fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Icchak Szamir tłumaczył w "Rz": Nie oskarżałem całego narodu

shutterstock
W wywiadzie dla magazynu "Plus Minus" premier Icchak Szamir jednoznacznie stwierdził, że jego słowa o antysemityzmie wysysanym przez Polaków z mlekiem matki "nie miały w żadnym wypadku charakteru oskarżenia całego narodu polskiego". Przypominamy całą rozmowę z 1996 roku.

"Było wielu Polaków, którzy kolaborowali z nazistami i - tak jak powiedział Icchak Szamir, któremu Polacy zamordowali ojca, Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki. I nikt nie będzie nam mówił, jak mamy się wyrażać i jak pamiętać naszych poległych - powiedział kilka dni temu p.o. izraelskiego ministra spraw zagranicznych Israel Katz. Słowa te wywołały ogromne reperkusje. Przypominamy więc tekst archiwalny, w którym Szamir tłumaczył kontekst swojej kontrowersyjnej wypowiedzi.

Rzeczpospolita: W Polsce wciąż powraca dyskusja o antysemityzmie. Niejednokrotnie wspominane jest przy tej okazji pańskie nazwisko i głośne oświadczenie, że "Polacy wysysają antysemityzm wraz z mlekiem matki". Jak pan ocenia dziś - z perspektywy czasu - swoje oświadczenie i czy podtrzymuje je pan?

Icchak Szamir: Przede wszystkim nigdy takiego "oświadczenia" nie składałem. Przed kilku laty udzieliłem wywiadu dziennikarzowi z "Jerusalem Post" na aktualne wtedy problemy polityczne, dotyczące Izraela. Już po wywiadzie, niemal "przy drzwiach" rozmowa zeszła na jakiś antysemicki incydent, jaki miał miejsce w Polsce i wtedy rzuciłem mimochodem słowa, że trudno jest zrozumieć antysemityzm w Polsce, bo przecież tam już nie ma prawie Żydów, ale oni chyba "wyssali to z mlekiem matki". Po opublikowaniu tych słów w oderwaniu od kontekstu, nie uważałem za konieczne ich prostowanie, bo każdy rozsądny człowiek powinien zrozumieć, że nie należy ich odczytywać dosłownie. Wiadomo, że pokarm matki nie zawiera żadnych składników, które wpływają na ukształtowanie świadomości niemowlęcia, gdy podrośnie i zacznie myśleć. Słowa te były przenośnią, która miała wyrazić myśl, że uczucia czy poglądy antysemickie, podobnie jak wiele innych zarówno pozytywnych, jak i negatywnych uczuć i poglądów, człowiek wynosi z rodzinnego domu.

Chciałbym w związku z tym przypomnieć dzieje moich najbliższych podczas hitlerowskiej okupacji Polski. Ojciec mój był przewodniczącym gminy żydowskiej w miasteczku Różana w okolicach Słonimia i Wołkowyska, dziś na terenie Białorusi. Gdy hitlerowcy załadowali już wszystkich Żydów na wysyłkę do obozu śmierci, ojcu udało się zbiec. Uciekł do rodzinnej wioski położonej kilkanaście kilometrów od Wołkowyska i odszukał swoich szkolnych kolegów, których prosił o pomoc. Koledzy ci byli z nim bardzo zaprzyjaźnieni -- jako dziecko siadywałem im na kolanach. Ale gdy ojciec prosił ich o pomoc, nie tylko mu odmówili -- to można by wytłumaczyć strachem przed represjami ze strony Niemców -- ale po prostu go zabili. Podobny los spotkał moją siostrę i całą jej rodzinę. Mąż siostry miał koncesję na produkcję terpentyny z żywicy zbieranej w lasach państwowych na Polesiu. Podczas okupacji przygotował on, razem z leśniczym odpowiedzialnym za te lasy, wielki bunkier, w którym zamierzał ukryć się z całą rodziną, gdy zajdzie taka konieczność. Kiedy Niemcy zaczęli wysyłać ludność żydowską z gett do obozów śmierci, szwagier -- w porozumieniu z leśniczym -- przywiózł całą rodzinę, żonę i kilkoro dzieci, do przygotowanego zawczasu i dobrze zaopatrzonego w żywność bunkra. Przy wejściu do bunkra czekał na nich leśniczy, który z zimną krwią zamordował całą rodzinę, łącznie z dziećmi.

Na tle tych wydarzeń, które przecież nie były odosobnione na terenie okupowanej Polski, zadawałem sobie i nadal zadaję pytanie: "Co to byli za ludzie? Skąd u nich tyle zezwierzęcenia i nienawiści? ". Wydaje mi się, że niemały wpływ na ukształtowanie się świadomości, która ich nieludzkie i zbrodnicze postępowanie umożliwiała, miał bagaż idei i pojęć, którymi nasiąknęli od najwcześniejszego dzieciństwa. Faktem jest, że antysemityzm jest zjawiskiem, które "przechodziło z pokolenia na pokolenie". W Polsce antysemicka tradycja była mocno zakorzeniona w wielu warstwach narodu, podtrzymywana i podsycana przez różne środowiska polityczne i duchowe, jak endecja czy Kościoł katolicki. W tym bagażu pojęć, przejętym przez znaczną część społeczeństwa polskiego, istnieją też poglądy antysemickie i uczucia niechęci wobec Żydów. Inaczej zupełnie niezrozumiałe jest zjawisko "antysemityzmu bez Żydów", i nie sposób zrozumieć dlaczego Polak, który nigdy w życiu nie widział na oczy Żyda, nigdy z nim nie rozmawiał, nie wysłuchał jego poglądów, odczuwa i demonstruje swoją nienawiść czy niechęć wobec niego.

Ale w ocenie postępowania narodu niebezpieczne są i niesłuszne wszelkie uogólnienia. Bo obok elementów, które podsycały nienawiść do Żydów, była w narodzie polskim światła część, która się temu sprzeciwiała i odcinała się od antysemickiej ksenofobii. W swych młodzieńczych latach, gdy zdawałem maturę w gimnazjum hebrajskim w Białymstoku, moją ulubioną lekturą był doskonały tygodnik "Wiadomości Literackie", który prowadził zdecydowaną walkę z obskurantyzmem i ksenofobią. Dlatego w żadnym wypadku nie uważam się za człowieka głoszącego, iż cały naród polski dotknięty jest antysemityzmem. Zresztą, antysemityzm jest plagą niemal ogólnoświatową i Polska nie należy do państw szczególnie tą plagą dotkniętych.

W tym sensie przypisywane mi słowa o "wyssaniu przez Polaków antysemityzmu z mlekiem matki" odbiegają całkowicie od mojego poglądu na tę sprawę. Jeśli tymi słowami poczuli się dotknięci antysemici w Polsce, nie zamierzam ich przepraszać, ale jeśli Polak wolny od wszelkich uczuć ksenofobii, czuł się moimi słowami obrażony, bardzo mi jest z tego powodu przykro, gdyż nie zamierzałem rzucać oskarżenia pod adresem całego narodu, bo sam jestem synem narodu, który z powodu takich oskarżeń wiele w swojej historii wycierpiał. Moje słowa nie miały także w żadnym wypadku charakteru oskarżenia całego narodu polskiego, bo tak nie uważam i nie miałem takiego zamiaru.

Żydzi żyli w Polsce wieleset lat. W ciągu stuleci stosunki polsko-żydowskie układały się różnie. Raz były bardzo dobre, innym razem -- nie najlepsze. Z perspektywy tych dziesięciu wieków symbiozy polsko-żydowskiej nad Wisłą, jakie są - pańskim zdaniem - najważniejsze nauki z tego tysiącletniego sąsiedztwa?

Krótka rozmowa nie stanowi odpowiedniego miejsca dla oceny problemu tak szerokiego i wielostronnego, jakie zawarte jest w pańskim pytaniu. Na ten temat można napisać wiele tomów - częściowo już je napisano i wiele jeszcze się napisze w przyszłości. Pisał o tym między innymi profesor Meir Bałaban, który był przewodniczącym komisji egzaminacyjnej, gdy składałem maturę w białostockim gimnazjum. Wiadomo, że skupisko żydowskie w Polsce urosło do poziomu czołowego ośrodka kulturalnego, politycznego i organizacyjnego całego narodu żydowskiego, rozproszonego po świecie. Jeśli tak się stało, znaczy to, że musiały ku temu istnieć odpowiednie warunki, nic bowiem nie powstaje i nie rozwija się w próżni. Powstanie tych warunków jest bezpośrednim owocem stosunku państwa, a w okresie rozbiorów - społeczeństwa polskiego do swoich współobywateli Żydów. Kto zapoznał się chociażby pobieżnie z historią Polski w średniowieczu, czy też z historią Żydów w tym okresie, nie może pominąć wielkiej gościnności okazanej przez naród polski prześladowanym w innych krajach Żydom. Kazimierz Wielki był i jest wielki nie tylko w oczach Polaków, ale także Żydów. Nie wolno także zapominać o wkładzie Polaków - poprzez osobę papieża Jana Pawła II - w zwalczanie antysemityzmu na świecie.

Bardzo wielu z przywódców ruchu syjonistycznego i późniejszych bojowników walki o powstanie niepodległego państwa żydowskiego w Palestynie nie tylko pochodziło z Polski, ale także wychowało się na patriotycznej literaturze polskiej, wyrażającej dążenie i walkę narodu polskiego przeciwko zaborcom. Ten patriotyczny duch polskiej młodzieży walczącej o wolność swego kraju, powstania narodowe przeciwko zaborcom o wolność Polski - wszystko to wywarło wielki wpływ na ukształtowanie się podobnych dążeń wśród młodzieży żydowskiej w Polsce. Tak np. premier Menachem Begin, przywódca organizacji Betar w przedwojennej Polsce i późniejszy przywódca nielegalnej żydowskiej Narodowej Organizacji Wojskowej ("Ecel") , recytował z pamięci wiele utworów Mickiewicza, Słowackiego i innych.

Oceniając tysiąclecie współżycia polsko-żydowskiego, nie wolno z jednej strony tuszować nieprzyjemnych spraw i niezbyt chwalebnych spraw, ale też nie wolno przemilczać stron pełnych uzasadnionej chwały i zasłużonej dumy. W rozmowach, jakie odbyłem - gdy byłem ministrem spraw zagranicznych - z wieloma polskimi mężami stanu, słyszałem nieraz opinię, że przez swoją niemal tysiącletnią obecność w Polsce Żydzi stali się nieodłączną częścią jej historii i stąd ogromne zainteresowanie, niewspółmierne do innych państw europejskich, jakie w Polsce okazuje się dziś wobec tematyki żydowskiej. Podobnie jak żydowski robotnik, rzemieślnik czy kupiec wnosił swój wkład w rozwój gospodarki polskiej, żydowski inteligent stawał się współtwórcą kultury polskiej. Tylu jest takich współtwórców, że nie ma sensu ani potrzeby przytaczania ich nazwisk.

Czy ma pan jakieś posłanie do Polaków, które chciałby pan przekazać za pośrednictwem "Rzeczpospolitej"?

Z całego serca życzę narodowi polskiemu pomyślności i sukcesu w jego dążeniu do nadrobienia ciężkich skutków utraty wolności - początkowo z rąk niemieckich, a później także z rąk sowieckich. Nie ma chyba w Europie wielu narodów, które by tyle wycierpiały i tak dzielnie walczyły o swoją wolność, jak Polacy.

rozmawiał w Tel Awiwie

Aleksander Klugman

Icchak Szamir urodził się w 1915 r. w miejscowości Różana (Białoruś). Studiował na Uniwersytecie Warszawskim. W 1935 r. wyemigrował do Palestyny. Był członkiem żydowskich organizacji wojskowych i terrorystycznych - Irgun, Lehi, "Gang Sterna". Dwukrotnie, w latach 1941 i 1946 był aresztowany przez władze brytyjskie w Palestynie. Od połowy lat 50. do połowy lat 60. pracował na ważnych stanowiskach w Mosadzie - wywiadzie izraelskim. Od 1970 r. jest członkiem partii Herut, wchodzącej w skład bloku Likud. Członkiem Knesetu został wybrany po raz pierwszy w 1973, był przewodniczącym parlamentu w latach 1977-1980. Dwukrotnie, w latach 1983-1984 i 1986-1992 stał na czele rządu Izraela, pełnił w nim też funkcje wicepremiera, a także ministra spraw zagranicznych (1980-1983 i 1984-1986). Zmarł 30 czerwca 2012 roku.

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA