fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kongres Obywatelski

Każdy Polak wygrał Dakar

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Mój los jest typowo polski.

Gdy miałem 15 lat, wprowadzono stan wojenny. Nosiłem ulotki do nieodległej Huty im. Lenina, mój wuj był wiceprzewodniczącym małopolskiej „Solidarności". Ukrywaliśmy przyjaciół, część mojej najbliższej rodziny była internowana. Jak inne dzieci, potrafiłem cierpliwie czekać do świąt Bożego Narodzenia, by poczuć smak pomarańczy. Rodzice oszczędzali wiele miesięcy, by kupić mi wymarzone adidasy.

W 1989 r. moja firma zatrudniała 30 osób. Rok później zapewniałem pracę 400 osobom. Sprowadziłem do Polski i rozwijałem m.in. sieć McDonald's i BP. W styczniu 2015 r. wygrałem, jako pierwszy Polak w 37-letniej historii, Dakar, najtrudniejszy rajd świata. Statuetka Beduina cieszy mnie równie mocno jak codzienne małe-wielkie zwycięstwa tysięcy wychowanków stowarzyszenia Siemacha, które wspieram od lat. Wspólnie stworzyliśmy pierwszą na świecie – a potem kolejne – kreatywną świetlicę dla dzieci potrzebujących wsparcia, zlokalizowaną w galerii handlowej.

Dlaczego zestawiam te fakty? Uważam bowiem, że wielki polski sukces, którego czuję się częścią, nie jest dziełem przypadku. To niełatwej historii zawdzięczamy silny kręgosłup kompetencyjny, który pozwolił tak wielu osobom na początku lat 90. wziąć sprawy w swoje ręce i położyć pierwsze cegiełki pod późniejszą pozycję Polski jako gospodarczego lidera regionu.

Gdy wyruszałem na trasę Dakaru, zrozumiałem, że ten rajd to lustro naszego życia. Nasze wspólne losy, nasza wspólna historia dały mi – tak jak milionom innych osób – energię i wiarę w siebie, niezbędne do tego, by budować wielkie rzeczy na naszych naturalnych talentach i pasjach. O zwycięstwie przesądziła umiejętność pracy w drużynie. Znaczenia tego pojęcia uczyliśmy się, współtworząc „Solidarność", największą drużynę świata, walczącą o wartość pryncypialną: wolność. Dlatego zawsze będę twierdził, że Dakaru nie wygrał Rafał Sonik, ale typowy Polak w średnim wieku, który walczył wtedy i walczy dziś o lepsze jutro. Beduin jest nasz – polski!

Adam Asnyk powiedział kiedyś: „A ten zwycięzcą, kto innym da najwięcej światła od siebie". Dlatego największym wyzwaniem stojącym przed pokoleniem, które zwyciężyło w najtrudniejszym rajdzie świata, jest dziś to, by ten kapitał doświadczeń i wolę walki przekazać kolejnym pokoleniom. By trudności hartowały, a nie zniechęcały młodych ludzi. By traktowali oni przeszkody jako poligon, dzięki któremu stają się coraz lepsi, mocniejsi, definiujący i zdobywający coraz bardziej ambitne cele.

Autor jest przedsiębiorcą i kierowcą rajdowym, zwycięzcą Rajdu Dakar

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA