fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Medycyna i zdrowie

AneVivo, czyli alternatywa dla in vitro

123RF
Do Polski weszła nowa „naturalna" metoda pomagająca w poczęciu dziecka. Eksperci są sceptyczni.

W czerwcu w Katowicach urodzi się pierwsze w Polsce dziecko poczęte metodą AneVivo, która tym się różni od in vitro, że do zapłodnienia dochodzi w organizmie kobiety. – To specjalna metoda pomagająca poczęciu dziecka opracowana przez szwajcarskich naukowców. Do macicy wprowadza się kapsułę, w której są komórki jajowe i plemniki. Czekamy dobę i sprawdzamy, czy doszło do ich połączenia. Jeśli tak, to wyjmujemy zarodek i wszczepiamy go kobiecie – opowiada o zabiegu dr Wojciech Sierka, embriolog z z katowickiej kliniki Gyncentrum, która jako pierwsza w Polsce w lipcu tego roku zdecydowała się na jej zastosowanie.

Odmienność tej metody polega na tym, że podczas zapłodnienia wewnątrz – jak twierdzą zwolennicy – organizm kobiety lepiej przystosowuje się do przyjęcia zarodka. Dzięki temu jest większa szansa, że zarodek się utrzyma i dojdzie do ciąży.

– Zastosowaliśmy tę metodę u 13 pacjentek. Sześć z nich obecnie spodziewa się dziecka – mówi dr Sierka. – Ani przy wlewie do pochwy, ani przy in vitro nie mamy aż takiej skuteczności – mówi embriolog.

Sceptyczny wobec tej metody jest dr Grzegorz Mrugacz z białostockiej kliniki leczenia niepłodności Bocian. – Byłem ostatnio w Stanach Zjednoczonych na konferencji poświęconej in vitro. Nikt o tej nowej metodzie się nawet nie zająknął, więc to chyba nie jest taki cud – mówi Mrugacz.

AneVivo na świecie jest reklamowana jako ta „bardziej naturalna" od in vitro, bo nie ma tu żadnej ingerencji w samo zapłodnienie. – Dodatkowym plusem jest także to, że wszystko jest naturalne, więc mogą skorzystać z niej te pacjentki, które z powodów światopoglądowych nie chcą się poddać in vitro – zachwala nową metodę embriolog.

– Zarówno w wyniku jednej, jak i drugiej metody rodzą się zdrowe dzieci i tworzą kochające się rodziny – zwraca uwagę Marta Górna ze Stowarzyszenia Nasz Bocian. – Obawiam się, że wprowadzenie tej metody w Polsce to nic innego jak tylko odpowiedź lekarzy na niedobry klimat, który tworzy się wokół zapłodnienia pozaustrojowego. Widzimy, że coraz więcej osób po wielu latach leczenia zaczyna mieć wątpliwości i wyrzuty sumienia. Wolelibyśmy, by lekarze stanęli za pacjentami murem i mówili głośno, że in vitro to nic złego, a nie szukali bardziej „naturalnych" metod – mówi Marta Górna.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA