Autorami metody, która może się okazać przełomowa w wykrywaniu nowotworów, są naukowcy z Uniwersytetu Johna Hopkinsa w amerykańskim Baltimore w stanie Maryland.
Naukowcy przeprowadzili badania za pomocą nowego testu w 1005 pacjentów z różnymi rodzajami nowotworów - wątroby, trzustki, piersi, jajników, płuc, odbytu i żołądka. Wobec pięciu z nich nie było do tej pory metody wczesnego wykrywania.
"Cancer Seek" prawidłowo zidentyfikował 16 genów i 8 rodzajów białek, które występują w chorobach nowotworowych, w 70 proc. przypadków.
Poszukiwacz raka wykazał różną skuteczność w różnych odmianach nowotworu. Raka wątroby i jajnika wykrył w 95 proc. przypadków, wątroby i trzustki w 75 proc., przełyku i odbytu w 65 proc., płuc w 58 proc. Najniższą skutecznością wykazał się w przypadku raka piersi - w 33 proc.
Naukowcy podkreślają za to, że w przeciwieństwie do innych metod wykrywania nowotworów, "Cancer Seek" niemal nie wykazuje wyników fałszywie pozytywnych - wykazał je zaledwie w 1 proc. przypadków.
Test ma jednak jeszcze wady. Naukowcy zwracają uwagę, że osoby, które nim przebadano, miały już pierwsze objawy choroby. Może więc być tak, że w badaniu zdrowej populacji odsetek wyników fałszywie pozytywnych będzie nieco wyższy, zwłaszcza że jedno z białek, występujących w organizmie dotkniętym przez nowotwór, występuje także w przypadku innych chorób, np. zapalenia stawów.
Test będzie teraz sprawdzany na badaniu zdrowej populacji i to wykaże jego rzeczywistą skuteczność. Jeśli wejdzie do powszechnego użytku, badanie powinno kosztować ok. 400 euro - tyle co kolonoskopia.