fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kościół

Episkopat tworzy fundusz dla osób molestowanych przez duchownych

Tematyka molestowania nieletnich przez niektóre osoby duchowne znajduje się w programie każdego posiedzenia Episkopatu. W czerwcu biskupi zaprosili na nie abp. Charlesa Sciclunę, który sprawami pedofilii w Kościele zajmuje się od ponad 20 lat
EAST NEWS
W ciągu kilku miesięcy może zacząć działać tworzony przez Episkopat Polski fundusz dla osób, które były molestowane seksualnie przez duchownych.

Polski Kościół jest coraz bliżej uruchomienia specjalnego funduszu, z którego opłacana byłaby pomoc dla ofiar wykorzystywania seksualnego. Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita", biskupi diecezjalni wyrazili już zgodę na jego uruchomienie.

Pomysł utworzenia takiego funduszu powstał kilka miesięcy temu. Arcybiskup Wojciech Polak, który w marcu został delegatem KEP ds. ochrony dzieci i młodzieży, w maju przedstawił go Radzie Stałej Episkopatu, która przygotowuje m.in. tematy na zebrania plenarne oraz rady biskupów diecezjalnych. Bo to właśnie zgoda biskupów ordynariuszy jest konieczna do tego, by fundusz powstał. Jak się dowiedzieliśmy, taką zgodę hierarchowie wyrazili na spotkaniu, które odbyło się pod koniec sierpnia na Jasnej Górze.

Przeczytaj też: Nowy Jork: Kilkaset pozwów ws. molestowania przez duchownych

– Rzeczywiście jest zgoda biskupów na uruchomienie takiego systemowego wsparcia dla osób molestowanych – przyznaje w rozmowie z „Rz" abp Wojciech Polak, prymas Polski. – W tej chwili nie potrafię jeszcze powiedzieć, skąd będą pochodziły środki, bo ciągle nad tym pracujemy. Rozważane są różne modele – mówi prymas i dodaje, że szczegóły będzie chciał podać wszystkim biskupom na najbliższym zebraniu plenarnym. – Myślę, że temat nie będzie budził kontrowersji i w ciągu kilku miesięcy ten program już ruszy – stwierdza.

Zgodnie z założeniami środki z funduszu będą przeznaczane na pomoc dla osób, które były molestowane seksualnie przez duchownych. Będą one mogły liczyć m.in. na wsparcie prawne. Z pieniędzy tych mogłyby być także finansowane terapie psychologiczne oraz program edukacyjno-stypendialny.

Jest także pomysł, by w kilku miastach w Polsce otworzyć profesjonalne poradnie psychologiczno-prawne, które oferowałyby pokrzywdzonym także pomoc duszpasterską.

Na razie w Warszawie powstało biuro delegata ds. ochrony dzieci i młodzieży, które ma m.in. koordynować wdrażanie programów prewencyjnych oraz wytycznych w poszczególnych diecezjach. Zajmuje się ono także kontaktami z mediami.

– Na pewno z takiego funduszu można byłoby też wesprzeć działalność telefonu zaufania „Zranieni w Kościele" – uzupełnia prymas.

Stworzonemu pół roku temu telefonowi wsparcie jest potrzebne. Dziś działa on na zasadzie wolontariatu raz w tygodniu. W każdy wtorek między godz. 19 a 22 pod numerem 800 280 900 dyżurują psychoterapeutki (jest ich w sumie dziesięć) i wspierający je asystenci (pięć osób). Prócz nich jest jeszcze 24 psychologów i psychoterapeutów oraz dziesięciu prawników w całej Polsce, którzy pomagają osobom skrzywdzonym. Liczba zgłaszanych spraw wymaga jednak stałego zaangażowania specjalistów, a jak podkreślają twórcy inicjatywy, kontakt telefoniczny jest początkiem długiego procesu wsparcia. Na to potrzebne są środki finansowe. Według obliczeń twórców telefonu, by utrzymać dotychczasową częstotliwość dyżurów, przez rok potrzeba ok. 60 tys. złotych. Dlatego prowadzona jest m.in. zbiórka w serwisie zrzutka.pl.

– Od 12 marca, czyli od dnia uruchomienia telefonu, zadzwoniło do nas ponad 80 osób z całej Polski – mówi Zbigniew Nosowski, rzecznik prasowy inicjatywy „Zranieni w Kościele". – Trzy czwarte spraw nie było nigdy nikomu zgłoszonych. W wielu przypadkach osoby dzwoniące po raz pierwszy opowiadają o swojej krzywdzie – tłumaczy i dodaje, że kilka spraw – po wcześniejszej zgodzie osoby dzwoniącej – było kontynuowanych. Niektóre osoby skontaktowano z prawnikami, część spraw zgłoszono władzom kościelnym, w tym także Stolicy Apostolskiej.

Jako dowód skuteczności działania telefonu Nosowski przytacza historię krzywdzonej przez księdza w dzieciństwie kobiety, która w marcu zdecydowała się skorzystać z pomocy psychologicznej i lekarskiej, a pięć miesięcy później – w efekcie terapii – zdecydowała się również na kontakt z prawnikiem i zgłoszenie sprawy do kurii.

– Dzwonią osoby z różnymi doświadczeniami. Molestowane jako dzieci, ale także jako dorośli. Zgłaszane są różne nadużycia. Przemoc słowna, psychiczna, fizyczna – opowiada Nosowski i dodaje, że dzwonią również siostry zakonne, które opowiadają o niewłaściwych zachowaniach swoich przełożonych czy hierarchów kościelnych.

– Po pół roku działania możemy powiedzieć, że ten telefon jest potrzebny – podkreśla Nosowski.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA