Reklama

Oddolna prywatyzacja i zamykanie szpitali to realny scenariusz na kolejne lata

Jeżeli nie zapewnimy źródeł finansowania dla systemu ochrony zdrowia, to ludzie będą musieli płacić z własnej kieszeni 5 tys. zł (za leczenie - red.) w 2040 r., a w 2060 r. – 13 tys. zł według dzisiejszych cen – mówi w podcaście „Rzecz o Zdrowiu” Wojciech Wiśniewski, ekspert Federacji Przedsiębiorców Polskich.

Publikacja: 11.12.2025 06:41

171 mld zł – tyle może zabraknąć w budżecie Narodowego Funduszu Zdrowia do 2040 r., jeżeli nie dojdzie do kompleksowej reformy finansowania publicznej opieki zdrowotnej. Deficyt finansowy w ochronie zdrowia rośnie szybciej niż zakładano. To efekt nałożenia się kilku trendów: rosnących kosztów świadczeń, planowania budżetów w zbyt krótkiej perspektywie i coraz większej liczby pacjentów wymagających opieki – wynika z raportu „Luka finansowa systemu ochrony zdrowia – wyzwania długoterminowe”, przygotowanego przez Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego i Federację Przedsiębiorców Polskich.

Reklama
Reklama

– Do końca roku Narodowy Fundusz Zdrowia, żeby uregulować wszystkie swoje zobowiązania wynikające z umów, świadczeń nielimitowanych i płatności za leki, potrzebuje (dodatkowe – red.) 4-5 mld zł lekko licząc i to wyłącznie w sytuacji, w której podjęta jest decyzja, że nie płacimy za nadwykonania w świadczeniach limitowanych, a przypominam, że ich troszeczkę jest – wskazuje w podcaście „Rzecz o Zdrowiu” Wojciech Wiśniewski. Chodzi o środki potrzebne na uregulowanie zobowiązań NFZ za IV kwartał tego roku. Płatności prawdopodobnie zostaną przesunięte w budżecie Funduszu na 2026 r.

– Te 23 mld zł luki finansowej (w NFZ – red.) w przyszłym roku powiększone o 4-5 mld zł, których nie zmieścimy (w tegorocznym budżecie – red.), to musi znaleźć swoje ujście. Podejrzewam, że pojawią się w najbliższym czasie nowe sposoby, które będą prowadzić do jakiejś spontanicznej, oddolnej restrukturyzacji sektora szpitalnego – zauważa.

Czytaj więcej

Szpital w Lublińcu bankrutuje. Powiat chce go wydzierżawić

– Coś takiego jak prywatyzacja szpitali, coś takiego jak zamykanie szpitali, to się wydarzy, jeżeli nic się nie zmieni – podkreśla Wiśniewski.

Reklama
Reklama

Jak dodaje, „mamy spontaniczny proces napędzany jakimiś interesami lokalnymi albo nielokalnymi, który sprawia, że niestety dzieje się to w sposób nieprzewidywalny”, a bez gruntownej reformy „to będzie się odbywać na zasadzie newsów i doniesień medialnych zamiast zaplanowanej polityki państwa”.

Ochrona zdrowia
Program dofinansowania in vitro za mały względem potrzeb? "Pary czekają miesiącami"
Ochrona zdrowia
Szpitale nie chcą się łączyć
Ochrona zdrowia
Krystyna Ptok: Pielęgniarki nie wykluczają protestu
Ochrona zdrowia
Potrzeby seniorów rosną, a system nie nadąża. Powstał Krajowy Plan Transformacji
Ochrona zdrowia
Kardiologia - ważna reforma, na którą może zabraknąć pieniędzy
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama