fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konfederacja

Korwin-Mikke: Nie zatrudniam rodziny w Sejmie

Fotorzepa, Robert Gardziński
- Nie zatrudniłem w Sejmie żadnego członka rodziny. Jak się zatrudnia, to się płaci - powiedział rp.pl poseł Konfederacji Janusz Korwin-Mikke.

Cytowany w tekście były szef polskiego Oddziału Transparency International prof. Antoni Kamiński ocenił, że to "najbardziej łagodna forma nepotyzmu, jaką sobie można wyobrazić".

W rozmowie z rp.pl lider partii KORWiN stanowczo nie zgodził się z tą opinią. Zaprotestował też przeciwko stawianiu tezy, jakoby zatrudniał jako poseł członków swej rodziny i oświadczył, że za tego typu twierdzenia domaga się przeprosin. - Jak się zatrudnia, to się płaci - podkreślił.

- Nie rozumiem, na czym polega ten nepotyzm. Chodzi o to, żeby moja córka, żona i zięć mogli po prostu wejść do Sejmu - powiedział, pytany o słowa prof. Kamińskiego. Dlaczego to istotne? - Jeżeli chcą do mnie przyjść, to ja będę zbiegać na dół do Biura Przepustek i wyrabiać im przepustkę? - tłumaczył polityk.

Podkreślił, że w grę nie wchodzą żadne pieniądze, ponieważ żona, córka i zięć jako asystenci społeczni nie otrzymują wynagrodzenia.

Korwin-Mikke powiedział, że członkowie jego rodziny, obecni asystenci społeczni, pomagali mu w działalności jeszcze zanim uzyskał mandat posła i teraz ta współpraca jest kontynuowana.

Z danych opublikowanych na stronach Sejmu wynika, że Janusz Korwin-Mikke ma ośmioro asystentów społecznych. W rozmowie z rp.pl poseł powiedział, że może mieć "jeszcze 20, co z tego?".

Asystenci społeczni, w odróżnieniu od pracowników biur poselskich, nie otrzymują wynagrodzenia.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA