fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Media

Polityczne media narodowe

Fotorzepa, Darek Golik
W skład nowej Rady Mediów Narodowych prawdopodobnie wejdą politycy PiS. Zdaniem opozycji nie będzie sprzyjać to jej bezstronności.

W Sejmie ruszyły prace nad pakietem ustaw o mediach narodowych, którymi mają się stać Polskie Radio, TVP i Polska Agencja Prasowa. Ich działalność będzie finansowana z nowej składki audiowizualnej doliczanej do rachunku za prąd, która zastąpi obecny abonament. Najważniejszą zmianą systemową będzie powołanie Rady Mediów Narodowych. Ma administrować środkami ze składki, pełnić nadzór nad mediami narodowymi i przejąć część kompetencji Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.

Po dwóch członków tej rady wybiorą Sejm, Senat i prezydent. Na giełdzie kandydatów zaczynają już krążyć pierwsze nazwiska. W klubie PiS można usłyszeć, że najprawdopodobniej do rady wejdą politycy tej partii: posłanki Elżbieta Kruk i Izabela Kloc oraz senator Jan Maria Jackowski.

Kruk i Jackowski mają doświadczenie w dziedzinie mediów. Pierwsza była w przeszłości przewodniczącą KRRiT, drugi pracował jako dziennikarz TVP oraz zasiadał w Radzie ds. Mediów i Informacji przy prezydencie Lechu Wałęsie. Najmniej doświadczeń z mediami ma Izabela Kloc, dlatego jej kandydatura wydaje się najsłabsza. Nasi rozmówcy w PiS zwracają jednak uwagę na jej powiązania z kierownictwem partii.

O zamiar kandydowania do Rady Mediów Narodowych chcieliśmy spytać każdego z trzech polityków, jednak nie odbierali telefonów.

Posłanka PiS Joanna Lichocka, zaangażowana w reformę mediów, mówi, że „spekulacje są przedwczesne". – Rada Mediów Narodowych będzie się kształtowała po głosowaniu nad dużą ustawą medialną – mówi. – Poza tym spekulacje dotyczące posłów mogą się okazać wątpliwe, bo przestrzeń, z której będą się rekrutować członkowie rady, jest znacznie szersza niż środowisko PiS – dodaje.

Jednak o tym, że do rady mogą trafić posłowie i senatorowie, świadczy jeden z artykułów projektu ustawy o mediach narodowych. Wynika z niego, że członkostwa w radzie nie można łączyć m.in. z pracą w urzędzie administracji rządowej i samorządowej albo w Kancelarii Prezydenta. Nie ma jednak przeszkód, by jednocześnie być parlamentarzystą.

Oznaczałoby to pobieranie uposażenia i diety posła wraz z wynagrodzeniem członka rady. Ma ono wynosić tyle, ile przeciętne wynagrodzenie ogłaszane przez GUS.

Iwona Śledzińska-Katarasińska z PO, była wieloletnia przewodnicząca sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu, ten przepis uważa za niebezpieczny. – Nieprzyzwoite jest uchwalać ustawę dla siebie – mówi. Zauważa, że Elżbieta Kruk prowadzi projekt o mediach narodowych w Sejmie, a Jackowski jest wiceszefem senackiej Komisji Kultury i Środków Przekazu.

Zdaniem Śledzińskiej-Katarasińskiej jeszcze większym problemem byłoby upolitycznienie rady. – Obecny system nadzoru nad mediami nie jest wolny od polityki. Jednak nowa Rada Mediów Narodowych przypomina dawny Radiokomitet, biuro polityczne o niemal nieograniczonych kompetencjach – mówi.

Zauważa, że obecnie zasiadanie w KRRiT jest obwarowane dużo większymi restrykcjami. Funkcji członka KRRiT nie można łączyć nie tylko z byciem posłem, ale nawet z żadną pracą zarobkową poza wykładaniem na uczelni.

Lichocka mówi, że projekt ustawy o mediach narodowych będzie jeszcze doprecyzowany, a 17 maja odbędzie się w jego sprawie wysłuchanie publiczne w Sejmie. Z naszych ustaleń wynika jednak, że jeśli PiS wprowadzi zmiany do ustawy, będą dotyczyły kształtu składki audiowizualnej, a nie Rady Mediów Narodowych. —

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA