traktować poważnie trybunalskie zasady, to i sędziowie Pawłowicz i Piotrowicz powinni się wyłączać z orzekania w sprawach ustaw, nad którymi jeszcze niedawno pracowali w parlamencie – ona przez dwie kadencje, a on – przez cztery: dwie w Sejmie i wcześniejsze dwie w Senacie. Wiemy więc, jak głosowali i nie sposób twierdzić, że teraz będąc sędziami nie ujawnili swego poglądu na sprawę. Swego czasu sam Trybunał Konstytucyjny postulował taką zmianę prawa, by wprowadzić kilkuletnią karencję dla polityków chcących zostać sędziami. Szkoda, że pomysł przepadł.

Z profesor Pawłowicz kwestia jest tu ciekawsza, bo zdarzało się, że deklarowała, iż ma wątpliwości konstytucyjne co do przepisu, ale zagłosuje zgodnie z wolą polityczną partii (której zresztą notabene nie była członkiem). Czy jako sędzia też będzie postępować zgodnie z partyjną wolą? A może zwycięży chłodne szkiełko i oko naukowca, tak jak w sprawie szefów CBA, najpierw skazanych, a potem ułaskawionych w sprawie afery gruntowej? W wyroku skazującym sędzia Wojciech Łączewski przypomniał, że prof. Pawłowicz sporządziła ekspertyzę głoszącą, że działania CBA były nielegalne, bo nie miały podstawy prawnej.

 

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA