fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Notariusze

Lech Borzemski, prezes Krajowej Rady Notarialnej: To zły pomysł, by akty notarialne były nagrywane

Adobe Stock
W Chinach, na Białorusi i w Rosji utrwala się wizerunek osób przystępujących do aktów. Dołączanie do tego grona nie wydaje mi się powodem do dumy – mówi Lech Borzemski, prezes Krajowej Rady Notarialnej.

Skąd decyzja, aby ubiegać się po kilku kadencjach przerwy o fotel prezesa?

Przed samorządem notarialnym stoją określone wyzwania i chciałem się z nimi zmierzyć raz jeszcze.

Ale informacją o wyborze pan prezes szczególnie się ze światem nie dzielił. Na głównej stronie KRN wzmianki o tym, że od trzech tygodni ma nowego szefa, nie ma. Dlaczego?

Przez lata nauczyliśmy się jednej ważnej rzeczy. A mianowicie, że gdy kończy się jedna kadencja i we władzach zasiadają nowe osoby, to nie zaczyna się wszystkiego od początku. Nauczyliśmy się pewnej pokory i przekonaliśmy, że tylko długofalowe projekty prowadzone przez kilka kadencji przynoszą wymierne efekty. Nie ma więc po co z wielką pompą ogłaszać, że jest nowy prezes, bo moja rola pozostaje służebna wobec samorządu.

Co pilnego jest do zrobienia?

1 lipca ma nastąpić połączenie naszego Centralnego Repozytorium Elektronicznych Wypisów Aktów Notarialnych z Krajowym Rejestrem Sądowym. Jesteśmy na to przygotowani. Otrzymaliśmy prośbę z Ministerstwa Sprawiedliwości o udostępnienie środowiska testowego, więc wiele wskazuje na to, że to połączenie uda się sfinalizować. Również 1 lipca wchodzą w życie przepisy dotyczące prostej spółki akcyjnej. Nie wiemy, jakie będzie zainteresowanie tą nową formą prowadzenia działalności gospodarczej, ale notariusze mają tutaj do odegrania istotną rolę. Obok banków czy biur maklerskich będą upoważnieni do prowadzenia rejestrów akcji. To kompletnie nowa czynność. Dlatego samorząd chce maksymalnie wesprzeć rejentów i dostarczyć im narzędzia takie, jak choćby wzory umów.

Trzeba pamiętać, że Senat nie zarzucił pomysłu nagrywania czynności notarialnych. 

Mam to w pamięci bardzo mocno. Już w poprzedniej kadencji uczestniczyłem w pracach nad tym projektem. To bardzo zły projekt.

Dlaczego?

Ponieważ zakłada rzecz bezprecedensową, jaką jest przymusowe utrwalanie wizerunku, czyli obrazu i dźwięku milionów obywateli. Co roku notariusze sporządzają około 2,5 mln aktów notarialnych, a w każdej z czynności biorą udział średnio dwie–cztery osoby. Mamy więc, co najmniej 5–7 mln obywateli rocznie, którzy wbrew swej woli mieliby być inwigilowani. Tego obywatele nie zaakceptują. Mało tego – zapytaliśmy przedstawicieli Międzynarodowej Unii Notariatu, czy podobne rozwiązania funkcjonują gdzieś na świecie. Okazuje się, że tak – choć w ograniczonym zakresie. Mowa o trzech państwach: Chinach, Białorusi oraz Rosji. Dołączanie do tego grona nie wydaje mi się powodem do dumy. 

Nie wyobrażam sobie nagrywania osób przebywających w szpitalach, podłączonych do aparatury medycznej, które również czasami są naszymi klientami. Bywa też, że do kancelarii przychodzą osoby, które chcą wydziedziczyć najbliższych, opowiadają o bardzo intymnych powodach swoich decyzji. Oni często powtarzają takie stwierdzenie: „tylko żeby syn/ojciec się nie dowiedział o tym wydziedziczeniu, bo to się źle skończy”. Czy ja mam takiej osobie powiedzieć, że oczywiście nikt się nie dowie, tylko niech chwilę poczeka, bo muszę włączyć kamerę? Przecież ta osoba ucieknie z kancelarii!  Mam nadzieję, że ten projekt nie stanie się prawem, ponieważ odbiór społeczny takiego rozwiązania będzie fatalny.

Projekt to odpowiedź na nieprawidłowości, jakie miały miejsce w kancelariach notarialnych, w których osoby niebędące do końca świadome, traciły mieszkania czy domy.

Nawet jeśli takie rzeczy miały miejsce, to wszyscy doskonale wiedzą, że są to promile wszystkich czynności notarialnych. Znane są przypadki molestowania pacjentek przez ginekologów, a jakoś nikt nie wpadł na pomysł, żeby nagrywać wszystkie wizyty kobiet u lekarzy. Zarzuty podpisywania dokumentów przez osoby, które nie do końca zdawały sobie sprawę z tego, co robią, zdarzały się też przy okazji zaciągania kredytów frankowych, a nikt nie proponuje, żeby nagrywać podpisywanie umów kredytowych. Takie przykłady można mnożyć. Nie można wprowadzać zasady, która jest szkodliwa, z uwagi na naprawdę nieliczne – jeżeli w ogóle – nieprawidłowości. 

Jeżeli w ogóle?

Używam takiego stwierdzenia, dlatego że dla mnie potwierdzeniem nieprawidłowości jest wyrok skazujący, a tych zapadło naprawdę niewiele. 

RPO wskazuje, że rejenci nie powinni doliczać do kosztów swoich usług VAT.

KRN nie ma informacji o nieprawidłowościach w zakresie pobierania VAT przez notariuszy. Nie mamy żadnych sygnałów, aby nasza praktyka była sprzeczna z obowiązującymi przepisami. Dysponujemy opiniami, które to potwierdzają. 

Czyli jaka jest zgodna z prawem praktyka?

Taka jaka jest. Pismo RPO poddamy oczywiście wnikliwej analizie i w odpowiednim czasie zajmiemy stanowisko. Proszę pamiętać, że ustawa VAT-owska obowiązuje od 1993 roku i od tego czasu w zakresie poboru taksy notarialnej obowiązuje określona praktyka.

Od lat firmuje pan prezes Dni Otwarte Notariatu. Skąd takie zaangażowanie właśnie w ten projekt?

Bo widzę potrzebę takiego działania. Historia tego cyklicznego wydarzenia sięga mojej pierwszej prezesury, kiedy to inspirując się pomysłami innych europejskich notariatów, postanowiłem przeprowadzić taką akcję Polsce, w lekko zmienionej formule.  Warto pamiętać o jednym: Dzień Otwarty Notariatu nie jest akcją pomocy dla osób, których nie stać na pomoc prawnika. To nie jest nawet działanie polegające na świadczeniu pomocy prawnej, lecz akcja edukacyjna. Poziom edukacji prawnej polskiego społeczeństwa nie jest wysoki, a dziesięć lat temu był jeszcze niższy. Zawsze podczas kolejnych edycji tego wydarzenia staramy się uzmysławiać Polakom, że o swoje sprawy warto dbać, a notariusz może być w tym sprzymierzeńcem. Jeden z moich sztandarowych przykładów, jaki zwykle przytaczam, wyjaśniając ideę DON, dotyczy sporządzenia testamentu. Wszyscy wiemy, że możemy przygotować go samodzielnie. Ale niewiele osób zdaje sobie sprawę, że taki testament od samego początku do końcowego podpisu musi być sporządzony własną ręką testatora. Nie można go napisać na komputerze, wydrukować i podpisać, bo wtedy będzie nieważny. Dlatego apelujemy do wszystkich, by pytali profesjonalistów, np. w czasie Dnia Otwartego Notariatu, a nie polegali na informacjach zaczerpniętych z internetu.

Zainteresowanie społeczne tą akcją jest ogromne, jej ostatnia edycja – przeniesiona z powodu pandemii do sieci – przekroczyła nasze najśmielsze oczekiwania, a zarazem pokazała, że akcję edukacyjną można prowadzić przy wykorzystaniu nowoczesnych narzędzi komunikacji.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA