fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kosmos

Dzięki supernowym chodzimy wyprostowani

NASA
Naukowcy zastanawiają się czy supernowe skłoniły naszych przodków do przyjęcia pozycji pionowej, a w konsekwencji pozwoliły na budowę katedr, rakiet i snobistycznych iPhone'ów.

Supernowe zawsze bombardowały Ziemię kosmiczną energią. Szczyt serii nastąpił jednak około 2,6 miliona lat temu. Lawina elektronów w niższej atmosferze i uruchomiła łańcuch zdarzeń, który w doprowadził do powstania dwunożnych hominidów, takich jak homo habilis, zwany „człowiekiem zręcznym”.

Autorzy artykułu opublikowanego w Journal of Geology uważają, że jonizacja atmosfery, która wówczas nastąpiła, prawdopodobnie wywołała ogromny wzrost liczby uderzeń piorunów, a te wywołały masowe pożary lasów na całym świecie. Lasy zostały spalone, a ich miejsce zajęły sawanny. Prawdopodobnie właśnie to była przyczyna, dla której przodkowie homo sapiens rozwinęli dwunożność – musieli przystosować się do życia w sawannach, które zastąpiły spalone lasy w północno-wschodniej Afryki.

Uważa się, że istniała już wcześniej pewna tendencja do chodzenia na dwóch nogach. Jednak były one głównie przystosowane do wspinania się po drzewach. Kiedy lasy zastąpiła sawanna, hominidzi musieli znacznie częściej przemieszczać się od jednego drzewa do drugiego biegnąc po ziemi. Dzięki czemu ich umiejętności chodzenia stawały się coraz lepsze. Do tego dochodziła konieczność stawania w pozycji wyprostowanej na dwóch nogach, aby wystawić głowę ponad wierzchołki traw i obserwować drapieżniki. Prawdopodobnie to właśnie konieczność zamieszkania na sawannie spowodowała, że umiejętności te stały się dominujące i przyczyniły się do dwunożności naszych przodków.

Po przeanalizowaniu złóż izotopu żelaza 60, naukowcy doszli do wniosku, że supernowe eksplodowały w bezpośrednim kosmicznym sąsiedztwie naszej planety. Na tej podstawie obliczyli też jonizację atmosfery spowodowaną przez promieniowanie kosmicznego pochodzące od supernowej i wszystko wskazuje na to, że zwiększyłaby się ona 50-krotnie. Chociaż zazwyczaj nie dochodzi do jonizacji niższych warstw atmosfery, wnika do niższych warstw atmosfery, tym razem promieniowanie była bardzo wysokoenergetyczne. Według autorów pracy, Adriana Melotta i Briana Thomasa z Washburn University - „jonizacja w niższej atmosferze oznaczała obfitość elektronów tworzących więcej ścieżek dla uderzeń piorunów”.

Wzrost ilości pożarów w tym czasie naukowcy potwierdzili na podstawie odkryć złóż węgla w glebach, które odpowiadają czasowi kosmicznego bombardowania.

„Uważamy się, że jest to związane z ewolucją człowieka w północno-wschodniej Afryce. Dokładniej mówiąc, w Wielkiej Dolinie Ryftowej, gdzie znajdują się te wszystkie skamieniałości hominidów” – powiedział Melott.

Melott uważa, że takie zdarzenie prawdopodobnie nie powtórzy się w najbliższym czasie. Najbliższą gwiazdą zdolną do przekształcenia się w supernową w ciągu najbliższych milionów lat jest Betelgeza, około 652 lata świetlne od Ziemi.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA