Trzy przypadki łączy to, że Sąd Najwyższy zajmował się nimi w zeszłym tygodniu. Teoretycznie decyzji sądu się nie komentuje, ale czasem metaforycznie się nóż w dziennikarskiej kieszeni otwiera. Pierwsza sprawa dotyczyła lekarza, który nie był zadowolony z pracy zatrudnionego budowlańca, więc razem z innymi osobami zaatakował go – psiknięto mu gazem w twarz, skrępowano i kopano, przyłożono do jego karku siekierę, a przed twarzą trzymano maczetę. Sprawcy zabrali mu też portfel i 2,5 tys. zł. Początkowo lekarz miał mieć zawieszone prawo do wykonywania zawodu na pięć lat, ale karę złagodzono do dwóch lat, a SN uznał ją za adekwatną (przy czym lekarz już nie wykonuje zawodu od października 2023 r.).