fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Handel

Podatek od handlu i niedzielny zakaz. Mniejsze spółki mniej zaboli

123RF
Podatek obrotowy w połączeniu z niedzielnym zakazem jeszcze przyspieszy zmiany na rynku.

Unijny sąd uznał w czwartek za nieważną decyzję Komisji Europejskiej o zawieszeniu podatku obrotowego, jaki miałyby płacić sklepy. KE może się od niego odwołać. Jeśli jednak wyrok zostanie utrzymany, firmy od 2020 r. zapłacą dodatkowy podatek.

Mniejsze spółki zaboli on mniej. Obroty do 17 mln zł miesięcznie są z niego zwolnione, a powyżej tej kwoty (do poziomu 170 mln zł miesięcznie) stawka wynosić ma 0,8 proc. Dopiero powyżej 170 mln zł rośnie do 1,4 proc. Spowoduje to, że firmy chętniej będą otwierały sklepy w ramach franczyzy i w małych formatach. Tak już robią Carrefour, a chce Biedronka. Mogą też wrócić do pomysłów na podział firm na sieć spółek, co pozwoli uciec od podatku.

Czytaj także: Właściciel Biedronki traci na giełdzie przez nowy podatek obrotowy

Sieci do podziału?

– Analizujemy stanowisko sądu w sprawie podatku handlowego i będziemy uważnie obserwować działania Komisji Europejskiej. Nie zmieniają się jednak nasze argumenty z 2016 roku. Jesteśmy za wprowadzeniem podatku handlowego, ale oczekujemy rozwiązań, które pozwolą na równe traktowanie wszystkich sieci obecnych na polskim rynku RTV-AGD – mówi Michał Mystkowski, rzecznik Media Expert. – Proponowane przez rząd zasady naliczania podatku handlowego sprawiają, że zapłacą go wyłącznie polskie sieci, zaś nasz główny niemiecki konkurent uniknie tego zobowiązania. W naszej ocenie należy poszukiwać sprawiedliwych rozwiązań i równego traktowania wszystkich podmiotów – dodaje. Firma w 2016 r. mówiła o podziale, jej konkurent, czyli Media Markt, od lat działa tak, że każdy sklep jest oddzielną spółką.

Start pobierania podatku zbiegłby się z całkowitym zakazem handlu dla dużych sklepów w niedzielę, co nastąpi od 2020 r. Beneficjentem może być choćby Żabka, która dzięki strukturze franczyzowej może wiele sklepów w niedziele otwierać i dzięki temu prawdopodobnie może też nie odczuć nowego podatku. – Nasze sklepy są prowadzone przez 4 tys. franczyzobiorców, którzy również są podatnikami, dlatego analizujemy tę sprawę. Wyrok nie jest jeszcze prawomocny, czekamy na ostateczne rozstrzygnięcie – informuje biuro prasowe Żabka Polska.

Łatwo stracić uwagę

Z raportu „Shopping Monitor" firmy GfK, który „Rzeczpospolita" poznała jako pierwsza, wynika, że co prawda nadal głównym kanałem sprzedaży produktów FMCG są dyskonty, jednak podejście konsumentów już się zmienia. Dyskonty wskazuje 56 proc. badanych (czyli niewiele mniej niż dwa lata temu). Jednak aż 4 pkt proc. – do 22 proc. – zyskały sklepy małoformatowe. I nie są to tradycyjne spożywczaki, lecz właśnie placówki sieci dynamicznie rosnących w takich formatach. To Żabka, abc, Lewiatan czy Carrefour Express.

– Dyskonty, głównie za sprawą Biedronki, od dłuższego czasu są głównym miejscem zakupów spożywczych, choć coraz częściej nabywcy mogą w nich również zaopatrzyć się w towary mało typowe dla kanału sprzedaży FMCG – mówi Renata Twardowska, ekspertka GfK w dziale Consumer Panels & Services. – Niezmiennie dyskonty postrzegane są jako miejsce korzystnych cen i licznych promocji, budując przywiązanie swoich klientów, którzy coraz częściej podzielają opinię, że brakowałoby im tego typu sklepów – dodaje.

Zmiany w postrzeganiu różnych formatów widać także po zestawieniu najlepiej znanych marek sieci handlowych. O ile zdecydowanym liderem wciąż jest Biedronka, o tyle rośnie znaczenie Żabki – jest już na piątej pozycji – czy Lewiatana – na siódmej.

– Od dwóch lat przeprowadzamy jeden z największych remodellingów w Europie, dzięki któremu Żabka zyskała nową identyfikację wizualną, ale także nowoczesne wyposażenie, poszerzony i odmieniony asortyment w kategoriach przekąsek, dań gotowych itp. – mówi Anna Grabowska, wiceprezes ds. komercyjnych Żabka Polska. – Wszystkie te działania sprawiły, że odmieniona sieć przyciągnęła ponad 30 proc. nowych klientów. Łącznie w całym kraju funkcjonuje już blisko 3,8 tys. sklepów w nowym formacie – dodaje. Ogółem sieć liczy obecnie ponad 5,6 tys. sklepów w całej Polsce.

Zdecydowanym liderem, jeśli chodzi o wspomaganą świadomość marki, z wynikiem 95 proc. jest Biedronka. – Robimy wiele, by ten wskaźnik był jak najwyższy i by nasza marka była nie tylko znana, ale i lubiana, kojarzona z wysoką jakością produktów w bardzo przystępnych cenach – wyjaśnia biuro prasowe Jeronimo Martins Polska. – Mamy już ponad 2,9 tys. sklepów w Polsce w ponad 1,1 tys. miejscowości. Jesteśmy blisko naszych klientów i staramy się wychodzić naprzeciw ich oczekiwaniom, m.in. modernizując nasze placówki, aby polepszyć komfort zakupów, i wprowadzając wiele innowacyjnych produktów zgodnie z najnowszymi trendami żywieniowymi – dodaje.

Promotorzy i krytycy

Zbadano też sieci handlowe pod kątem osób uważających się za ich promotorów i krytyków. Okazuje się, że największe grupy konsumentów negatywnie nastawionych mają właśnie sieci polskie – w przypadku Dino za krytyka uważało się aż 22 proc. ankietowanych, a w przypadku Lewiatana – 18 proc. Z kolei w przypadku Biedronki grupa źle nastawionych spada do 4 proc., przy 66 proc. uważających się za jej promotorów.

Takie nastawienie konsumentów powoduje, że sieci muszą szybko reagować w razie problemów, np dostosowywać ofertę.

Polacy są wciąż bardzo mocno nastawieni na kupowanie podczas promocji, co wymusza cięcie cen, a zatem też marży.

Opinia dla „rz"

Szymon Mordasiewicz, dyrektor komercyjny GfK

Polacy największą część budżetu na zakupy FMCG wydają w dyskontach, w drugiej kolejności w małoformatowych sklepach, które zyskały na znaczeniu w ciągu roku. To jasny sygnał o wzmacniającym się segmencie małoformatowym. Dyskonty są głównym miejscem realizacji zarówno dużych zakupów dla domu, jak i tych bieżących. Na taką sytuację ma zapewne wpływ coraz większa powszechność takich sklepów czy stale wzbogacany asortyment.

Polak mniej smart

Choć cena jest nadal głównym kryterium wyboru na zakupach, to jednak odsetek konsumentów określających się jako smart nabywcy spada. Taki klient nastawiony jest na polowanie na okazję, może nawet czekać na przeceny, jeśli uważa, że produkt powinien być tańszy. Potrafi założyć nowe konto e-mail i podać się za nowego klienta, aby uzyskać rabat, lub w skrajnych odsłonach nawet pożyczyć w sieci numer karty rabatowej od nieznanej osoby. Jak podaje GfK, do 2014 r. widać było wzrost liczby smart nabywców, których największy udział w ogólnej liczbie klientów wystąpił w latach 2013–2014. Od tego momentu widać trend spadkowy (z małymi wahaniami) odsetka osób zachowujących się według zasad smart shoppingu. GfK podaje, że obecnie do tej grupy należy 49 proc., w 2014 r. – 66 proc.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA