fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Skutki paktu Ribbentrop-Mołotow odczuwamy do dzisiaj

Uścisk dłoni oficerów Wehrmachtu i Armii Czerwonej w Lublinie 1939
Bundesarchiv
O odczuwalnych do dzisiaj skutkach paktu Ribbentrop - Mołotow i rosyjskiej propagandzie - mówi Rafał Rogulski, dyrektor warszawskiego sekretariatu Europejskiej Sieci Pamięć i Solidarność.

Rzeczpospolita : 23 sierpnia - 80 lat od podpisania układu Ribbentrop – Mołotow obchodzimy Europejski Dzień Pamięci o Ofiarach Totalitaryzmów. Ile ofiar pochłonął układ zawarty pomiędzy Związkiem Sowieckim i III Rzeszą?

Rafał Rogulski Europejska Sieć Pamięć i Solidarność: - Są próby szczegółowego policzenia liczby ofiar, ale każda będzie podana w przybliżeniu. Dużo zależy od przyjętej metody liczenia i definicji ofiary, poza tym okres kiedy należy liczyć ofiary zaczyna się umownie w roku 1939, gdy ten pakt został podpisany, ale ideologie, które do niego doprowadziły są starsze. Nie ma jednak wątpliwości, że do dzisiaj jesteśmy, w swoisty sposób, ofiarami wydarzenia z nocy z 23 na 24 sierpnia 1939 r. Niestety znowu zaczynamy się oddalać od względnego konsensusu w ocenie tamtych wydarzeń. Historycy rosyjscy związani z Putinem dążą do rewizji sposobu myślenia o tym pakcie, także w sensie prawnym. Boli ich, że w 1989 pierwsze demokratycznie wybrane władze ZSRR przyjęły oficjalny dokument w którym pakt Ribbentrop – Mołotow nazwano bezprzedmiotowym i niezgodnym z prawem.

W opublikowanym na stronie internetowej ambasady Rosji stanowisku powtarzane są tezy stalinowskiej propagandy o uciskaniu przez Polskę mniejszości, o wzięciu ich w ochronę. Na jednym z portali społecznościowych związanych rosyjskimi instytucjami taką interpretację ilustruje zdjęcie wejścia polskich żołnierzy do Zaolzia. Rosjanie wykorzystują politycznie to wydarzenie. Jakie mogą być tego konsekwencje?

Bardzo różne, gra historią może być niebezpieczna. Tak otwarta manipulacja nie jest nastawiona na odbiorców dobrze wykształconych, którzy chcą i wiedzą gdzie szukać wiedzy. Ten przekaz skierowany jest do rosyjskich i nierosyjskich zwolenników Putina, a także do tych, którzy marginalizują kwestię współpracy Hitlera i Stalina.

Ad Vocem Tomasza Krzyżaka: Nie wolno zapomnieć o ofiarach dwóch imperiów zła

Zatem jest to element gry wewnętrznej w Rosji. Czy także próba wpływania na politykę historyczną innych państw?

Tak. Z faktu, że obywatele Unii Europejskiej i innych państw demokratycznych mogą sięgnąć do źródeł rzetelnych informacji, nie wynika że to zrobią. Między innymi na tym bazuje dezinformacja, a przykładów ignorancji mamy aż nadto. Europejska Sieć Pamięć i Solidarność powstała właśnie po to, by wspierać otwarty dialog o historii XX w w Europie i upowszechniać wiedzę o wydarzeniach, które są fundamentem naszej tożsamości. Wiedza o nich, jest naszym wspólnym dziedzictwem, a pamięć o nich kształtuje naszą rzeczywistość i będzie ją kształtowała przez wiele lat. Europejski ład zbudowany jest w pewnym sensie na konsekwencjach podpisanego 23 sierpnia 1939 r. paktu – wojnie, podziale Europy, holocauście, ludobójstwach, zmianach granic, zesłaniach i przesiedleniach milionów osób.

Jakie cele stawia sobie na najbliższe dni Europejska Sieć Pamięć i Solidarność?

Główne działania koncentrują się wokół 23 sierpnia, czyli Dnia Pamięci o Ofiarach Totalitaryzmów. W różnych sposób staramy się upowszechniać wiedzę o tym czym był pakt Ribbentrop – Mołotow. Staramy się w różny sposób wzbudzić zainteresowanie i dbać o pamięć: w wielu krajach Europy rozdajemy znaczek przypominający to wydarzenie, w wybranych telewizjach i w internecie emitowane będą spoty, w 30 sekundach przedstawiają one historie ofiar totalitaryzmów, można pobrać nakładkę na facebooku.

Bohaterką jednego ze spotów będzie Litwinka Julia Zarchi. Jaki wpływ na jej życia miał „pakt diabłów" jak opisał go historyk brytyjski Roger Moorhouse?

W 2009 r. tak nazwał go też Putin, ale chyba zmienił zdanie. Julia Zarchi ma niemieckie oraz żydowskie korzenie i to wpłynęło na jej dramatyczne doświadczenie obu totalitaryzmów, cierpiała najpierw jako Żydówka, a po wojnie komuniści zesłali ją jako przedstawicielkę mniejszości niemieckiej do Tadżykistanu. Drugi film opisuje historię Żydówki Mali Zimetbaum oraz Polaka Edka Galińskiego, pary zakochanych, którzy poznali się w obozie koncentracyjnym Auschwitz- Birkenau i podjęli nieudaną próbę ucieczki. Kolejny dotyczy Petera Mansfelda węgierskiego nastolatka ofiary represji po rewolucji 1956 r. W filmie opowiadamy o nim z perspektywy matki.

Czy jest szansa na to, aby można było koordynować na poziomie europejskim projekty kształtujące politykę historyczną, aby stępić siłę oddziaływania rosyjskiej propagandy?

Koordynacja wymaga świadomości decydentów na różnych poziomach państwowych i unijnych, że realizowanie polityki historycznej jest ważne, że jest to element edukacji społecznej budujący naszą tożsamość i że nie tylko nie ma sprzeczności pomiędzy tożsamością poszczególnych narodów, a tożsamością Europejczyków, ale jedno jest immanentną częścią drugiego. Paradoksalnie to nie wszędzie i dla wszystkich jest oczywiste, dlatego tak potrzebny jest dialog o historii i o pamięci. Nasze projekty finansowane są w znakomitej części z pieniędzy publicznych państw członkowskich Sieci (Polska, Niemcy, Węgry, Słowacja, Rumunia). Na niektóre uzyskujemy wsparcie z UE czy Funduszu Wyszehradzkiego, nie ma to jednak charakteru stałego, a powinno mieć, bowiem projekty edukacyjne są skuteczniejsze, gdy mają zapewnioną kontynuację. Koordynacja wymaga ponadto, że przedstawiciele poszczególnych instytucji będą chcieli ze sobą rozmawiać, dzielić się swoimi planami, w tym kłopotami, i ze sobą współpracować. To nie zawsze jest łatwe, ale staramy się choćby przez organizowanie co roku Sympozjum Pamięć Europy wspierać te procesy. A zatem by można było mówić o skutecznej koordynacji działań w sferze polityki historycznej potrzebna jest współpraca przedstawicieli rządów, instytucji UE, urzędników, naukowców, nauczycieli i wreszcie instytucji kultury. To wymaga dużej otwartości i cierpliwości, bowiem ta dziedzina, to także wrażliwy splot różnych interesów i zależności. Nie wiem, czy możemy patrzeć na przyszłość tej dziedziny z optymizmem, ale starać się trzeba i to robimy współpracując w ramach Europejskiej Sieci Pamięć i Solidarność. Mam jednak świadomość, że przy rozsądnym skoordynowaniu działań tego typu instytucji można byłoby osiągnąć zdecydowanie lepsze efekty we wspieraniu zainteresowania historią. A to jest najlepsza szczepionka chroniąca przed wpływem manipulujących przeszłością.

Rozmawiał Marek Kozubal

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA