fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Frankowicze - nieważności umowy kredytu: rozliczać saldem czy zwracać

AdobeStock
Sądy czekają na werdykt Sądu Najwyższego rozstrzygający o tym, kto, komu i ile powinien oddać po stwierdzeniu nieważności umowy kredytu.

Wraz z odmrażaniem sądów po epidemii wracają sprawy frankowiczów, a kluczowy jest teraz problem, jak mają się rozliczać z bankami.

Pytanie takie jest już w Sądzie Najwyższym. Wiele sądów czeka na jego werdykt.

Saldem czy nie

Warszawski Sąd Apelacyjny prosi Sąd Najwyższy w pytaniu prawnym o rozstrzygnięcie, czy po stwierdzeniu nieważności (lub bezskuteczności) umowy kredytu frankowego, w której wykonaniu konsument dokonywał spłaty (zwykle części) rat, obie strony mają samodzielne roszczenie z tytułu nienależnego świadczenia, czy jest tylko jedno roszczenie, o różnicę wzbogacenia, przysługujące stronie, której świadczenie miało większą wartość.

Wbrew pozorom te dwie drogi rozliczenia mogą się skończyć różnym wynikiem, dlatego że mieć rację, roszczenie, to jedno, a uzyskać je przed sądem, to druga rzecz. Uprawniony może bowiem o nie później wystąpić lub nieporadnie walczyć itp. Kwestia ta ma ogromne znaczenie dla procesów frankowych, których liczba zresztą rośnie, i chyba jest teraz dla nich najważniejsza. Ale też dla banków, które na razie rzadko występują z roszczeniami, głównie o wynagrodzenie za korzystanie z kapitału. Z pewnością się jednak takie roszczenia pojawią.

Sądy są jednak podzielone i zasada salda stosowana jest mniej więcej w połowie przypadków stwierdzenia nieważności umowy.

Sądy i roszczenia

Prawnicy frankowiczów są w lwiej części jej przeciwni.

– Mamy do czynienia z osobnymi świadczeniami po obu stronach, a nie jednym wynikającym z kompensowania przesunięć. Nie ma znaczenia, czy potraktujemy umowy kredytowe jako umowy wzajemne, czy jako tylko do nich podobne – wskazuje mec. Mariusz Korpalski.

Podobne zdanie ma Jędrzej Jachira, partner w kancelarii SOBOTA:

– Konsumentowi przysługuje roszczenie o zwrot nienależnie zapłaconych rat kapitałowo-odsetkowych, bez względu na to, czy doszło już do nadpłacenia kapitału czy nie. Pierwszeństwo ma roszczenie konsumenta, kiedy podstawa ich zapłaty okazała się nieważna ze skutkiem wstecznym i dopiero po wydaniu wyroku korzystnego dla konsumenta możliwe jest dalsze ustalanie ewentualnych roszczeń banku, jeśli zasądzona na rzecz konsumenta kwota jest mniejsza od otrzymanego kapitału.

– Świadczenie spełnione (nadpłacone) przez kredytobiorcę na podstawie postanowienia abuzywnego jest nienależne, wobec tego podlega zwrotowi, choćby kredytobiorca był równolegle dłużnikiem banku. Bez potrzeby badania, czy jest wzbogacony – ocenia adwokat Marcin Szymański z kancelarii Drzewiecki, Tomaszek i Wspólnicy. – Również Trybunał Sprawiedliwości UE w swym orzecznictwie wskazuje, że obowiązek zwrotu korzyści nabytych na podstawie nieuczciwych warunków umownych ma powstrzymywać przed stosowaniem nieuczciwych postanowień – dodaje adwokat.

Sąd pyta też SN, czy w sprawie konsumenta żądającego od banku zwrotu spłaconych rat sąd, uznając, że nie nastąpiło zubożenie konsumenta, może uwzględnić powództwo częściowo poprzez ustalenie nieważności umowy.

– Nie wydaje się możliwe w sprawie o zapłatę stwierdzanie w wyroku o zasadzie rozliczeń. Procesowo byłby to przewrót kopernikański, gdyż sądy niezwykle restrykcyjnie podchodzą do powództw o ustalenie w ogóle – wskazuje mec. Korpalski.

Z kolei w ocenie mec. Jachiry sąd ma taką możliwość, gdyż nieważność umowy (jej postanowień) bierze pod uwagę z urzędu.

Sygnatura akt: III CZP 41/20

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA