fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Handel

To będą chude święta, sklepy już liczą straty

Fotorzepa, Robert Gardziński
Kluczowy dla gospodarki sezon jest stracony, bez względu na liczbę handlowych niedziel. Sklepy są już na dużym minusie, po październiku obroty centrów handlowych są 25 proc. niższe niż w 2019 r.

W okresie przedświątecznym Polacy na okolicznościowe prezenty, wyjazdy i dodatkowe produkty spożywcze wydawali ponad 20 mld zł, co stanowiło potężny zastrzyk gotówki dla sprzedawców. W wielu sektorach grudzień dawał wyniki takie jak cały standardowy kwartał. W tym roku taki scenariusz nie ma szans na realizację. Z badania GfK Polonia z raportu „Corona Mood", który „Rzeczpospolita" publikuje jako pierwsza, wynika, że tylko 6 proc. planuje wydać więcej niż rok temu. Aż 41 proc. wskazuje, że będzie to tyle samo, a nawet mniej niż w 2019 r.

Czas oszczędzania

– Z jednej strony wynika to z troski o finanse i rozsądnego zarządzania domowym budżetem w dobie niepewności. Z drugiej strony, wszyscy zdajemy sobie sprawę, że tegoroczne święta ze względu na wprowadzane obostrzenia mogą wyglądać zupełnie inaczej niż przed laty i będą po prostu mniej liczne – mówi Dominika Grusznic-Drobińska, dyrektor ds. marketing & consumer intelligence w GfK Polonia.

– Ze względu na dystans społeczny większość z nas zrezygnuje również z małych upominków, corocznie wręczanych na spotkaniach przedświątecznych ze znajomymi albo w pracy. W grudniu nie wyjedziemy także w góry. Deklaracja o mniejszych wydatkach wydaje się więc jak najbardziej racjonalna – dodaje Grusznic-Drobińska.

Wcześniej firma Deloitte podała, że w tym roku przeciętne polskie gospodarstwo domowe wyda na święta ok. 1,3 tys. zł, czyli 30 proc. mniej niż rok temu. – To pochodna wielu czynników, po prostu nie będzie podejmowania gości, z powodu wielu obostrzeń, np. godziny dla seniorów, po prostu mniej chodzimy do sklepów – mówi Andrzej Faliński, prezes Forum Dialogu Gospodarczego. – Konsumenci mają już mniej pieniędzy, boją się, że ich zasoby jeszcze znacznie się skurczą albo stracą pracę. To nie czas na wydatkowe ekstrawagancje, które były oznaką świąt – dodaje.

Co prawda linie z produktami premium pojawiły się w sieciach dyskontowych, ale prawdopodobnie w ograniczonym zakresie.

Centra liczą straty

Sklepy spożywcze jeszcze jakoś sobie radzą, znacznie gorzej mają centra handlowe. Zgodnie z najnowszymi danymi za październik, w centrach monitorowanych przez Retail Institute, obroty wszystkich najemców galerii były niższe o 25,1 proc. od zeszłorocznych, a skumulowana wartość za dziesięć miesięcy jest niższa o 25,3 proc. w ujęciu rocznym. Te dane także publikujemy jako pierwsi w „Rzeczpospolitej". Najgorzej wypadają lokale z segmentu rozrywki, jak: kina, centra zabaw dla dzieci, a także gastronomia. W przypadku sektora odzieżowego straty są także większe niż rynkowa średnia, najlepiej zaś radzą sobie sklepy z elektroniką.

28 listopada, czyli pierwsza sobota z otwartymi centrami, wyglądał świetnie, ale ruch nadal był ok. 30 proc. niższy niż w tym dniu rok temu. Mimo to obroty były porównywalne, a czasami nawet wyższe. – Jeśli w ubiegłym roku średnio 8 proc. osób, które wchodziły do centrum handlowego, nabyło jakiś towar, to teraz ten odsetek sięga nawet 30 proc. – mówi Tomasz Ciąpała, prezes Lancerto.

– Jeżeli chodzi o dynamikę obrotów, to ona była nieco wyższa niż w latach ubiegłych. Nasza sieć odnotowała 50-proc. spadek wejść do sklepów w stosunku do roku ubiegłego, jeżeli natomiast chodzi o konwersję [dokonanie zakupu po wejściu – red.], to ona była o 50 proc. wyższa, w związku z tym per saldo na koniec nasze obroty tego dnia wyniosły ok. 65–70 proc. tych z roku ubiegłego – mówi Artur Kazienko, prezes Kazar Group.

Tak świetna była sobota. Kolejne dni już takich rekordów nie przyniosły i choć wprowadzenie 6 grudnia jeszcze jednej niedzieli handlowej to dla sektora na pewno lepsza informacja niż jej brak, to jednak nie ma szans na gwałtowne odwrócenie rynkowych trendów. Centra handlowe szacują, że przez zamknięte w listopadzie sklepy straciły obroty równe 8 mld zł. Nie ma szans na odrobienie tak wielkiej kwoty w grudniu, zwłaszcza z tak silną konkurencją ze strony sklepów internetowych.

– Podczas pierwszej fali pandemii, tylko w miesiącach marzec–maj branża, czyli wynajmujący i najemcy, odnotowała spadek przychodów o ponad 17,5 mld zł – mówi Anna Malcharek, wiceprezes Polskiej Rady Centrów Handlowych, dyrektor zarządzająca Gemini Holding.

Anna Szmeja prezes Retail Institute

To fatalny rok dla handlu. Przedsiębiorcy nie mają już złudzeń, że straty związane z zamykaniem sklepów i mniejszym ruchem w galeriach są nie do odrobienia. Szansą na poprawę są wzmożone przedświąteczne zakupy Polaków, choć wszystkie analizy mówią już dzisiaj, że tegoroczne wyniki będą gorsze od zeszłorocznych. Branża gastronomiczna oraz rozrywka są nadal w dramatycznej sytuacji. Wszyscy mamy nadzieję, że galerie pozostaną otwarte po świętach. To niezwykle ważna kwestia dla funkcjonowania branży, a dla wielu firm warunek, by ustrzec się przed upadłością i masowymi zwolnieniami pracowników.

Święta bardziej internetowe

Prezenty z sieci, zamawiamy online także żywność i posiłki. Trend świąteczny pokazał już Black Friday, w głównej mierze zakupami online. Według danych Tpay Polacy często decydowali się na zakupy w okresie 27–30 listopada. Jednak Black Friday przyciągnął o 49 proc. więcej klientów niż Cyber Monday. Szczególnym zainteresowaniem cieszyły się trzy branże, które odnotowały najwyższe zwyżki średniej wartości koszyka: moda i akcesoria zyskały 26 proc., produkty z kategorii zdrowie i uroda urosły 10,3 proc., a AGD/RTV i elektronika o 4,8 proc. Średnia wartość koszyka z uwzględnieniem wszystkich metod płatności wzrosła o 10 proc. w stosunku do koszyka z całego listopada. 27 listopada br. odnotowano także największą liczbę transakcji online. Średnio wskaźnik ten wzrósł o 211 proc. w stosunku do pozostałych dni listopada.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA