Film

Fantastyczne zdjęcia Michała Englerta w południowoafrykańskim filmie

Etienne Kallos, reżyser "Żniwiarzy"
AFP
- Moja producentka z Francji Sophie Erbs współpracuje z Mariuszem Włodarskim z Lava Films - mówi mi południowoafrykański reżyser Etienne Kallos, twórca „Żniwiarzy”.

Posłała mu scenariusz i udało się. Mariusz zdobył dotację, dzięki której mogliśmy zaangażować znakomitego polskiego operatora Michała Englerta, z którym fenomenalnie się współpracowało. Ja wolę ujęcia statyczne, on preferuje dynamiczne i z połączenia naszych gustów powstał obraz filmu. Fotografując południowoafrykańskie krajobrazy, Michał wniósł do filmu swoje nowe spojrzenie, ale jednocześnie potrafił tę naturę uhonorować, pokazać ją w sposób bardzo prawdziwy.

Afryka Południowa. Farmerska rodzina żyjąca niemal w izolacji. Skrajnie religijna matka, oschły, wymagający ojciec. Kilkoro dzieci. Typowa kultura machistowska. Rano trzeba wyjść w pole, zaganiać bydło, mężczyzna ma być twardy. Ale Yanno nie jest twardzielem. Ma w twarzy, w sposobie zachowania coś miękkiego, innego. Może dlatego właśnie, a może z powodu religii nakazującej pomagać innym matka przygarnia do domu sierotę, trzynastoletniego chłopaka, którego wychowała ulica. Między chłopakami rodzi się rywalizacja. Ale czy tak naprawdę nie zbliża ich poczucie wyobcowania?

Żniwiarze” są filmem o inności i szukaniu własnej tożsamości, także seksualnej.

— Dwaj młodzi bohaterowie są dla mnie jak dwie strony tej samej monety — mówi Kallos. — Ja sam jestem pierwszym pokoleniem urodzonym w Południowej Afryce. Rodzice mają greckie korzenie, więc choć Afryka jest moim krajem, czuję się rozpięty między kulturą afrykańską i europejską. I w filmie chciałem pokazać doświadczenie życia pomiędzy kulturami, w postkolonialnym, wciąż patriarchalnym świecie, opierającym się wszelkim zmianom. Próbę bycia sobą w tym jednolitym, nie znoszącym inności świecie.

Film jest sprawnie opowiedziany, dobrze zagrany. I – co jest zasługą Michała Englerta – ma znakomite zdjęcia. Polski operator fotografuje bezkresne pejzaże południowoafrykańskiej prowincji z ogromnym wyczuciem, potrafi oddać ich piękno, ale też samotność i twardość.

„Żniwiarze” są koprodukcją południowoafrykańsko-francusko-grecko-polską. Dowodem, że warto wchodzić w interesujące międzynarodowe projekty, nawet jako wspólnik mniejszościowy. To szansa na promocję polskich twórców, na zaistnienie w międzynarodowych układach, otwarcie naszej kinematografii na świat.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL