fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koronawirus SARS-CoV-2

Gowin: Wybory za rok? Warto rozważyć, będę przekonywał kolegów

Fotorzepa, Jakub Czermiński
- Nie można dzisiaj uważać, że termin wyborów prezydenckich - 10 maja - jest przesądzony - powiedział w Radiu Plus wicepremier Jarosław Gowin, lider współrządzącego Porozumienia.

Pierwsza tura wyborów prezydenckich ma odbyć się 10 maja. Wprowadzony w Polsce stan epidemii nie zmienia kalendarza wyborczego. Kandydaci opozycji apelują o przełożenie wyborów m.in. ze względu na niemożność prowadzenia kampanii. Podkreślają też, że w sytuacji zagrożenia koronawirusem nie będzie można zorganizować pracy komisji wyborczych.

By wybory mogły zostać przełożone, w Polsce musiałby zostać wprowadzony jeden ze stanów nadzwyczajnych: wyjątkowy, wojenny lub klęski żywiołowej.

O sprawę wyborów w Radiu Plus pytany był wicepremier i minister nauki Jarosław Gowin. - Uczciwe postawienie sprawy powinno brzmieć w ten sposób: dobrze, przesuwamy wybory, ale na wiosnę przyszłego roku, czyli o rok. Jeżeli opozycja tego typu rozwiązanie by poparła, to ja bardzo chętnie będę przekonywał moich kolegów ze Zjednoczonej Prawicy, że warto ten scenariusz rozważyć - powiedział.

Ocenił, że "odpowiedni moment na analizę sytuacji" i tego jak rozwija się czy "daj Boże zwija się" epidemia koronawirusa będzie po świętach Wielkiejnocy. - Wtedy będziemy mogli odpowiedzialnie rozstrzygnąć, czy wybory mogą się odbyć w konstytucyjnym terminie - zaznaczył. Wicepremier podkreślił, że z jego ust nie padło stwierdzenie, że termin 10 maja jest przesądzony.

Zdaniem wicepremiera, przedłużenie obowiązywania środków wprowadzonych w ramach walki z koronawirusem po kilku tygodniach musiałoby gospodarkę polską i europejską doprowadzić do "stanu głębokiej zapaści". - Przedawkowanie lekarstwa mogłoby się okazać groźniejsze od choroby - ocenił Gowin dodając, że trzeba "już teraz myśleć o drugiej fazie walki z epidemią".

- Ta walka musi być dużo bardziej punktowa, czyli powinniśmy wskazać grupy najbardziej zagrożone. W oczywisty sposób to osoby starsze, ale także osoby z konkretnymi chorobami. Naukowcy muszą określić jakie to choroby, czy to cukrzyca, nadciśnienie, czy jakieś inne. Te dwie grupy muszą być poddane dalszej kwarantannie i bardzo starannej opiece. Reszta z nas musi wziąć na siebie ciężar dźwigania polskiej gospodarki ze stanu zapaści, bo w przeciwnym wypadku będziemy rozmawiali za dwa-trzy miesiące już nie o utracie miejsc pracy tylko o tym, że nie ma środków na leczenie osób zakażonych koronawirusem - mówił lider Porozumienia.

Źródło: Radio Plus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA