fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Jerzy Haszczyński: Ale już następnym razem to Putin naprawdę może się doigrać

Aleksiej Nawalny
AFP
To, jak teraz Kreml obejdzie się z Aleksiejem Nawalnym, jest ważne. Ale znacznie ważniejsze jest to, co z nim zrobi, gdy na Zachodzie skończy się publicystyczny wyścig o to, kto wyrazi większe oburzenie z powodu zatrzymania najważniejszego rosyjskiego opozycjonisty.

I o to, kto dosadniej wykrzyczy, że Putin - ten wychowanek KGB, ten zły car i co tam jeszcze emocje na język przyniosą - przekroczył wszystkie granice i nie można mu darować.

Darowano mu dotychczas wszystko, nie ma żadnych podstaw, by sądzić, że tym razem będzie inaczej. Trzeba tylko poczekać, przetrzymać ten szum. Kremlowi darowano, że zleca morderstwa w kluczowych krajach Zachodu. Darowano morderczy spektakl z użyciem broni chemicznej, którego pozytywna część - zmartwychwstanie Nawalnego - rozegrała się w Berlinie, stolicy najważniejszego państwa Unii Europejskiej i to w czasie, gdy Niemcy przewodziły wspólnocie.

Rosyjskie służby chciały w lecie zeszłego roku zabić Nawalnego i prawie im się to udało - tylko zwolennicy teorii spiskowych, nieszanowani w elitach zachodnich, mogą twierdzić, że to nieprawda. Nieprawda, bo nasz partner, Kreml, nie zdecydowałby się przecież na coś niewyobrażalnego: fizyczną likwidację głównego przeciwnika politycznego. Próbę otrucia nowiczokiem dowiodły badania najlepszych europejskich fachowców. Stała za tym wynoszona w epoce pandemii pod niebiosa nauka. I co? Poza krótkim wzmożeniem - nic.

Polityk najważniejszej niemieckiej partii, który mówił, że cała dotychczasowa, czyli łagodna, polityka wobec Rosji była błędem i trzeba ją zmienić, przegrał właśnie wybory o przywództwo w CDU. On mówił, że trzeba wreszcie skończyć z napychaniem kremlowskich kieszeni pieniędzmi zyskiwanymi dzięki gazociągowi do Niemiec, zerwać ze wspieraniem rosyjskich interesów, bo one są sprzeczne z interesami Zachodu. Nie będzie miał szansy, by to choćby spróbować wprowadzić w życie.

Po lekkim krygowaniu się władze najważniejszego kraju UE wydały zezwolenie na wznowienie budowy Nord Stream 2. Ostatni argument, który mógł zrobić wrażenie na Kremlu - utrata wielkich finansów potrzebnych do realizacji celów niezgodnych z głoszonymi przez Zachód wartościami, został porzucony. Kreml zrozumiał doskonale: z Nawalnym może zrobić, co będzie chciał. Lepiej nie teraz, bo trwa licytacja na wyrażanie oburzenia. No i jest lepiej nie teraz, bo pozostało jeszcze trochę rur do ułożenia.

Jak skończymy budowę i zwiążemy się kolejnymi miliardowymi interesami na długie lata, to wtedy wreszcie powiemy Putinowi wprost: następnym razem to się pan naprawdę może doigrać!

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA