fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lekarze i pielęgniarki

Śmierć stwierdzi ratownik medyczny, a zgon potwierdzi koroner

123RF
Resort chce, by śmierć stwierdzał ratownik, a orzeczenie zgonu przez lekarza nocnej opieki potwierdzał koroner.

Lekarze nie zostawiają suchej nitki na wstępnym projekcie ustawy o stwierdzaniu, dokumentowaniu i rejestracji zgonów, która trafiła do oceny samorządu lekarskiego.

Największe kontrowersje wzbudza zapis przyznający prawo do orzekania zgonu przez ratownika medycznego wezwanego na miejsce zdarzenia. Zdaniem prezesa Naczelnej Rady Lekarskiej (NRL) prof. Andrzeja Matyi jest on niezgodny nie tylko ze sztuką lekarską, ale także z prawem Unii Europejskiej.

Jak nigdzie na świecie

Choć na dokument, który zastąpi anachroniczne regulacje ustawy z 31 stycznia 1959 r. o cmentarzach i chowaniu zmarłych, lekarze i pacjenci czekają od lat, to propozycje resortu zdrowia są dalekie od ich oczekiwań. Ustawa o stwierdzaniu, dokumentowaniu i rejestracji zgonów ma wprawdzie rozwiązywać problem z uzyskaniem karty zgonu, gdy osoba umrze z przyczyn naturalnych, a także przeciwdziałać odmowom jej wystawienia przez lekarzy pogotowia czy pierwszego kontaktu. Wiele jej założeń jest jednak nie do zaakceptowania przez lekarzy.

Zgodnie z projektem zgon poza szpitalem miałby stwierdzać lekarz podstawowej opieki zdrowotnej (POZ), nocnej i świątecznej opieki lekarskiej czy pogotowia, koroner, czyli powoływany przez wojewodę urzędnik z wykształceniem lekarskim, a także kierownik zespołu ratownictwa medycznego.

Do uratowania

NRL zauważa, że kierownikiem zespołu jest zwykle ratownik medyczny, który nie ma prawa stwierdzać śmierci. – We wszystkich krajach na świecie do stwierdzania zgonu uprawniony jest wyłącznie lekarz, a w sytuacjach trudnych, wymagających określenia przyczyny zgonu, włącza się lekarz, który jest koronerem. Żeby to sprawdzić, dzwoniłem do kolegów z krajów Unii Europejskiej, m.in. Niemiec czy Szwecji, i do USA – mówi prof. Matyja. I dodaje, że o ile uzasadnione jest niepodejmowanie medycznych czynności ratunkowych w sytuacji pewnych objawów śmierci, takich jak np. plamy opadowe, o tyle przerwanie podjętych czynności ratunkowych musi mieć mocne uzasadnienie potwierdzone badaniami i doświadczeniem.

Ratownicy nie rozumieją tych obaw.

– W 2006 r. Naczelna Rada Lekarska straszyła, że jeśli ratownicy będą sami w karetce, to trup będzie ścielił się gęsto. Tak się nie stało – komentuje Roman Badach-Rogowski, przewodniczący Krajowego Związku Zawodowego Pracowników Ratownictwa Medycznego.

– Ratownik bez problemu może stwierdzić zgon, co mieści się w programie jego kształcenia przeddyplomowego. Skoro mamy prawo odstąpić od czynności ratunkowych, gdy pacjent nie żyje, to możemy też wypisać kartę zgonu – argumentuje Roman Badach-Rogowski, ale obawia się, że takie zapisy mogłyby sprawić, że ratownicy będą wzywani do martwych, zastępując koronerów. – Pogotowie ma ratować żywych – podkreśla.

Medycy nie rozumieją też, dlaczego zgon stwierdzony przez lekarza nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej czy w podmiocie innym niż leczniczy ma potwierdzać koroner.

– Koroner jest potrzebny do stwierdzania zgonu tam, gdzie nie ma lekarza, a nie do sprawdzania, czy kolega nie popełnił błędu – mówi dr Tomasz Zieliński z Porozumienia Zielonogórskiego.

NRL krytykuje niskie stawki dla lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej, nocnej i świątecznej pomocy lekarskiej i pracujących w przychodniach specjalistycznych, którzy mieliby stwierdzać zgon w zastępstwie koronera. Za stwierdzenie, że osoba nie żyje, i wydanie protokołu stwierdzenia zgonu mieliby dostawać jedną czwartą przeciętnej rocznej stawki kapitacyjnej lekarza POZ za pacjenta, czyli ok. 40 zł brutto. A gdyby wystawili też liczącą kilkadziesiąt pozycji kartę zgonu – 80 zł brutto. NRL podkreśla, że w ustawie należy także uwzględnić zwrot kosztów dojazdu lekarza do miejsca zgonu.

Samorząd lekarski nie rozumie, dlaczego miałby wskazywać wojewodzie kandydatów na koronera. Argumentuje, że nie ma podstaw prawnych do gromadzenia informacji o odbyciu przez lekarzy szkolenia w zakładzie medycyny sądowej i może tylko wskazać osoby z prawem wykonywania zawodu oraz określoną specjalizacją.

Etap legislacyjny: konsultacje

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA