fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Platonizm prezesa PiS

Prowadzenie polityki nieprzeczącej wartościom ewangelicznym będzie wymagało odwagi od ekipy Jarosława Kaczyńskiego. Czy jest na to gotowa?
AFP, Janek Skarzynski
Jak Jarosław Kaczyński widzi świat

Niezauważone przeszły słowa prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego o tym, że celem jego partii jest zerwanie zasłony, na której źli ludzie wyświetlają fałszywy film, mający na celu oszukiwanie maluczkich.

Lider PiS nie wyjaśnił, kim są owi źli ludzie ani w czym zawiera się fałszywość owego filmu, ale uporczywie trzyma się owej metafory zdążył ją już bowiem po dwakroć powtórzyć – wciąż chyba niezadowolony z faktu nieodnotowania jej przez opinię publiczną.

Znaleźć złych ludzi

Ma rację, mając o to pretensje – jest ona bowiem doskonałą egzemplifikacją poglądów Kaczyńskiego.

O czym bowiem świadczy ten obraz? O dwóch ważnych dla zrozumienia polityki prowadzonej przez PiS kwestiach.

Przede wszystkim, że świat jest inny niż ten, który większość z nas widzi. Ta gnostycka wiara w to, że wszystko jest inaczej, niż nam się wydaje, że ludzie są oszukiwani, i to celowo, przez jakichś złych osobników – ta wiara od samego początku towarzyszyła prezesowi PiS w jego politycznej karierze.

Za wszystkim co złe muszą stać źli ludzie – zło nie dzieje się samo z siebie, nie jest wynikiem błędów, oporu materii czy czyjejś nieudolności.

Nie, zło jest czymś celowo produkowanym, czymś, za czym stoją źli demiurgowie, czymś świadomie nam podsuwanym. Należy jedynie zidentyfikować owych ludzi i ich zniszczyć.

Walka polityczna jest więc walką dobra ze złem. I walką dobrych ze złymi. Nie jest to spór chadeków z socjaldemokratami czy konserwatystów z liberałami. Gdyby tak było, byłby to równorzędny spór z ludźmi o różnych poglądach. Różnych, ale równoprawnych. Jednak z perspektywy Kaczyńskiego świat wygląda zupełnie inaczej – to wojna dobrych ze złymi.

Jeśli ktoś uważa inaczej niż on sam, to w najlepszym razie jest głupcem, ale najczęściej okazać się musi po prostu podłym i złym osobnikiem, o podłych i złych intencjach. W umyśle prezesa PiS nie mamy do czynienia z konfrontacją różnych opcji, poglądów czy opinii.

Z jego punktu widzenia obserwujemy zmagania dobrych i złych daimonionów, dobrych i złych demiurgów, którzy toczą ze sobą śmiertelną, zaciętą i – co ważne – świadomą batalię. Świat nie jest zatem obszarem intelektualnego i ideowego sporu równoprawnych, choć często wykluczających się, ideologii, ale miejscem ostatecznej rozgrywki między Dobrem i Złem. Nie trzeba dodawać, że to pierwsze reprezentowane jest przez jego partię, a to drugie przez jej przeciwników.

Prawda dla nielicznych

W tym kontekście należy rozumieć standing ovation, jaką po swych słowach o wyższości woli narodu nad prawem dostał od PiS Kornel Morawiecki. Jego przemówienie doskonale wpisywało się w tę narrację – o Dobru i Złu, o dobrych i złych ludziach i o konieczności walki z nimi bez przebierania w środkach i metodach.

Drugą ważną sprawą, która została zdekodowana przez opowieść prezesa o kurtynie, jest jego przekonanie o tym, że jedynie nieliczni są w stanie odkryć prawdę i że to właśnie jemu udało się to w sposób najdoskonalszy.

Jako żywo przypomina to platońską jaskinię filozofów, w której jedynie prawdziwym mędrcom dane jest ujrzenie świata w jego właściwych, idealnych kształtach, podczas gdy większość ludzi skazana jest na oglądanie cieni na ścianach.

Ten elitaryzm epistemologiczny, tak charakterystyczny dla greckiego filozofa, towarzyszy Kaczyńskiemu od co najmniej 25 lat. Od zawsze bowiem uważał, że widzi więcej, dalej i wnikliwiej. Że to, co postrzega, jest prawdziwe, podczas gdy inni wciąż gapią się na jakieś fantomy i niejasne cienie pełzające po ścianach.

To upoważniało go, w jego opinii, do wygłaszania tyrad moralnych i snucia wielopiętrowych konstrukcji, z których nie zawsze coś pozostawało. Ale potrafił on przekonać innych i – co ciekawe – także siebie, że nigdy się nie myli, że zawsze ma rację i że nie zdarza mu się popełniać błędów.

Do opisanego wcześniej przekonania o wyższości moralnej i tego, że jest się uczestnikiem wielkiej wojny Dobra ze Złem, dochodzi więc także mniemanie, że posiadło się Prawdę i walczy się z Kłamstwem.

I taki właśnie „platonizm", charakterystyczny dla prezesa PiS, kryje się za metaforą z szarpaniem zasłony.

Kłamstwo i fałsz

Po jednej stronie są ci, którzy chcą Zła i w tym celu posługują się Kłamstwem, a po drugiej stronie są chcący czynić Dobro i mający dostęp do Prawdy.

O tym, jak niebezpieczna jest mieszanka przekonania o własnej wyższości zarówno moralnej, jak i poznawczej, przekonywaliśmy się wielokrotnie w historii, a najbardziej trafnie opisał to Popper, wskazując na Platona, Hegla i Marksa jako tych, którzy ulegli tej pokusie w najwyższym stopniu.

Kryteria moralne

Dziś emanacją tego typu myślenia, tego zestawu poglądów i tego rodzaju wrażliwości jest Jarosław Kaczyński.

Dlatego jest tak „holistyczny" – zajmuje się nie tylko ustrojem państwa, gospodarką czy kształtem mediów, ale także tym, czy ktoś zachowuje się godnie i kulturalnie.

A także, czy ktoś się zbyt elegancko nie ubiera lub nie zachowuje się nazbyt szarmancko wobec kobiet. Reforma państwa musi obejmować także ocenę moralną ludzi i ich opinii. Polska nie może dziś być miejscem starcia różnych wrażliwości, punktów widzenia, światopoglądów – ona musi być terenem starcia Dobra i Prawdy ze Złem i Kłamstwem.

Te dwie pierwsze idee reprezentuje PiS z przystawkami, a te dwie drugie opozycja oraz wszyscy, którzy nie klaszczą równomiernie rządowi. Tak przynajmniej można zrekonstruować z jego własnych słów myślenie Jarosława Kaczyńskiego.

Autor jest politologiem. Był europosłem Prawa i Sprawiedliwości, partii Polska Jest Najważniejsza, a potem Polski Razem

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA