fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Szułdrzyński: Rekonstrukcja - rząd na czas wyborów

KPRM
W rocznicę wyborów sprzed trzydziestu lat prezydent zrekonstruował rząd, który ma pomóc PiS wygrać wybory jesienią.

Nowy kształt rządu, który powstał po wtorkowej rekonstrukcji rządu związanej z przejściem kilku ministrów do Parlamentu Europejskiego, ma być narzędziem dla Prawa i Sprawiedliwości pomagającym prowadzić kampanię wyborczą.

Rekonstrukcją wzmocniony jest sam Mateusz Morawiecki, ponieważ jego dwóch dotychczasowych współpracowników awansowało – szef jego kancelarii Michał Dworczyk został konstytucyjnym ministrem a Jacek Sasin, szef Komitetu Stałego Rady Ministrów, awansował na wicepremiera. Choć można dyskutować, czy obaj są w 100 procentach ludźmi Morawieckiego, przez ostatnie półtora roku lojalnie pracowali w drużynie premiera. Morawiecki też zachował kontrolę nad resortem finansów – ministrem został jeden z jego najbliższych współpracowników i jeden z autorów reformy uszczelniającej podatki Marian Banaś.

Objęcie ministerstwa spraw wewnętrznych przez Elżbietę Witek oznacza z kolei, że wpływy w rządzie zachowuje była wicepremier Beata Szydło. Swoje wpływy zachowali dotychczasowi koalicjanci – Zbigniew Ziobro zachował dwa stanowiska w rządzie – dla siebie i dla Michała Wosia, który zastąpił Beatę Kempę. Jarosław Gowin nie tylko zachował dwa miejsca w rządzie, ale też jego bliski, młody współpracownik, Piotr Mueller – choć był członkiem PiS, to w resorcie nauki przeszedł ścieżkę kariery od członka gabinetu, dyrektora biura ministra, podsekretarza aż do sekretarza stanu – został rzecznikiem rządu. W efekcie wszystkie siły w PiS mogą czuć się usatysfakcjonowane.

W dodatku rząd obsadzono parytetami regionalnymi. Nowa minister rodziny pochodzi ze Śląska, minister edukacji z Podlasia, minister spraw wewnętrznych z Dolnego Śląska, rzecznik rządu z Pomorza środkowego. Ostatnia kampania wyborcza pokazała, że nie da się wygrać wyborów bez sprawnych struktur terenowych. Na nowych ministrach będzie też ciążył obowiązek rozładowania problemów, które się pojawią – szef MEN będzie się borykał z nowy rokiem szkolnym po likwidacji gimnazjów, minister finansów będzie musiał napisać budżet uwzględniający 500+ na każde dziecko na przyszły rok, którego sprawne rozdysponowania będzie obowiązkiem nowego ministra rodziny i polityki społecznej.

Z jednej strony rząd w nowym kształcie ma spore szczęście – rządzenie po spektakularnym zwycięstwie wyborczym zawsze jest łatwiejsze. A równocześnie dobra sytuacja ekonomiczna i wzrost gospodarczy zaskoczyć miał nawet samego premiera. Gdy kilka miesięcy temu ogłaszano „piątkę Kaczyńskiego”, ówczesna minister finansów Teresa Czerwińska miała załamywać ręce, że jej realizacja nadwyręży budżet. Tymczasem dziś kolejne międzynarodowe instytucje podnoszą prognozy wzrostu na ten i na przyszły rok.Z drugiej dobry wyborczy wynik w maju może doprowadzić do demobilizacji elektoratu jesienią tego roku.

Szkoda, że na rekonstrukcję wybrano akurat tę datę. Przetasowania w rządzie 4 czerwca, to zupełnie niepotrzebna ostentacja obozu władzy. Symboliczne interpretacje są dwie: albo to próba odcięcia się symbolicznego od rocznicy wyborów z 1989 r., albo też próba symbolicznej pomsty za odwołanie rządu Jana Olszewskiego w 1992 r. Jeśli to pierwsze – to mamy do czynienia z przyjęciem radykalnie prawicowej narracji o Okrągłym Stole jako zdradzie elit i wyborach czerwcowych jako oszustwie. Tyle tylko, że aktywną rolę w obu tych wydarzeniach aktywną rolę grali Lech i Jarosław Kaczyńscy. Jeśli chodziło o satysfakcję za przegraną rządu Olszewskiego 27 lat temu, to wygląda raczej na małoduszność. Oczywiście to wszystko symbole, ale symbole w polityce mają duże znaczenie. Mogą budować coś dobrego, ale mogą też zatruwać – szybko, albo też powoli sączyć truciznę.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA