Reklama

Krzyżak: Czy Kościół wpadnie w objęcia Kaczyńskiego

Biskupom i szeregowym księżom potrzeba dziś mądrości i rozwagi, by nie dać się rozgrywać.

Aktualizacja: 06.05.2019 22:03 Publikacja: 06.05.2019 19:00

Krzyżak: Czy Kościół wpadnie w objęcia Kaczyńskiego

Foto: Fotorzepa, Maciej Zienkiewicz

Ubiegłotygodniowe wystąpienie Leszka Jażdżewskiego, które poprzedziło wykład Donalda Tuska, wielu komentatorów i obserwatorów polskiej sceny politycznej zakwalifikowało jako atak na Kościół. Walczący o rozdział państwa od Kościoła Jażdżewski wytoczył ciężkie działa. Pieniądze, władza, krzywdzenie dzieci i ukrywanie pedofilów – hasła te zapewne trafią do jakiejś części społeczeństwa i – przynajmniej na kilka dni – staną się przedmiotem debaty publicznej. Od mocnych słów naczelnego „Liberte!" zdążyli już odciąć się politycy Koalicji Europejskiej z Grzegorzem Schetyną na czele. Dystansuje się również szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. Ale, gdy spojrzeć wstecz na kilka ruchów szeroko pojmowanej opozycji, do której należą nie tylko formacje tworzące KE, ale także Robert Biedroń, i całkiem spore grono publicystów, którzy nie kryją swych politycznych sympatii, okaże się, że słowa szefa „Liberte!" są elementem dobrze przemyślanej strategii.

Czytaj także: Bezbożne dziecię Palikota

Nieco przygasłe już dyskusje o konieczności wyprowadzenia religii ze szkół połączone z działaniami poszczególnych samorządów (obecna np. w stolicy kwestia redukcji liczby godzin religii z dwóch do jednej lub dążenia władz Krakowa, by katecheza odbywała się na pierwszej bądź ostatniej godzinie), czy podpisanie przez Rafała Trzaskowskiego deklaracji LGBT+ również spotkały się z dezaprobatą Schetyny i Kosiniaka-Kamysza. Z drugiej strony była również reakcja hierarchii kościelnej, a także zdecydowana i mocna lidera PiS, który nie od dziś kreuje się na jedynego obrońcę Kościoła.

Strategia przyjęta przez opozycję wydaje się być prosta: sprowokować biskupów, za wszelką cenę wepchnąć Kościół w objęcia Jarosława Kaczyńskiego i udowodnić, że – jak to przed laty określił śp. bp Tadeusz Pieronek – „Episkopat jest zaczadzony PiS-em". Wszak i dziś są biskupi, którzy publicznie mówią liderowi PiS, że jego sukcesy „są także naszymi sukcesami". Narracja o tym, że Kościół jest w sojuszu z partią rządzącą trafia na podatny grunt. I wielu przypadkach nie ogranicza się tylko do agresji słownej, ale pociąga za sobą także akty wandalizmu czy profanacji miejsc świętych. Zaczyna obowiązywać prosta zasada: „przyjaciele naszych wrogów są również naszymi wrogami".

Ale próby zastawienia swoistej pułapki na Kościół i wciąganie go do politycznych rozgrywek nie są nowym zjawiskiem, nie dotyczą jednej formacji politycznej. Medal bowiem zawsze ma dwie strony. Ci sami politycy nie wahają się krytykować biskupów, gdy stają po stronie tych, którzy walczą o większą ochronę życia nienarodzonych i ci sami politycy klaszczą, gdy upominają się o uchodźców. Ci sami politycy ustawiają się w roli obrońców wiary, praw rodziny, itp., ale ci sami tolerują tych, którzy mówią o „Polsce dla Polaków", i wstydliwie chowają w szufladach niewygodne projekty ustaw.

Reklama
Reklama

Biskupom, ale jeszcze bardziej szeregowym księżom, potrzeba dziś mądrości i rozwagi, by nie dać się rozgrywać. Wielu już dawno to zrozumiało, nie dają się prowokować i nie reagują na zaczepki. Robią po prostu swoje. Dziś, gdy Kościół rzeczywiście jest w kryzysie i zmaga się z wieloma wewnętrznymi problemami, żadna potyczka zewnętrzna do niczego nie jest mu potrzebna.

Komentarze
Michał Szułdrzyński: Po unieważnieniu wyborów na przewodniczącą Polski 2050 - Szymon, musisz!
Komentarze
Bogusław Chrabota: Stop nienawiści. Pamiętajmy o Pawle Adamowiczu
Komentarze
Estera Flieger: Nie każdy bohater nosi pelerynę. Polska 2050 ratuje nas przed internetowymi wyborami
Komentarze
Donald Tusk się wścieknie? Polsce 2050 może grozić rozłam
Komentarze
Jacek Nizinkiewicz: Azyl dla Zbigniewa Ziobry i jego żony potwierdza, że PiS może się bać rozliczeń
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama