fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Szułdrzyński: Okrągły stół, czyli wyjście awaryjne

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Po dwóch miesiącach od exposé Mateusza Morawieckiego z normalności, którą wówczas zapowiedział szef rządu, nie zostało nic.

Zamiast tej normalności, którą większość opinii publicznej zrozumiała jako zapowiedź prowadzenia znacznie bardziej pragmatycznej niż ideologicznej polityki, na prawicy pojawiła się swego rodzaju licytacja na radykalizm. Prezydent Andrzej Duda postanowił zająć w niej pierwsze miejsce i wyprzedzić hunwejbinów z Solidarnej Polski, którzy na swój znak rozpoznawczy obrali nieprzejednaną i populistyczną walkę z sędziowskimi elitami. Patryk Jaki czy Sebastian Kaleta zapewne z zazdrością patrzą na głowę państwa, która przyzywa lud pracujący Śląska do wsparcia rozprawy z sędziami i grzmi, że nikt nie będzie w obcym języku pouczał Polaków, jak mają wyglądać sprawy w naszym kraju

Tyle tylko, że to, co pasuje młodym, walczącym o uwagę mediów politykom, nie bardzo przystaje do wizerunku głowy państwa. Radykalizm Dudy może się podobać w twardym elektoracie PiS, może przypaść do gustu dowódcy operacji „walka z kastą" Zbigniewowi Ziobrze i prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiemu, likwidującemu właśnie niezależność sądownictwa w Polsce. Ale z bardziej umiarkowanej strony obozu rządzącego płyną sygnały, że prezydent się zagalopował, nawet jeśli dzięki radykalizmowi Duda może odebrać kilka punktów procentowych kandydatowi Konfederacji. Prowadzi to jednak do sytuacji, w której Zjednoczonej Prawicy może być bardzo ciężko cofnąć się choćby o krok w próbie podporządkowania sobie sądownictwa.

Coraz więcej znaków na niebie i ziemi pokazuje, że PiS będzie trudno zrealizować zamierzenia, który wyłożył w tzw. ustawie kagańcowej. I chodzi nie tylko o opór sędziów, którzy powoli zmieniają się w zwierzynę łowną dla prawicy. Ciężko przeprowadzać tak głębokie zmiany wyłącznie siłą, mając przeciwko sobie większość środowiska, którego mają one dotyczyć. Problemem może się stać nacisk międzynarodowy. Do krytycznych opinii ze strony Komisji Europejskiej, Komisji Weneckiej czy OBWE doszedł list dwójki amerykańskich kongresmenów. Prawa strona go zignorowała, ale to błąd. Po pierwsze, to sygnał, że sytuacja w Polsce jest obserwowana za oceanem. Po drugie, jeśli potwierdzą się nieoficjalne doniesienia, że podczas swej wizyty w Polsce do sprawy sądownictwa odniesie się Nancy Pelosi, spiker Izby Reprezentantów USA, a więc jeden z najważniejszych – choć opozycyjnych wobec Donalda Trumpa – polityków w Waszyngtonie, PiS nie będzie mógł dłużej przekonywać, że nie ma problemu.

Ignorowanie orzeczeń TSUE, pójście na zwarcie z Brukselą może się okazać dla PiS bardzo kosztowne. A ustawa kagańcowa wcale nie rozwiąże problemu polskiego sądownictwa. Dlatego, paradoksalnie, to rządzącym najbardziej może być na rękę okrągły stół, którego propozycję opisała poniedziałkowa „Rzeczpospolita", ponieważ może być dla nich wyjściem awaryjnym z tej patowej sytuacji. A przede wszystkim może pomóc zażegnać chaos, który z każdym dniem będzie narastał w polskich sądach.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA