fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Stankiewicz: Generał samo zło

Czesław Kiszczak (zdjęcie z procesu z 2010 roku)
Fotorzepa, Dariusz Golik
Śmierć gen. Czesława Kiszczaka i niedawna wyborcza porażka SLD to symboliczny kres pewnej epoki.

Gen. Kiszczak był jednym z ostatnich żyjących członków Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego, która w 1981 r. zdławiła karnawał  „Solidarności”, wprowadzając stan wojenny. Od śmierci gen. Wojciecha Jaruzelskiego był wręcz najważniejszym z tych generałów-staruszków, którzy 34 lata temu, w sile władzy i wieku, wyprowadzili na ulice czołgi i przeprowadzili masowe represje.

O ile są tacy, którzy próbowali rozgrzeszać gen. Jaruzelskiego — dostrzegając złożoność tej postaci, jej ponoć wallenrodyczny sznyt — to obrońców gen. Czesława Kiszczaka ze świecąszukać. Osamotniony Adam Michnik wytężał wzrok, by w 2001 r. dostrzec w generale „człowieka honoru” — tyle, że dwa lata temu się z tego wycofał.

Bo oczywiście Kiszczak człowiekiem honoru nie był. Był uosobieniem całego mrocznego zła PRL. Jego biografia jest pod tym względem wzorcowa — absolwent Centralnej Szkoły Partyjnej PPR z roku 1945, skierowany do pracy w Informacji Wojskowej, która zajmowała się represjami wobec żołnierzy formacji niepodległościowych. Potem jako pracownik Polskiej Misji Wojskowej w Londynie zajmował się rozpracowywaniem żołnierzy gen. Władysława Andersa. Następnie m.in. kierował wywiadem wojskowym PRL, był szefem wojskowej bezpieki WSW i stał na czele Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w latach 80, gdy Służba Bezpieczeństwa bezpardonowo zwalczała „Solidarność”, inwigilując i szykanując jej działaczy.

„Kiszczak ponosi odpowiedzialność za wszystkie zbrodnie aparatu represji z lat 80. - za śmierćgórników z "Wujka", zamordowanie księdza Jerzego Popiełuszki i Grzegorza Przemyka, za dziesiątki innych ofiar, za cierpienie tysięcy represjonowanych i ich rodzin” - napisał w szczególnym nekrologu prezes Instytutu Pamięci Narodowej dr Łukasz Kamiński. Ale przyznał się też w ten sposób do niemocy organów państwa, w tym prokuratorów IPN, wobec Kiszczaka. Przez całą III RP generał skutecznie unikał licznych procesów, w których był oskarżony za swą działalność w latach 80.

Odpowiedział — i to tylko symbolicznie — za wprowadzenie stanu wojennego. Sąd wymierzył mu karę 2 lat więzienia w zawieszeniu za udział w „zorganizowanym związku przestępczym o charakterze zbrojnym”, czyli WRON. Za śmierć górników z „Wujka” nie poniósł kary —  od 1994 r. Temida zdążyła przeprowadzić pięć procesów, ale nie zdążyła go osądzić.

W niedawnej kampanii prezydenckiej lider SLD Leszek Miller próbował wymusić na kandydatce tej partii publiczne toasty pod adresem generała, człowieka ważnego dla kurczącego się elektoratu postkomunistycznego. Nie dała się przekonać, co pewnie przyczyniło się do jej marnego wyniku. Ale jest coś symbolicznego w tym, że w kilkanaście dni po politycznej śmierci SLD — partii pośrednio wywodzącej się z PPR i PZPR — umiera także Kiszczak. Rozliczeń zaniedbanych przez państwo dokonują czas i wyborcy.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA