fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Katastrofa smoleńska

Obchody katastrofy smoleńskiej. Misja życia Czaputowicza

Prezydenci Polski i Rosji Bronisław Komorowski i Dmitrij Miedwiediew w Katyniu w 2011 roku. To były ostatnie wspólne obchody w miejscu sowieckiego mordu na polskich oficerach.
Fotorzepa, Jakub Ostałowski
PiS przygotowywał się do tej wizyty od przeszło dwóch lat. Organizacja obchodów pozostaje jednak w punkcie wyjścia.

„Musimy z Rosją ustalić, jak przeprowadzić obchody, zorganizować wizyty. To jeszcze bardziej wrażliwa politycznie kwestia niż w 2010 r., bo obłożona emocjami związanymi ze Smoleńskiem. Czekają nas dwa lata dyplomatycznej pracy" – mówił „Rzeczpospolitej" wiosną 2018 r. prominentny przedstawiciel najwyższych władz.

Jednak w piątek ambasador Rosji w Warszawie Siergiej Andriejew powiedział „Rzeczpospolitej", że jego kraj nie otrzymał żadnej oficjalnej prośby w sprawie zgody na przyjazd do Smoleńska najwyższych rangą przedstawicieli polskich władz. Dyplomata nie chciał też rozstrzygnąć, czy możliwa jest odmowa Kremla.

– Nie możemy rozmawiać o sprawach wirtualnych – oświadczył. I dodał: „sprawa jest delikatna".

Z naszych informacji wynika, że misją przekonania Rosjan osobiście zajął się Jacek Czaputowicz, pomijając dyplomatów niższego szczebla. W piątek na jego polecenie ambasada RP złożyła w rosyjskim MSZ notę z prośbą o spotkania polskiego ministra z jego rosyjskim odpowiednikiem, Siergiejem Ławrowem. Miało do niego dojść już w czasie tego weekendu w trakcie Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium, w której obaj brali udział.

Jednak poufny plan zniweczył rzecznik prezydenta Błażej Spychalski, który zapowiedział rozmowy obu ministrów, zanim jeszcze wyraził na to zgodę Kreml. To dało Moskwie możliwość wygodnego rozdziału ról na tych, którzy są petentami, i tych, którzy decydują. W Monachium Ławrow oświadczył, że ma zbyt zapełniony kalendarz, aby znaleźć choć kilkanaście minut na spotkanie z Czaputowiczem. Kiedy będzie następna okazja, nie wiadomo.

– Spychalski się pospieszył – przyznają „Rzeczpospolitej" źródła dyplomatyczne.

Auschwitz za Smoleńsk

Koordynacja szwankuje jednak także na linii MSZ–urząd premiera. Już w czwartek, zanim cokolwiek z Rosjanami zostało ustalone, szef gabinetu Mateusza Morawieckiego Michał Dworczyk ujawnił, że premier chce być 10 kwietnia w Smoleńsku. I choć Moskwa nie wyraziła jeszcze zgody na przyjazd polskiej delegacji, to dało Kremlowi okazję do sugerowania, że przedstawiciele polskich władz nie tylko chcą być na miejscu katastrofy, ale także zależy im na obecności tu rosyjskich przywódców.

– W planach prezydenta Rosyjskiej Federacji nie ma na razie wyjazdu do Smoleńska i rozmów z premierem Polski – oświadczył rzecznik Władimira Putina, Dmitrij Pieskow.

Źródło w polskim rządzie mówi tymczasem „Rzeczpospolitej": „W żaden sposób nie zwracaliśmy się do rosyjskiej strony w sprawie jakichkolwiek spotkań politycznych przy okazji wizyty w Smoleńsku. Premier leci tam wyłącznie po to, aby uczcić pamięć pomordowanych polskich oficerów oraz ofiar katastrofy smoleńskiej".

W planach sprzed dwóch lat polskie władze zakładały, że co prawda przywódcy Rosji nie dostaną zaproszenia do udziału w uroczystościach 80. rocznicy wybuchu drugiej wojny światowej, bo Moskwa była wtedy sojusznikiem Hitlera, ale rosyjski prezydent lub premier pojawi się na obchodach 75. rocznicy wyzwolenia niemieckiego obozu koncentracyjnego w Auschwitz. Ten plan jednak nie wypalił: w Auschwitz Rosję reprezentował jedynie ambasador Andriejew, cztery dni zaś wcześniej zostały zorganizowane zgodnie ze scenariuszem bliskiego Putinowi oligarchy i przewodniczącego Europejskiego Kongresu Żydów Mosze Kantora alternatywne obchody rocznicy wyzwolenia obozu na terenie memoriału Yad Vashem w Jerozolimie. Moskwa poprzedziła je kampanią historycznych oszczerstw pod adresem Polski, zarzucając współudział naszego kraju w doprowadzeniu do wybuchu II wojny światowej.

Geostrategiczne różnice

Tej kampanii Kreml – u progu rocznicy w Smoleńsku – najwyraźniej nie zamierza zresztą wstrzymać. W minionym tygodniu szef Służby Wywiadu Zagranicznego Rosji Siergiej Naryszkin oświadczył, że „to państwa zachodnie pchały hitlerowskie Niemcy na Wschód". Jego zdaniem „Polska stała się milczącym wspólnikiem agresora już w 1934 r.".

Ostro na decyzję władz Leszna z początku lutego o likwidacji pomnika ku czci żołnierzy Armii Czerwonej poległym w 1945 r. zareagowała z kolei rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa.

– Polska dokonała kolejnego aktu wandalizmu państwowego, którego celem jest zniszczenie radzieckiego dziedzictwa na terenie tego kraju. To jest dalszy ciąg haniebnej wojny z radzieckimi pomnikami, która ponownie uderza w relacje rosyjsko-polskie – oświadczyła.

9 maja, na dzień przed pierwszą turą wyborów prezydenckich w Polsce, Putin będzie miał wyjątkową okazję do zaatakowania raz jeszcze Polski w trakcie przemówienia z okazji 80. rocznicy zakończenia II wojny światowej. Udział w defiladzie z tej okazji na placu Czerwonym zapowiedziało wielu światowych przywódców takich jak Emmanuel Macron.

Polskie źródła dyplomatyczne podkreślają, że inicjatywę spotkania Czaputowicz – Ławrow należy rozumieć jako „wyciągnięcie przez Polskę ręki do dialogu z Rosją". Aleksiej Muchin, rosyjski politolog związany z Kremlem, mówi „Rzeczpospolitej", że gdyby polski premier zwrócił się o spotkanie do swojego odpowiednika Michaiła Miszustina, ten by nie odmówił. Podobnie uczyniłby jego zdaniem Władimir Putin, gdyby z prośbą o spotkanie wystąpił Andrzej Duda.

Jednak oba kraje od lat dzielą fundamentalne różnice geostrategiczne. Polska stała za inicjatywą Partnerstwa Wschodniego, które wymiernie przyczyniło się do wybuchu rewolucji na Majdanie w 2013 r. i ostatecznemu wyrwaniu się Ukrainy z rosyjskiej strefy wpływów.

– My wspieramy oczywiście Ukrainę i opowiadamy się za wspólnym i jasnym stanowiskiem wobec Rosji – mówił w Monachium Jacek Czaputowicz w odpowiedzi na pytanie, czy Unia powinna utrzymywać sankcje za okupację Krymu i Donbasu. Minister podkreślił ponadto, że Polska wspiera sankcje nałożone przez USA na konsorcjum budujące Nord Stream 2.

Rosja od lat odmawia też oddania Polsce wraku prezydenckiego samolotu TU-154. Twierdzi, że nie może tego zrobić, dopóki polskie władze oficjalnie nie zakończą śledztwa w sprawie przyczyn katastrofy i ostatecznie nie stwierdzą, że był to wypadek, a nie zamach przeprowadzony z inicjatywy Kremla.

Na szczeblu głów państw polsko-rosyjskie kontakty zamarły niemal dziesięć lat temu, kiedy wizytę w naszym kraju złożył ówczesny prezydent Dmitrij Miedwiediew. Później nad Wisłą byli jeszcze rosyjscy ministrowie kultury i środowiska. W maju ub.r. roku Jacek Czaputowicz spotkał się w Helsinkach z Siergiejem Ławrowem.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA