fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ochrona zdrowia

Firma brata Szumowskiego z dotacjami. Lek sprzeda komu chce

Adobe Stock
Umowy OncoArendi z NCBR na znalezienie innowacyjnych leków nie mają klauzuli komercjalizacji w Polsce. Jeżeli firma wynajdzie przełomowy lek, może go sprzedać komu chce.

W ciągu ostatnich ośmiu lat spółka OncoArendi Therapeutics (jej prezesem jest brat ministra zdrowia) samodzielnie lub w konsorcjum otrzymała ponad 187 mln zł dofinansowania na 11 projektów badawczych. Ich celem było znalezienie nowego leku na rzadkie choroby – m.in. szpiczaki mnogie, astmy, sarkoidozy, idiopatycznego włóknienia płuc. Jeśli go znajdzie, nie będzie to jednak polski lek – w umowach z NCBR firma nie zadeklarowała komercjalizacji, czyli wdrożenia w kraju, choć mogła za to uzyskać więcej punktów, stając do konkursu o dotację – ustaliła „Rzeczpospolita". OncoArendi nie ukrywa, że wynalezione leki zamierza skomercjalizować w USA, Europie czy Azji.

Bardzo wysokie dotacje NCBR dla innowacyjnych firm biotechnologicznych, zwłaszcza w medycynie, to nic wyjątkowego. Np. w ubiegłym roku wrocławska Pure Biologics SA otrzymała blisko 30 mln zł (na opracowanie przeciwciała do symultanicznego zwalczania nowotworu i rekrutacji komórek układu immunologicznego), Adamed – blisko 26 mln zł na leki w terapii zaburzeń psychotycznych w otępieniu, a Celon Pharma – aż 54,6 mln zł (na dwa projekty, m.in. na lek w immunoterapii nowotworów i białaczek). Wymienione firmy różni od OncoArendi to, że są spółkami farmaceutycznymi, które produkują to, co uda im się wynaleźć, m.in. dzięki polskim grantom.

OncoArendi – czego nie ukrywa w sprawozdaniach – żyje głównie z publicznych dotacji, a od 2018 r. pozyskała dodatkowo 58 mln zł od prywatnych inwestorów z giełdy, do czego przygotowała się dzięki blisko 800 tys. zł dotacji na doradztwo z programu 4Stock PARP. Zatrudnia blisko 90 naukowców, w tym także po zagranicznych stażach. Jednak model biznesowy OncoArendi nie zakłada produkcji, tylko mówiąc wprost: sprzedaż licencji na produkcję leku koncernom farmaceutycznym wyłącznie na rynkach światowych.

„Spółki biotechnologiczne koncentrują się na odkrywaniu nowych leków (cząsteczek) i sprzedaży większemu partnerowi branżowemu praw własności intelektualnej do tych cząsteczek. Natomiast ze względu na wysokie koszty takiego przedsięwzięcia rzadko samodzielnie wprowadzają taki lek na rynek i rzadko czerpią przychody bezpośrednio z jego sprzedaży" – zaznacza OncoArendi w odpowiedzi dla „Rzeczpospolitej". I dodaje: „Pośrednio spółki biotechnologiczne osiągają przychody z komercjalizacji leku na rynku poprzez tantiemy. Celem spółki OncoArendi Therapeutics jest rozwój i sprzedaż praw do cząsteczek na kluczowych rynkach, w tym UE i USA".

Zasady przyznawania ogromnych środków z polskiego budżetu (w 20 proc.) i UE (w 80 proc.) zakładają, że wynaleziony za publiczne środki lek może być sprzedany jakiejkolwiek firmie farmaceutycznej w świecie, a całościowy zysk zachowuje wyłącznie spółka – NCBR nie partycypuje w zyskach, choć to środki publiczne pozwoliły wynaleźć lek.

Kamil Melcer, rzecznik NCBR, potwierdza ten stan. – Co do zasady kwestia wyboru sposobu komercjalizacji jest wyłączną decyzją wnioskodawcy. NCBR nie ma na to żadnego wpływu. Propozycje składane przez wnioskodawców podlegają natomiast ocenie niezależnych ekspertów – mówi Melcer. OncoArendi w żadnej z 11 umów grantowych nie zagwarantowała wdrożenia w Polsce.

W jednym z programów NCBR dwa lata temu chciało wprowadzić prawo pierwszeństwa nabycia praw własności intelektualnej spółki (licencje, patenty, receptury), która otrzymała dofinansowanie. Miałoby to dotyczyć także pierwszeństwa nabycia akcji lub udziałów w spółkach, które pozyskano dzięki dotacjom z NCBR.

Chodziło o to, że jeśli spółka, która zainwestowała w projekt, chciałaby go sprzedać, a projekt w ocenie NCBR byłby projektem strategicznym (np. dotyczył obronności, medycyny, inżynierii materiałowej, gdzie była wynaleziona przełomowa technologia), to centrum miałoby prawo pierwszeństwa do wykupienia tego projektu. Jednak pomysł – ważny z punktu widzenia interesów państwa – spotkał się z dużym oporem funduszy VC (Venture Capital – fundusze wysokiego ryzyka, inwestujące w projekty w fazie rozwoju pomysłu). Pojawiły się zarzuty, że NCBR chce znacjonalizować spółki, które działają w programie Alfa Bridge (OncoArendi również brała udział w tym programie).

Ostatecznie prawo pierwszeństwa ograniczono do projektów dotyczących bezpieczeństwa i obronności państwa. Komisja Europejska pracuje nad zmianami w finansowaniu projektów R+B – chce skoncentrować się na nisko oprocentowanych pożyczkach, a mniej na bezzwrotnych grantach.

Pierwszy projekt OncoArendi „lek blokujący rozwój padaczki" (wykonany z Instytutem Biologii Doświadczalnej PAN) okazał się klapą. Inny projekt AMCase też nie zakończył się wdrożeniem z uwagi na brak chętnych do jego nabycia. NCBR zażądał zwrotu pełnej sumy dotacji – 7,5 mln zł plus blisko 2 mln zł odsetek. Ale Onco złożyła w ub. roku odwołanie. – „NCBR zgodził się na odstąpienie od wdrożenia i dzięki temu projekt się zakończył, został rozliczony i spółka nie musiała zwracać dotacji" – przyznaje nam OncoArendi.

Onco duże nadzieje wiąże ze związkiem OATD-01 – jako druga polska firma spółka zakończyła z powodzeniem I fazę badań klinicznych, który może być w przyszłości lekiem m.in. na sarkoidozę oraz idiopatyczne włóknienie płuc.

„Jeśli dalsze badania zakończą się sukcesem, to możemy mieć swój polski wkład w pierwszy skuteczny lek na sarkoidozę lub IPF" – wskazuje spółka. Jednak badania prowadzone są w Niemczech – ma na to zgodę Niemieckiego Urzędu ds. Rejestracji Produktów Leczniczych i Wyrobów Medycznych oraz Komisji Bioetycznej i Bawarskiej Izby Lekarskiej.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA