fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Motobiznes

Nissan blokuje rezydencje Ghosna

Carlos Ghosn
AFP
Carlos Ghosn ma zapewnione lokum, być może nawet na 10 lat. Jeśli wszystko pójdzie źle, spędzi je w japońskim więzieniu. Ale jego rodzina już teraz ma problem z dostępem do nieruchomości zawieszonego prezesa Renaulta i (nadal) szefa aliansu Renault Nissan Mitsubishi.

Carlos Ghosn miał, bądź posiadał, prawo do korzystania z 5 wyjątkowych nieruchomości: w Tokio, Bejrucie, Rio de Janeiro, Paryżu i Amsterdamie. Teraz — jak ustalił Bloomberg— Nissan usiłuje zablokować dostęp rodziny do apartamentu w Rio i rezydencji w Bejrucie. To ma być dopiero początek akcji upokarzania najsilniejszego moto-guru na świecie. Jednak był on zbyt nieostrożny, bądź zbyt chciwy, bo większość jego rezydencji należy do Nissana, a Ghosn i jego rodzina miały prawo do nieograniczonego i wyłącznego korzystania z tych posiadłości. Na własność miał jedynie połowę domu pod Paryżem. Druga połowa należy do jego byłej żony, Rity. 

Teraz równolegle z przygotowaniami do procesu Ghosna toczy się walka o odebranie jego rodzinie prawa do korzystania z cennych nieruchomości. Na początek poszły wart 3 mln dolarów apartament w Rio oraz kupiona w 2012 roku za 6 mln dol., a dzisiaj warta 8,75 mln dolarów rezydencja w historycznej dzielnicy Bejrutu. Transakcję zakupu nadzorował osobiście Greg Kelly, dyrektor Nissana, który także siedzi w tokijskim areszcie. Po kupnie, kosztem 6 mln dolarów przeprowadzono tam generalny remont, dobudowując między innymi piwniczkę na wina. Ghosn wielokrotnie przyznawał, że to właśnie w stolicy Libanu czuje się najlepiej i miał w planach wykupienie tej posiadłości od Nissana. To z Bejrutu poleciał do Tokio, gdzie został aresztowany 22 listopada.

Czytaj także: Afera nie tylko z Ghosnem. Nissan oskarżony o oszustwa podatkowe 

Teraz w obydwóch posiadłościach zmienione już zostały zamki do drzwi, a żonie Ghosna, Carole uniemożliwiono wejście do domu w Bejrucie. Nissan stara się wymóc na sądzie w Rio de Janeiro zgodę na wejście tam jego pracowników, ponieważ istnieją podejrzenia, że Ghosn ukrywa ważne dokumenty. Przejęcie ich przez Japończyków miałoby uniemożliwić ich zniszczenie. Na razie Nissan wymienił tam zamki i wyprowadził z garażu auta należące do jego rodziny. Co ciekawe, jako właściciel w papierach figuruje nie japoński koncern, ale bliżej nieznana firma Hamsa 1 Limited zarejestrowana na brytyjskich Wyspach Dziewiczych.

Apartament w Tokio był łatwy do przejęcia, natomiast Nissan może mieć kłopoty z dostępem do mieszkań w Paryżu i Amsterdamie, ponieważ klucze do drzwi wejściowych posiadają jedynie Ghosn i jego asystent. Paryska rezydencja została kupiona przez Nissana w 2006 roku za 4 mln dolarów i Ghosn płacił za jej wynajęcie. Sąsiedzi, z którymi rozmawiali dziennikarze Bloomberga, mówili, że nie widzieli go tam przynajmniej od 2 lat.

Apartament w Amsterdamie nie jest własnością Nissana, ale japoński koncern płaci nadal 8 tys. euro za jego wynajęcie, a Carlos Ghosn jest jedyną osobą, która ma prawo z niego korzystać. Nissan teraz stara się wymówić umowę i zabezpieczyć wszystko, co znajduje się wewnątrz.

Mieszkanie w Tokio zostało wynajęte na nazwisko Ghosna w 2017 roku, a miesięczny czynsz wynosi 8,9 tys. dol. Prawo do korzystania z tego lokum miał jedynie sam Ghosn i jego rodzina. Wiadomo, że był zajęty tylko przez kilka dni w miesiącu.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA