fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Handel

Podróbki zalewają UE. Przez ten proceder tracimy miliardy złotych

Adobe Stock
Tylko w sektorze kosmetycznym utracone przychody z tytułu fałszowania produktów sięgają 2 mld zł. W czasie pandemii ożywili się też cyfrowi piraci.

Kraje członkowskie UE co roku tracą łącznie blisko 64 mld zł przez nielegalne wprowadzanie na rynek podrabianych towarów – wynika z najnowszego raportu Urzędu Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO), który „Rzeczpospolita" publikuje jako pierwsza. To straty we wpływach z podatków pośrednich i bezpośrednich, jak i ze składek na ubezpieczenie społeczne, których nie płacą łamiący prawo producenci.

Czytaj także: Amazon bierze się za podróbki

Rośnie import podróbek

Taka przestępcza działalność to dla Wspólnoty potężne wyzwanie. EUIPO szacuje bowiem, iż wkład sektorów intensywnie korzystających z praw własności intelektualnej w unijne PKB sięga aż 45 proc., a branże te zatrudniają prawie 30 proc. wszystkich pracujących. Co więcej, na sektory te przypada 96 proc. eksportu towarów z UE. Mowa m.in. o kosmetykach, lekach, alkoholach i zabawkach. Tylko te cztery sektory w ub.r. w Polsce wygenerowały stratę rzędu 4,5 mld zł. – Poziom strat w stosunku do obrotów w Polsce sięga 9 proc. i jest powyżej unijnej średniej wynoszącej 6,4 proc. – podkreśla w rozmowie z „Rzeczpospolitą" Nathan Wajsman, główny ekonomista EUIPO.

Czytaj także: Słynna marka wygrała w Chinach bitwę z potentatem rynku podróbek

Dane dla całej Wspólnoty wskazują, że straty w wartości sprzedaży w sektorze produktów kosmetycznych i higieny osobistej, od ostatniej analizy dokonywanej w 2019 r., wzrosły o ponad 10,8 mld zł; to największy wzrost wśród analizowanych sektorów. Analitycy wskazują, że rocznie w UE traci się ok. 14 proc. wartości sprzedaży w tym sektorze, co odpowiada niemal 41 mld zł. W Polsce to 19 proc. (ponad 1,9 mld zł traconej co roku wartości sprzedaży). Sytuacja nie jest jednak do końca jednoznaczna. Jak tłumaczy nam Nathan Wajsman, porównując wyniki z raportem z zeszłego roku, widać, że łączne straty generowane na poziomie UE spadły o 10 proc., a w Polsce – o 7 proc. – Ale nasze wspólne studium z OECD pokazuje, że w imporcie do UE proporcja podróbek wzrasta – zaznacza.

Najwyższe straty z tytułu podrabiania towarów i piractwa są generowane w W. Brytanii, Niemczech i Włoszech. Polska w tym niechlubnym rankingu jest szósta. Zdaniem przedstawicieli EUIPO, aby ograniczyć ten proceder, konieczna będzie koordynacja działań w UE. Dziś organy egzekwujące prawo własności intelektualnej mają ograniczone możliwości, gdyż przestępstwa tego typu skreślono z listy priorytetów European Multidisciplinary Platform Against Criminal Threats (były na liście w latach 2014–2017).

Piraci bardziej aktywni

Zdaniem Wajsmana przestępcy naruszający prawa własności intelektualnej stali się bardzo elastyczni i szybko wykorzystują nowe kanały dystrybucji (np. handel online) i zmiany popytu wśród konsumentów. – Podczas blokady, będącej efektem pandemii w Europie, zwrócili uwagę na piractwo treści cyfrowych. Widzieli, że ludzie siedzą w domu i chcą rozrywki – podkreśla ekonomista EUIPO.

Dane MUSO, firmy analizującej piracki rynek, wskazują, że w trakcie lockdownu popyt na nielegalne treści skoczył o ponad 33 proc. Z kolei FACT, brytyjski organ ochrony własności intelektualnej, podaje, że między lutym a kwietniem liczba linków do nielegalnych streamingów wzrosła dwukrotnie. Firma Viaccess-Orca szacuje, iż w Europie ten piracki rynek wart jest 1 mld dol.

Ale pandemia stała się też motorem do innych działań. Nathan Wajsman dodaje, iż przestępcy podrabiali środki ochrony indywidualnej, naruszając znaki towarowe. Pojawiły się ponadto oferty podrabianych leków, które miały być remedium na Covid-19.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA