fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Muzyka

W poszukiwaniu drugiego takiego przeboju jak III Symfonia

Henryk Górecki, "A Nonesuch Retrospective", 7 CD’s, Nonesuch 2016
Rzeczpospolita
Sześć lat po śmierci Henryka Mikołaja Goreckiego muzyka – ta znana i niedawno odnaleziona – wciąż budzi zainteresowanie świata.

Taką serią płyt może się poszczycić niewielu współczesnych twórców. Siedem albumów w jednym pudełku, na nich właściwie wszystkie najważniejsze utwory Góreckiego w znakomitym wykonaniu. Tak uhonorowała go nowojorska firma Nonesuch.

Ma ku temu powody. To ona wylansowała w latach 90. Henryka Mikołaja Góreckiego, nagrywając jego III symfonię. Utwór liczył wówczas już lat kilkanaście, w Polsce został przyjęty z umiarkowanym entuzjazmem i nagle pod zagranicznym szyldem III symfonia stała się światowym przebojem sprzedanym w milionowym nakładzie.

Nonesuch liczył, że Polak zachęcony tym sukcesem dostarczy nowy utwór, który będzie można wylansować, najchętniej utrzymany w podobnym melancholijno-transowym klimacie. Górecki uparcie się przed tym bronił, ale też jego wydawca okazał się lojalnym partnerem. Nagrywał kolejne płyty, cierpliwie czekając na IV symfonię.

To, co teraz Nonesuch prezentuje, jest wyborem utworów z dojrzałego okresu twórczości Góreckiego. Nie ma kompozycji z czasów zachłyśnięcia się awangardą, o czym potem on sam mówił z ironicznym dystansem. Jest natomiast świetny obraz jego muzyki – jednorodnej stylistycznie, ale bardzo zróżnicowanej.

III symfonia przypomniana przez Nonesuch w tym samym co przed laty nagraniu (Dawn Upshawn pięknie śpiewająca polskie teksty z towarzyszeniem London Sinfonietty i Davida Zinmana) wciąż zresztą fascynuje. Kompozytor i improwizator Colin Stetson nagrał niedawno jej reinterpretację (Norman Records). Solistce towarzyszy 12-osobowy zespół z dużym udziałem elektroniki. Brzmi intrygująco.

W zestawie Nonesuch są także trzy kwartety smyczkowe nagrane przez słynny Kronos Quartet. Amerykańscy muzycy na ostatni z nich czekali dziesięć lat, też doświadczając tego, że w kontaktach z Góreckim najważniejszą rzeczą jest cierpliwość.

Obok „Małego requiem dla pewnej Polki" czy świetnego koncertu klawesynowego, chętnie grywanego także przez pianistów, szczególnie interesująco prezentują się pieśni – religijne oraz oparte na naszym folklorze, w wykonaniu chórów z Chicago. Podeszły one z ogromnym wyczuciem do niełatwego dla nich i specyficznego materiału muzycznego.

Wybór wieńczy IV symfonia, nad którą Górecki pracował od końca lat 90., ale nikomu nie pokazywał swych szkiców, nie miał zresztą takiego zwyczaju. Utwór – niemal w całości ukończony – odnaleziono w papierach kompozytora po jego śmierci w 2010 r.

Prawykonanie IV symfonii, która nie powiela wzorca swej poprzedniczki, odbyło się w 2014 r. w Londynie, zaraz potem mogła jej posłuchać publiczność Los Angeles i Amsterdamu. Nonesuch wydał nagranie z pierwszego koncertu w wykonaniu London Philharmonic Orchestra pod dyrekcją Andreya Boreyki.

O kulisach powstania utworu i jego strukturze opowiada zaś Andrzej Wendland w książce „Górecki. IV Symfonia". A wie wiele, ponieważ to on zwrócił się do kompozytora z prośbą o napisanie czegoś dla Międzynarodowego Festiwalu Tansman w Łodzi. Z tego zamówienia z czasem powstała właśnie IV symfonia.

Książka powinna już być w księgarniach, sam autor zapowiada na jesień prawykonanie dwóch kolejnych odnalezionych utworów orkiestrowych Góreckiego.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA