Reklama

Michał Szułdrzyński: Kompromis, którego politycy nie chcą

Prawo i Sprawiedliwość prze do wyborów mimo coraz większej liczby znaków na niebie i ziemi, że może się to źle skończyć. Po miażdżącej krytyce OBWE przyszło stanowisko przewodniczącego Państwowej Komisji Wyborczej.
Michał Szułdrzyński: Kompromis, którego politycy nie chcą

Foto: Fotorzepa/ Jerzy Dudek

We wtorek Sylwester Marciniak przyznał, że na podstawie przyjętych przez Sejm przepisów o głosowaniu korespondencyjnym nie da się przeprowadzić w pełni wolnych wyborów. Teraz po stronie opozycji coraz wyraźniejszy staje się spór o to, jaką strategię przyjąć wobec planów PiS.

Donald Tusk we wtorek ogłosił, że zamierza wybory zbojkotować, jeśli będą miały postać listownego głosowania organizowanego przez wicepremiera Jacka Sasina. Scenariusz przedstawiony przez Tuska jest prosty: jeśli wszyscy sympatycy opozycji zbojkotowaliby majowe wybory, frekwencja byłaby bardzo niska, a poparcie dla Andrzeja Dudy bardzo wysokie. To zaś da asumpt do zakwestionowania prawomocności wyborów i demokratycznego mandatu nowo wybranego prezydenta. Tusk liczy, że widmo blamażu doprowadzi PiS do wycofania się. A zarazem to dłoń wyciągnięta do Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, która również zdecydowała, że jeśli głosowanie będzie korespondencyjne, to ona nie weźmie w nim udziału, choć w wyborach sama startuje.

Czytaj dalej bez ograniczeń – kup dostęp w ofercie specjalnej

Teraz miesięczna subskrypcja już od 9,90 zł (zamiast od 19 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • dostęp do wszystkich treści na serwisie RP.PL
  • Plus Minus – treści publicystyczno-reporterskie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama