Finanse

Opłaty za śmieci: wszyscy mieszkańcy bloku będą płacić wysokie stawki

123RF
Wszyscy mieszkańcy bloku będą płacić wysokie stawki za wywóz śmieci. Wystarczy, że jedna osoba zapomni je posegregować.

Ministerstwo Środowiska chce zmienić system odbioru śmieci komunalnych. Jego propozycje uderzą po kieszeni mieszkańców bloków. Wyższe będą bowiem kary za brak segregacji śmieci. Zapłacą je wszyscy, a nie tylko ci, którzy nie segregują.

Czytaj także: Segregować i basta!

Przeciwko projektowi protestuje Związek Rewizyjny Spółdzielni Mieszkaniowych RP.

Wszyscy za jednego

Chodzi o projekt nowelizacji ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Nakłada on na właścicieli nieruchomości obowiązek segregacji śmieci. Dziś nie wynika on z przepisów, ale można być do niej zobowiązanym na podstawie zasad ustalonych przez władze lokalne. A do tej powinności większość osób podchodzi bardzo luźno.

Nowe przepisy przewidują również, że za brak segregacji będą karne stawki wynoszące czterokrotność normalnych. Dziś jest to tylko dwukrotność. Projekt reguluje też, że gdy firma wywożąca śmieci zauważy, że nie są segregowane, poinformuje o tym urząd gminy. Na tej podstawie wójt (burmistrz, prezydent miasta) wyda decyzję, w której naliczy więcej za wywóz odpadów.

Spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe nie mają wątpliwości.

– To będą bardo dotkliwe kary. Czteroosobowa rodzina w Warszawie zapłaci miesięcznie za wywóz śmieci aż 148 zł – mówi Dariusz Śmierzyński, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej Ruda w Warszawie. – Co gorsza, dotyczy to także osób, które sumiennie wywiązują się z tego obowiązku. W tego rodzaju przypadkach istnieje bowiem odpowiedzialność zbiorowa – podkreśla prezes Śmierzyński.

– W budynku, w którym mieszka kilkaset osób, zawsze znajdzie się osoba, która nie segreguje, a więc prawdopodobieństwo, że kilkaset osób zapłaci więcej, jest bardzo wysokie – mówi Jacek Łapiński, zarządca nieruchomości z Gdańska.

Według niego proponowane kary są za wysokie.

Inaczej na problem patrzą samorządy.

– Nie sądzę, by karne stawki były za wysokie. Wysokość sankcji karnej ma z jednej strony walor represyjny, a z drugiej prewencyjny. Groźba kary skłania do określonych zachowań – uważa Grzegorz Kubalski, dyrektor biura Związku Powiatów Polskich.

Podobnie myśli wiceprezydent Radomia.

– Myślę, że wysokie stawki za brak segregacji będą wpływać na mieszkańców bloków dyscyplinująco. Nawzajem będą się pilnować i sprawdzać, co sąsiad wrzuca do pojemnika – uważa Jerzy Zawodnik, wiceprezydent Radomia.

Miasta odpuszczą

– Zdajemy sobie sprawę, jak trudnym problemem jest segregacja śmieci na dużych osiedlach mieszkaniowych – wyjaśnia Krzysztof Lewandowski, wiceprezydent Zabrza.

Jego zdaniem nie będzie tak źle. Miasta nie będą masowo ścigać za brak segregacji w blokach.

– Miasta podejdą do wymierzania wyższych stawek rozsądnie i nie będą masowo karać za brak segregacji. Wiem to z praktyki. Obecnie też wielokrotnie zdarzało się, że odpuszczaliśmy, wiedząc, jak trudno przestrzegać zasad segregacji na dużym osiedlu mieszkaniowym – wyjaśnia wiceprezydent Lewandowski. – Poza tym – dodaje – proponowane przepisy pozwalają radom miast obniżyć karne opłaty. Myślę, że niektóre z nich będą korzystać z tej możliwości i obniżać stawki za wywóz niesegregowanych śmieci.

Kamery przy altance

Według spółdzielni i wspólnot nie ma dobrego wyjścia z tej sytuacji. Nie ma bowiem dobrego patentu na system kontroli.

– Kontrolowanie, kto i jak wyrzuca śmieci w bloku, przecież nie jest możliwe. Nikt nie zamontuje przy altanie śmietnikowej kamer i nie będzie sprawdzał, który sąsiad nie segreguje śmieci. Wiele osób wynajmuje też mieszkania. Nikt w bloku ich nie zna. Nie zależy też im, by prawidłowo obchodzić się z odpadami – tłumaczy Jerzy Jankowski ze Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP.

– Efekt tego będzie taki, że nikt nie będzie na dużych osiedlach segregować śmieci, bo po co, skoro i tak więcej zapłaci za ich wywóz bez względu na to, że butelki wrzuca do tego samego pojemnika co papier czy nie – podkreśla Jerzy Janowski.

– Jedyne, co można zrobić, to edukować i jeszcze raz edukować. Innej możliwości nie ma. Segregacja odpadów to wymóg unijny, który trzeba realizować w praktyce, choć nie jest to takie proste i będzie niestety bolało – przyznaje Jacek Łapiński.

Etap legislacyjny: uzgodnienia publiczne

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL