fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Gospodarka

Polacy mają zarabiać więcej

Premier Mateusz Morawiecki na II Ogólnopolskim Święcie Wdzięczni Polskiej Wsi w Kolnie. Województwo podlaskie to matecznik PiS.
Reporter
Hasło podniesienia zarobków pojawia się na ustach wszystkich polityków. Dość zgodnie partie obiecują więc podwyższenie przede wszystkim najniższych wynagrodzeń.

Najbardziej do świadomości wyborców dotychczas przebiła się chyba obietnica PiS o szybkim wzroście płacy minimalnej – do 2600 zł miesięcznie brutto w 2020 r. (co rząd już zrealizował) i 4000 zł w 2023 r. (lub 2024 r.).

Czytaj także: Co partie polityczne obiecują przed wyborami

Płacowe minimum w wysokości 4 tys. zł w porównaniu z obecnym 2250 zł oznaczałoby wzrost o ok. 78 proc. I sięgnęłoby 60–65 proc. przeciętnego wynagrodzenia. Zdaniem ekonomistów to zbyt szybki wzrost, stanowiący zbyt duży wzrost kosztów pracy, który może sprawić poważny problem pracodawcom, a w konsekwencji całej gospodarce.

Bardzo podobną propozycję ma jednak Lewica. W swoim programie obiecuje 2700 zł brutto w przyszłym roku, a docelowo do 2030 r. – 60 proc. przeciętnego wynagrodzenia.

Czytaj także: Składki ZUS od dochodu zabolą przedsiębiorców. Jak bardzo?

Zdaniem Koalicji Obywatelskiej minimalne wynagrodzenie powinno wynosić 50 proc. tego przeciętnego (w 2023 r. mogłoby to być ok. 3,1 tys. zł brutto). Za to wszyscy pracujący mają zarabiać więcej dzięki realizacji hasła „niższe podatki, wyższa płaca" .

Osobom, które zarabiają obecnie poniżej 4,5 tys. zł, KO proponuje premię za aktywność do 600 zł na miesiąc finansowaną z budżetu państwa. Pozostałym zaś – obniżenie danin (podatku PIT i składek) nałożonych na pracę – do 35 proc. z obecnych nawet 50 proc.

Czytaj także: Orłowski o obietnicach KO i PiS: za bal zapłacimy kacem

PiS odpowiada na to, że rząd już obniżył podatek PIT dla pracujących. Chodzi o pakiet zmian (obniżka stawki z 18 do 17 proc., podwojenie pracowniczych kosztów uzyskania przychodu, zerowy PIT dla młodych), które wchodzą w życie w tym roku. Z kolei likwidacja limitu składek na ZUS – co także PiS zapowiedział, choć nie w kampanii wyborczej – obniży płace osób o wysokich zarobkach.

W przypadku płac stosunkowo skromna jest propozycja PSL-Koalicji Polskiej. W programie tego ugrupowania nie ma szafowania podwyżkami minimalnych zarobków czy obniżania danin. Mowa jest jedynie o zagwarantowaniu wyższych wynagrodzeń m.in. w służbie zdrowia i edukacji.

Czytaj także: #RZECZoBIZNESIE: Aleksander Łaszek: Najgroźniejsze są zmiany w emeryturach

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA