fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Dąbrowska: Prezes ustala nowe granice

Fotorzepa/ Roman Bosiacki
Projekt zniesienia limitu 30-krotności składek ZUS ma politycznie same zalety. Stawia PiS po stronie ubogich emerytów, Koalicję Obywatelską po stronie najbogatszych, a lewicę przed hamletowskim dylematem ideowym.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński od pierwszego powyborczego wieczora testuje granice swojej władzy. Po tym, gdy 13 października zmieniła się nieco sytuacja na całej scenie politycznej, a także wewnątrz obozu Zjednoczonej Prawicy, granice te trzeba zlustrować, a czasem wytyczyć na nowo.

Szef PiS musi zadbać przede wszystkim o wewnętrzną dyscyplinę. Projekt zniesienia limitu 30-krotności składek do ZUS jest świetnym do tego instrumentem, bo łatwo doprowadzi do tego, że Porozumienie Jarosława Gowina będzie musiało „zjeść własny język". Tę próbę sił wygra prezes, bo Gowin dobrze wie, jaki los czeka go poza wielkim klubem prawicy. Jeśli da się z niego wypchnąć, raczej zakończy karierę swoją i swojej formacji. Teraz trzeba mu więc dać taki pretekst, żeby mógł z twarzą podnieść rękę za projektem.

I tu w sukurs może przyjść Lewica. Ją prezes też musi sprawdzić. Na ile są ideowi? Na ile pragmatyczni? Jeśli małej grupce z Razem udałoby się postawić warunki, które wielki PiS musiałby spełnić, lewicowi posłowie jednym ruchem zbudowaliby sobie socjalną tożsamość. To dla PiS zbyt ryzykowne, ale jako argument w rozmowach z Gowinem – wystarczające.

Czemu ten projekt pojawia się właśnie teraz? To kolejny test prezesa, a raczej próba ustawienia wojsk na planszy. PiS chce zagonić opozycję na pozycje, z których w kampanii usiłowała uciec, czyli do obozu obrońców najbogatszych. Bo nie dość, że nie chcą, by najlepiej zarabiający więcej dorzucali do wspólnego emerytalnego kotła, to jeszcze mogą doprowadzić do sytuacji, w której szczodrobliwy PiS nie będzie miał pieniędzy na spełnianie swoich obietnic wyborczych. A kto wie, może nawet wszystko to wpłynie na załamanie się programu 500+, perły w koronie Zjednoczonej Prawicy? I kto będzie temu winien? Oczywiście Grzegorz Schetyna z Małgorzatą Kidawą-Błońską.

Projekt dotyczący 30-krotności ma za zadanie jednak nie tyle zwiększenie wpływów do budżetu (co nie jest bez znaczenia), ile wyjaśnienie sytuacji politycznej u progu nowej kadencji. Bo władza ma pozostać na Nowogrodzkiej, a nie na Wiejskiej.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA